Po 40 dniach protestu opiekunowie osób niepełnosprawnych opuścili budynek Sejmu. I rozpoczęli medialne żale na rzekome złe traktowanie i tragiczne warunki, których mieli doświadczyć.

Liderka protestujących Iwona Hartwich jest zapraszana do programów w mediach sprzyjających opozycji. I powoli zaczyna robić się z tego cyrk.

Dziś - wraz z synem Jakubem - była gościem programu "Dzień dobry TVN". 

Na początek wspomniała o krytycznym punkcie protestu, gdy zdecydowano o jego zakończeniu. Chodzi o... odcięcie od telewizora.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ciężki los Hartwich. Wyszli z Sejmu, bo nie mogli oglądać telewizji JEST NAGRANIE

Dalej było coraz komiczniej. Po dość osobliwych pytaniach prowadzących Hartwich w końcu stwierdziła, że obawia się o życie swojej rodziny.

- Jeżeli pan premier Morawiecki wychodzi i mówi publicznie, że był to pucz, albo ktoś chciał obalić ten rząd to ja mam prawo dzisiaj obawiać się o swoją rodzinę. To jest irracjonalne oskarżenie i pan premier powinien nas przeprosić - nakręcała się Hartwich.

Nawet jej syn Jakub stwierdził, że się nieco zagalopowała ze snuciem swych teorii.

- Ja myślę, że mama trochę - rozumiem, że się boi - ale nie przesadzajmy też za bardzo - dodał Jakub Hartwich.

Dobrze, że tym razem matka nie zatkała ust synowi.

CZYTAJ WIĘCEJ: To zdjęcie-symbol. "Mamo, odpuść!" - woła syn Hartwich. Ta zasłania mu usta...