Węgry i Hiszpania murem za Polską! Oj utarli totalnym nosa przed Trybunałem Sprawiedliwości

/ curia.europa.eu/jcms

  

Podczas rozprawy w sprawie zapytania irlandzkiego sądu dotyczącego tego, czy reforma wymiaru sprawiedliwości w Polsce nie stanowi zagrożenia dla uczciwego procesu Polaka podejrzanego o przemyt narkotyków, przedstawiciele Węgier i Hiszpanii mówili, że sąd jednego kraju – w tym przypadku Irlandii – nie może oceniać praworządności w innym kraju i na tej podstawie ewentualnie odmówić ekstradycji.

Przedstawiciele Węgier i Hiszpanii, którzy zabrali głos w sprawie rozprawy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE nie zostawili suchej nitki na irlandzkim sądzie, który warunkował ekstradycję przestępcy do Polski sytuacją wokół demokracji w naszym kraju.
 
Przedstawiciel Hiszpanii Sampol Pucurull tłumaczył, że nie godzi się, żeby sąd jednego kraju dokonał oceny praworządności innego kraju, bo nie ma takich możliwości i instrumentów. Bronił zasady automatyzmu Europejskiego Nakazu Aresztowania

- Organ nie może nie wykonać Europejskiego Nakazu Aresztowania w oparciu o ogólną i abstrakcyjną analizę wymiaru sprawiedliwości państwa członkowskiego – zaznaczył. Dodał, że Hiszpania ma obawy dotyczące skutków, jakie mogłoby mieć niewykonanie ENA dla korzystania z tego instrumentu w przyszłości.

 
Z kolei przedstawiciel Węgier  M.Z. Fehér broniąc Polski przekonywał, że jeden sędzia nie ma prawa oceniać praworządności w innym kraju.

- ENA opiera się na zaufaniu do drugiego kraju – dodał.

 
Jednoczesne wskazał, że Rada UE nie stwierdziła, jakoby w Polsce zagrożona była praworządność. Przypomniał, że po uruchomieniu art. 7 unijnego traktatu wobec Polski wszczęty został dialog polskiego rządu z KE.

- Dziś nie można przewidzieć, czy będzie kolejny etap art. 7, czy może zostanie on wycofany. Wniosek KE to jedynie pośredni etap procedury. Sam wniosek Komisji z art. 7 wobec Polski nie może jeszcze oznaczać, że praworządność jest naruszona. Może to stwierdzić jedynie Rada UE – mówił przedstawiciel Węgier.

Dodał, że Węgry uważają, iż stan prawny opisany we wniosku irlandzkiego sądu jest stanem hipotetycznym. Podkreślił, że nawet jeśli kraje członkowskie w ramach Rady UE stwierdzą, że naruszona została praworządność w jakimś kraju, nie oznacza to automatycznego zawieszenia ENA.
 
Głos zabrała również przedstawicielka Holandii, która stwierdziła, że na tym etapie nie ma przesłanek, by oceniać praworządność w jednym z państw UE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

"Było wiadomo, że to stajnia Augiasza". Jak reforma wymiaru sprawiedliwości rozpętała hejt?

Zdjęcie ilustracyjne / screen z TV Republika

  

Czy sprawa "hejterki Emi" to rzeczywiście poważna afera? Czym jest mowa nienawiści? W jaki sposób Polacy powinni "hejtować"? - te tematy omówiono w dzisiejszym "Salonie Prasowym" na antenie TV Republika i Polskiego Radia 24. Redaktor Adrian Stankowski zaprosił do programu Marka Króla ("Sieci"), Jacka Łęskiego (TVP), Miłosza Lodowskiego (niezależny komentator) i Jerzego Mosonia (fundacja "Libre").

Sprawa "małej Emi" zdominowała informacje medialne w ostatnim czasie. Sprawa rzekomej "farmy trolli", którą tworzyć miała kobieta o imieniu Emilia, jest podtrzymywana przez polityków opozycji. Omówili ją też goście dzisiejszego programu "Studio Prasowe" redaktora Adriana Stankowskiego.

"To kolejna szajba lewacka, która nas opętała. Zawsze komuniści operowali na przekręcaniu pojęć. Przykład mamy z mową nienawiści, którą się lansuje. W zależności od tego, kogo nie lubię, to mogę przypisać komuś, że w sposób nienawistny hejtuje. Myślę, że ta historia minie, bo to próba wprowadzenia cenury. Od zawsze ludzie pisali na murach, kiedy nie było jeszcze internetu"

- powiedział Marek Król, publicysta "Sieci".

Jak w takim razie zdefiniować hejt?

"Hejt to przesadna krytyka, której celem jest wywołanie negatywnych odczuć, takich jak nienawiść. To wszystko, co dziennikarz może ujawnić w interesie społecznym, powinno być ujawnione"

- uważa Jerzy Mosoń z fundacji "Libre".

Według Jacka Łęskiego z Telewizji Polskiej, opór środowiska sędziowskiego i kolejne sytuacje, które będą miały na celu przerwanie reformowania wymiaru sprawiedliwości, były wręcz pewne w momencie, gdy PiS zdecydował się przeprowadzić zmiany w sądownictwie.

"Od samego początku, kiedy okazało się, że PiS poważnie potraktował reformę wymiaru sprawiedliwości i było wiadomo, że to stajnia Augiasza i dotknięcie tego środowiska spowoduje opór. Jako pierwsi z nagonką spotkali się ci sędziowie, którzy stwierdzili, że warto zaangażować się w reformie sądownictwa"

- zaznaczył.

Inny głos dotyczył oświadczeń majątkowych, jakie muszą składać ludzie władzy. Według gościa "Studia Prasowego", niektórzy uważają, że śledzenie oświadczeń może prowadzić do hejtu. Ale...

"W dzisiejszych czasach nawet matematyka może być narzędziem hejtu, bo wystarczy dodać kilka pozycji w oświadczeniu majątkowym i już się jest hejterem. Zachęcam, by Polacy masowo czytali oświadczenia majątkowe i zamienili się w takich hejterów. To przejaw obywatelskości. Państwo polskie powinno w tym pomóc. Wszystkie dokumenty powinny być digitalizowane"

- dodał niezależny komentator Miłosz Lodowski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl