Atak tabloidu na posła. Orlen dementuje spekulacje „Faktu”

/ / pixabay.com/CC0/Simon

  

„Osoba opisywana w artykule nigdy nie pracowała w PKN ORLEN i również nigdy nie rozważano jej zatrudnienia” - stwierdzono w komunikacie spółki. To reakcja na „rewelacje” tabloidu, który twierdził, że poseł Stanisław Pięta „załatwiał” pracę dla swojej znajomej. Ona jednak nie chciała pracować poza stolicą, a wolałaby... posadę w Sejmie. Tych oczekiwań nikt jednak nie miał zamiaru spełnić. I pożaliła się dziennikarzom. Tymczasem – jak nieoficjalnie ustaliła „Codzienna” - nie było żadnych prób ulokowania kobiety w Orlenie.

Dzisiaj „Fakt” - w artykule z sensacyjnym tytułem - zarzucił posłowi PiS Stanisławowi Pięcie, że się starał umieścić bezrobotną znajomą w spółkach Skarbu Państwa. W tym kontekście wymieniono chociażby PKN Orlen. Rzekomo praca w tej spółce – jak twierdzi gazeta – była załatwiana. Tabloid jednak przekonywał, iż kobieta nie chciała funkcjonować poza Warszawą i odmówiła.

„Czy zabiegała o pracę w spółce Skarbu Państwa? – Nie! Chciałam pracować jako zwykły urzędnik, gdzieś w Sejmie czy rządzie” - relacjonowała gazeta.
W tym przypadku nikt nie twierdzi – także „Fakt”, że poseł próbował załatwić jakąkolwiek posadę w parlamencie lub jakimś ministerstwie. Bo tego po prostu nie zrobił.

Postanowiliśmy więc sprawdzić wątek PKN Orlen. I pytaliśmy w spółce o kobietę, która pojawiła się jako bohaterka artykułu.

Jeszcze dzisiaj wydany został oficjalny komunikat spółki.

„Nawiązując do publikacji dziennika Fakt z dn. 1.06.2018 r., pt. „Załatwiał kochance pracę w ORLENIE” informujemy, że osoba opisywana w artykule nigdy nie pracowała w PKN ORLEN i również nigdy nie rozważano jej zatrudnienia” - przekazało nam biuro prasowe.

Czyli jedno jest jasne - nie pracowała, ani nie składała dokumentów. My jednak dociekaliśmy, czy w ogóle były podjęte jakiekolwiek próby załatwienia pracy. Także nieformalne. Z polecenia kogokolwiek lub czy ona pojawiła się w siedzibie spółki powołując się na znajomość z politykiem. Usłyszeliśmy kategoryczne zaprzeczenie.

- Do tej publikacji nie wiedzieliśmy o istnieniu tej kobiety – usłyszeliśmy.

Nagonka mediów, którą rozpętał „Fakt”, zaczęła się w połowie tego tygodnia. Wykorzystano do tego opowieść kobiety, którą przedstawiono jako „Joanna”, ale to imię fikcyjne. Prawdziwa tożsamość „bohaterki” nie jest już jednak żadną tajemnicą. Z relacji Izabeli P. jednoznacznie wynika, że jest rozgoryczona zakończeniem znajomości ze Stanisławem Piętą. I to wykorzystały niektóre media.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Sto tysięcy protestujących spodziewanych w Hongkongu. Policja zatrzymała broń

/ twitter.com / @WanderingWond13

  

Dziesiątki tysięcy Hongkończyków rozpoczęły w niedzielę autoryzowany przez władze prodemokratyczny marsz. Jeszcze przed jego rozpoczęciem policja zagroziła użyciem gazu łzawiącego i poinformowała o zatrzymaniu 11 osób za posiadanie broni, w tym - pistoletu.

Demonstranci wyruszyli z Parku Wiktorii w dzielnicy Causeway Bay w kierunku ulicy Chater Road w finansowej dzielnicy Central. Jest to pierwszy od sierpnia marsz, organizowany przez Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF), na jaki zezwoliła hongkońska policja.

Jeszcze przed rozpoczęciem manifestacji policja zagroziła użyciem gazu łzawiącego wobec demonstrantów zgromadzonych niedaleko parku, jeśli sytuacja wymknie się spod jej kontroli – przekazała publiczna stacja RTHK. Wcześniej szef policji Chris Tang apelował o spokojny przebieg marszu.

W niedzielę rano policja zatrzymała 11 osób podejrzanych o posiadanie nielegalnej broni – poinformowały władze w komunikacie. Skonfiskowano "dużą ilość broni", w tym - pistolet i ponad sto naboi. Jest to pierwszy przypadek znalezienia i zarekwirowania przez policję broni palnej należącej do uczestników prodemokratycznych protestów.

Informacje wywiadowcze sugerują, że 11-osobowy gang planował użyć pistoletu podczas niedzielnego marszu, a następnie oskarżyć o to policję – napisano w policyjnym komunikacie.

Koordynator CHRF Jimmy Sham potępił policję za groźbę użycia gazu łzawiącego i zapewnił, że organizatorzy marszu współpracowali z władzami. Ocenił, że Hongkong znalazł się w "katastrofalnym kryzysie humanitarnym z powodu dławienia protestów przez policję", ale nie powstrzyma to Hongkończyków przed demonstrowaniem światu swojego stanowiska.

Działacz demokratyczny, Joshua Wong spodziewa się, że w marszu wezmą udział setki tysięcy osób. Wong zakwestionował również doniesienia o skonfiskowaniu pistoletu, oceniając, że policja ogłaszała znalezienie innych rodzajów broni również przed wcześniejszymi dużymi demonstracjami.

W Hongkongu od czerwca trwają masowe antyrządowe protesty, a na ulicach regularnie dochodzi do starć z policją i aktów wandalizmu. Demonstranci rzucali podczas wcześniejszych manifestacji koktajle Mołotowa i fragmentami kostek chodnikowych, a policjanci używali gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych, a kilkakrotnie również ostrej amunicji.

Protestujący domagają się między innymi demokratycznych wyborów władz regionu i niezależnego śledztwa w sprawie działań policji, której zarzucają używanie nadmiernej siły. Popierana przez rząd centralny ChRL szefowa władz Hongkongu Carrie Lam wykluczyła jednak ustępstwa.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl