Prokurator Wenke Roggen powiedziała, że sprawa klasyfikowana jest jako "morderstwo o podłożu terrorystycznym". Podkreśliła, że styl działania napastnika przypominał wskazówki, jakie w nagraniach daje dżihadystyczne Państwo Islamskie - by zabierać broń policjantom i ich zabijać.

Teraz śledztwo koncentruje się na próbach potwierdzenia, czy sprawca na pewno nie miał żadnych wspólników

- wskazała Roggen.

Już wcześniej informowano, że sprawca ataku w Liege, we wschodniej Belgii, stał się w więzieniu radykalnym wyznawcą islamu, a celem jego ataku była policja.

Strzelanina w Liege, na wschodzie Belgii, w której mężczyzna zabił dwóch funkcjonariuszy policji oraz jedną osobę postronną, po czym wziął zakładniczkę, jest, jak podała tamtejsza prokuratura, traktowana jako akt terroru.

Napastnika zastrzelili policjanci. Okazał się nim Benjamin Herman - znany organom ścigania w związku z różnymi przestępstwami i dzień wcześniej zwolniony z więzienia w Lantin, koło Liege. W jego celi znaleziono Koran i dywanik do modlitw.

W rozmowie z nadawcą RTL belgijski minister spraw wewnętrznych Belgii Jan Jambon powiedział, że Herman, "poprzedniego wieczoru również dopuścił się zabójstwa". Ofiara to jego były kolega z celi. Zmarł od uderzenia tępym narzędziem w głowę.