Salon samochodowy magazynem energii? Nowe technologie w motoryzacji

/ press.mitsubishi.pl, mat. pras.

  

Salony samochodowe w Japonii zapewniają lokalnym społecznościom coś więcej niż tylko dostęp do nowych pojazdów. Mitsubishi Motors Corporation (MMC) stworzy sieć salonów dealerskich, które zapewnią dostęp do ładowania pojazdów elektrycznych, pomoc w stabilizacji lokalnej sieci energetycznej, a nawet energię elektryczną w przypadku wystąpienia klęski żywiołowej lub awarii zasilania.

Firma MMC posiada już 28 salonów sprzedaży w całej Japonii, które są zasilane przez panele słoneczne i dają możliwość korzystania z energii akumulatora pojazdu elektrycznego jako awaryjnego źródła zasilania, za pośrednictwem modułu ładowania typu „pojazd-budynek” (V2B). Jednak nowa stacja dealerska „Hyper Energy Station” Omiya, otwarta w tym tygodniu w mieście Saitama, została również wyposażona w własne akumulatory litowo-jonowe, umożliwiające zwrot nadwyżki mocy do lokalnej sieci elektrycznej.
 
Budowę salonu częściowo dofinansowały władze miasta Saitama, natomiast rząd Japonii uznał obiekt za część Specjalnej Strefy Mobilności i Inteligentnej Energii nowej generacji. Salon wystawowy Omiya, jest prowadzony przez grupę Kanto Mitsubishi Motors. Jest to jej czwarty obiekt dealerski, ale pierwszy stosujący ten nowatorski system.
 

Budynek jest wyposażony w akumulatory litowo-jonowe o pojemności 12 kWh i może zasilać pojazdy elektryczne (EV), gdy inne źródła zostaną odcięte - np. w przypadku wystąpienia klęski żywiołowej lub przerw w dostawie prądu. Samochody elektryczne odegrały kluczową rolę w transporcie ludzi i towarów w kilku poprzednich sytuacjach kryzysowych w Japonii, kiedy dostawy konwencjonalnego paliwa zostały poważnie zakłócone. Firma MMC otworzyła już 28 salonów „DENDO Drive Station” w całej Japonii – wszystkie są wyposażone w panele słoneczne i stacje ładowania V2B. Firma planuje zwiększyć ich liczbę do 200 w 2020 roku.
 
Oprócz ładowania pojazdów, stacja V2B pozwala dostarczać do budynku energię zmagazynowaną w akumulatorach pojazdu elektrycznego – szczególnie w nagłych sytuacjach, albo podczas szczytów energetycznych. Kiedy zapotrzebowanie na energię jest niskie, budynek przełączy się w tryb ładowania samochodu. Nastąpi to również w przypadku wyprodukowania nadwyżki energii odnawialnej. System ma wiele zalet odciążających sieć energetyczną i zapewnia właścicielowi tanie podtrzymanie poziomu baterii pojazdu elektrycznego.
 
Stacje dealerskie MMC to również miejsca, gdzie mieszkańcy mogą poznać sposoby reagowania w przypadku zagrożeń lub katastrof. Oprócz standardowych funkcji salonu samochodowego, DENDO Drive Station organizuje prezentacje i pokazy, w czasie których można dowiedzieć się więcej na temat pojazdów EV i PHEV.

 - Nasze samochody ewoluowały w kierunku pojazdów elektrycznych EV i PHEV, więc salony samochodowe w naturalny sposób stały się stacjami ładowania energii. Teraz możemy używać baterii do przechowywania energii pozyskanej przy zerowej emisji za pomocą paneli słonecznych i wykorzystywać system do zarządzania dystrybucją energii w salonie. Jeśli chodzi o przyszłość, chcielibyśmy, aby nasze salony stały się istotną częścią sieci energetycznej, zapewniając stabilność i bezpieczeństwo infrastruktury transportowej oraz energetycznej nawet w sytuacjach nadzwyczajnych - mówi Takashi Hiromatsu, zastępca dyrektora generalnego oddziału MMC ds. Strategii.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, infowire.pl, press.mitsubishi.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe fragmenty taśm Wałęsy! „Był na krótkiej smyczy służb”

zdjęcie ze zbioru dokumentacji fotograficznej pochodzacej z VI pakietu materialow zabezpieczonych w domu wdowy po Czeslawie Kiszczaku. / Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

W najnowszym wydaniu programu „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła nowe fragmenty sensacyjnego nagrania rozmów Lecha Wałęsy z gdańskimi milicjantami. W lutym 1990 roku Lech Wałęsa spotkał się z gdańskimi milicjantami. Żartował i pozwalał sobie na... chwilę szczerości.

Należy podkreślić, że do tej pory w mediach znane były jedynie kilkuminutowe fragmenty tego nagrania, które opublikowały portal rebelya.pl., „Gazeta Polska” i Telewizja Republika. „Gazeta Polska” poznała cały zapis rozmowy przyszłego prezydenta RP i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wyłania się z niego ponury obraz – Lech Wałęsa przekonany, że rozmawia z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, zapewnia ich, że zawsze ich szanował i nie ma do nich żadnych pretensji.

[polecam:https://niezalezna.pl/263835-dorota-kania-ujawnia-sensacyjne-nagranie-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Lech Wałęsa w latach 80’ był stale przez 24h/na dobę chroniony operacyjnie przez funkcjonariuszy SB w Gdańsku. On się z nimi skolegował do tego stopnia, że obiecywał tym funkcjonariuszom pracę w czasach, kiedy on zostanie prezydentem – i tak się właśnie stało. Dwaj najbliżsi jego funkcjonariusze, którzy świadczą do dziś o niewinności Lecha Wałęsy – major Żabicki i major Grzegorowski to są właśnie ludzie z tych czasów, którzy współpracują z Lechem Wałęsą do dnia dzisiejszego. Jedno było wtedy pewne - Wałęsa nie zadowoli się byciem tylko przewodniczącym NSZZ „Solidarność” i że prędzej czy później ten spór z obozem Tadeusza Mazowieckiego musi się pojawić. Nie ulega wątpliwości, że Wałęsa już wtedy wiedział, że o tą prezydenturę będzie walczył. Z resztą jego zaplecze polityczne z tamtych czasów to potwierdza.
- tłumaczy prof. Sławomir Cenckiewicz.
 [polecam:https://niezalezna.pl/263858-nie-wiem-czy-was-nie-wesprzec-gazeta-polska-ujawnia-nagrania-z-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Ostrych słów pod adresem Wałęsy nie szczędzi działacz opozycji antykomunistycznej, a obecnie szef Klubu „Gazety Polskiej” w Warszawie Adam Borowski.

Te dokumenty potwierdzają tylko wiedzę, którą już posiadam. Pokazują powikłania, które miały bezpośredni wpływ na jego prezydenturę. Był na krótkiej smyczy komunistycznych służb. Dokumenty jasno pokazują, że musiał wykonywać politykę, którą pisała strona postkomunistyczna. To porażające.
- mówił w programie „Koniec systemu” Borowski.

Z kolei Roman Zwiercan z „Solidarności Walczącej” wspomina:

Lecha Wałęsę poznałem w kwietniu 1985 roku w dość nietypowych okolicznościach. Dwa miesiące wcześniej zostałem pobity przez nieznanych sprawców. Wraz z Wiesią Kwiatkowską z Gdyni udaliśmy się do domu Lecha Wałęsy. Chodziło wtedy o nagłośnienie tej sprawy. „Lechu, oni go następnym razem zabiją” - powiedziała. Pobito mnie za udział w strajku, który Wałęsa odwołał. Wbrew zarządzeniu, poprowadziliśmy strajk. Za to uznał nas za wrogów. Do tamtego momentu był osobą bardzo ważną. Był niejako autorytetem. Okazał się jednak małym człowiekiem. Poczułem się wtedy jakbym w twarz dostał. Nie wiedziałem o co chodzi, dlaczego jest tak małostkowy.
- mówił Roman Zwiercan.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl