O martwej foce znalezionej 29 maja na plaży w Helu, poinformowali na portalu społecznościowym pracownicy fokarium działającego w Stacji Morskiej im. prof. Krzysztofa Skóry w Helu. Jak podano, foczka o imieniu Helenka, była podopieczną Stacji. Trafiła do niej w końcu marca jako kilkudniowe "focze niemowlę".

Pracownicy stacji odchowali ssaka i w połowie maja - gdy zwierzę podrosło na tyle, by radzić sobie samodzielnie - wypuścili je do Bałtyku.

- Mimo, że Helenka przebywała na rehabilitacji od pierwszego tygodnia życia, opiekunom udało się nie przyzwyczaić jej do ludzi. Do dnia powrotu do środowiska naturalnego, pozostała nieufna wobec człowieka, co wskazywało, że poradzi sobie w naturze

- poinformowano na portalu.

- Obrażenia jednoznacznie wskazują, że foka została zabita przez człowieka - miała zdruzgotaną czaszkę 

- podali też pracownicy fokarium dodając, że sprawa śmierci foki została zgłoszona policji i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku. "Niestety, sprawcy pozostają nieznani" - poinformowano, zwracając się do osób, które cokolwiek wiedzą w tej sprawie, z prośbą o kontakt z policją.

26 maja na plaży w gdyńskim Oksywiu natrafiono na dwie martwe młode foki z pętlami ze sznurów na szyjach. Do sznurów ktoś przywiązał cegły. Postępowanie w tej sprawie prowadzi gdyńska policja: funkcjonariusze próbują ustalić, kto zabił zwierzęta. Sprawa prowadzona jest pod kątem art. 35 ustawy o ochronie zwierząt, który mówi, że "kto zabija, uśmierca zwierzę (...) podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Foki należą do gatunków zagrożonych. Według danych z 2014 roku, w Bałtyku żyło ponad 32 tys. fok szarych. Liczba tych morskich ssaków - m.in. dzięki licznym programom podejmowanym przez przyrodników i naukowców - systematycznie rośnie: na przełomie lat 70. i 80. XX w. w akwenie było ich tylko 3-4 tys., podczas gdy na początku XX w. Bałtyk zamieszkiwało około 100 tys. tych ssaków.