Premier o chuliganach na stadionach. "To łyżka dziegciu, która psuje beczkę miodu"

/ twitter.com/Kancelaria Premiera

  

- Rozmawialiśmy o tym, jak rozwijać piłkę nożną, jak zatrzymywać zawodników w Polsce, ale także o bezpieczeństwie na stadionach narodowych - powiedział premier Mateusz Morawiecki po spotkaniu poświęconemu odpowiedzialnemu rozwojowi piłki nożnej. Zwrócił uwagę, że chuligańskie wybryki na stadionach to łyżka dziegciu, która psuje beczkę miodu.

- Jest takie powiedzenie piłkarskie "Niewykorzystane okazje się mszczą", zatem dziś wykorzystaliśmy okazję, aby ustalić najważniejsze kwestie i mechanizmy rozwoju polskiej piłki nożnej

- powiedział premier Morawiecki.

- Dążymy do tego, aby polska piłka nożna miała jak największe sukcesy na arenie międzynarodowej - zaznaczył.

Premier podkreślił, że do chuligańskich wybryków doszło tylko w 40 meczach z 4000 jakie się odbyły w ostatnich latach.

Szef rządu podziękował również "prawdziwym, dobrym kibicom, którzy robią piękne oprawy meczów".

- Wierzę w rozwój piłki nożnej i życzę naszym piłkarzom jak największych sukcesów - powiedział Mateusz Morawiecki.

W spotkaniu na PGE Narodowym w Warszawie wzięli udział także m.in. minister spraw wewnętrznych Joachim Brudziński, minister sportu i turystyki Witold Bańka, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek oraz przedstawiciele Ekstraklasy SA i klubów.

Głównym przyczynkiem do jego zwołania były wydarzenia ostatniej kolejki rozgrywek o mistrzostwo Polski. Podczas meczu Lecha z Legią Warszawa w Poznaniu z sektora kibiców gospodarzy poleciały na murawę race, a następnie niektórzy widzowie wbiegli na plac gry. Spotkanie zostało przerwane przy stanie 2:0 dla gości, Legii przyznano walkowera i warszawski klub wywalczył tytuł po raz trzeci z rzędu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, twitter.com,niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl