20 maja w trakcie spotkania Lecha z Legią przy stanie 2:0 dla gości z trybuny zajmowanej przez kibiców poznańskiej drużyny na murawę poleciały race i świece dymne. Sędzia w 77. minucie przerwał zawody, a piłkarze opuścili murawę. Sympatycy Lecha zaczęli napierać na ogrodzenie i po chwili kilkudziesięciu z nich pojawiło się na boisku. Do akcji wkroczyło około 200 policjantów, którzy przegonili chuliganów z powrotem na sektor. Atmosfera pozostawała napięta, a spotkanie decyzją wojewody i delegata PZPN zostało zakończone. Komisja Ligi Ekstraklasy przyznała walkower 3:0 warszawskiej drużynie, która została mistrzem Polski.

W ciągu tygodnia policja zatrzymała 30 osób. Jeden z zatrzymanych został przesłuchany w charakterze świadka i nie przedstawiono mu zarzutów.

Dziś w poznańskiej prokuraturze zarzuty usłyszały natomiast kolejne dwie osoby, w tym Piotr K., ps. "Klima". Jak tłumaczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus, "Piotr K. usłyszał zarzuty podżegania do popełnienia przestępstw o charakterze chuligańskim, które polegały na wtargnięciu kibiców na murawę boiska". Może za to grozić do 5 lat więzienia.

Drugiemu z zatrzymanych w poniedziałek mężczyzn Mikołajowi N. przedstawiono zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza policji i wtargnięcie na murawę z zasłoniętą twarzą - co jest zagrożone karą do 10 lat więzienia. Mężczyzna miał rzucić prętem w kierunku interweniującego policjanta.

Mazur-Prus podkreśliła, że prokurator prowadzący sprawę rozważa skierowanie do sądu wniosków o tymczasowy areszt dla obu mężczyzn.

Policja i prokuratura nadal identyfikują osoby, które brały udział w boiskowych ekscesach.