- Gdyby te decyzje sądu się utrzymały, byłoby to zablokowanie dekomunizacji w Warszawie

 - ocenił wojewoda. Jak dodał podczas briefingu, obecnie wyroki WSA są nieprawomocne, czyli jego "decyzje zostały podważone, ale nie wyeliminowane", a "w przestrzeni warszawskiej nic się nie zmienia".

W poniedziałek, wtorek oraz dziś Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił zarządzenia zastępcze wojewody dotyczące zmian nazw ulic w Warszawie w związku z tzw. ustawą dekomunizacyjną. Łącznie wojewoda wydał 50 takich zarządzeń dla stolicy - Miasto st. Warszawa zaskarżyło wszystkie do WSA. Spośród nich sąd uchylił 37, zaś do rozpatrywania kolejnych spraw ma powrócić w czerwcu.

Jak uzasadniały poszczególne składy sędziowskie WSA "podstawowym błędem i uchybieniem, którego dopuścił się wojewoda mazowiecki, jest brak wykazania w uzasadnieniu tych zarządzeń, dlaczego dotychczasowa nazwa ulicy zmienianej tymi zarządzeniami wypełnia dyspozycje ustawy dekomunizacyjnej".

- Organ wydający zarządzenia nie dokonał stosownej wykładni aktu prawnego i nie dokonał analizy życiorysów dotychczasowych patronów ulic. Ograniczył się tylko do krótkich notek biograficznych

 - uznał WSA.

Wojewoda, odnosząc się do tych argumentów WSA, przypomniał, że podejmując decyzje w sprawach ulic zapoznał się z opinią Instytutu Pamięci Narodowej.

- Jak to rozumieć? Nie wiem. Będę czekał z wielkim zainteresowaniem na przeczytanie tego tekstu (uzasadnienia wyroku WSA), w jaki sposób urzędnik państwowy ma zastąpić Instytut Pamięci Narodowej - instytucję powołaną przez polski parlament do tego, żeby zajmowała się najważniejszymi sprawami dotyczącymi historii Polski, umocowanej poprzez działanie tej ustawy (dekomunizacyjnej), do wydawania tych opinii

 - powiedział Sipiera. "Nie jestem w stanie na dzień dzisiejszy tego zrozumieć bez przeczytania tekstu pisemnego uzasadnienia" - dodał.

W jego przekonaniu uzasadnienia zarządzeń zastępczych były "absolutnie wystarczające". Dodał, że wyroki "wprowadziły go w zakłopotanie". Zapowiedział jednocześnie złożenie skarg kasacyjnych do Naczelnego Sądu Administracyjnego od wszystkich zapadłych już wyroków WSA uchylających jego zarządzenia.

- Jeśli NSA podtrzyma takie decyzje WSA, to tak naprawdę w Warszawie jest zatrzymana dekomunizacja (...) skutkiem byłoby zniweczenie całego celu ustawy

 - zaznaczył Sipiera.

- Miałem poczucie, że Miasto st. Warszawa i większość, która w tym mieście zarządza, nie miała tej woli, aby ten bardzo istotny akt prawny, czyli dekomunizację, przeprowadzić. W sposób ustawowy zrzuciła to na barki wojewody

 - mówił.

W związku z tym, iż wyroki WSA są nieprawomocne, Sipiera zaapelował do władz stolicy, aby "wykazały powściągliwość w tak ważnej sprawie".

- Przypomnę, że jeżeli będą jakiekolwiek inne ruchy, mogą one pociągać za sobą konsekwencje finansowe, które już będą dla ludzi konkretne

 - zaznaczył. Wskazał, że ustawa dekomunizacyjna przewidywała bezpłatne dokonanie tych zmian, a "jakiekolwiek inne mogą być robione już na podstawie innych zasad prawnych i wtedy już mieszkańcy mogą ponieść konsekwencje finansowe".