Halicki z Neumannem chcieli... zabłysnąć. Nie wyszło. Lisiewicz wyśmiewa posłów Platformy

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Piotr Lisiewicz nie ma najmniejszych wątpliwości, że politycy PO zaliczyli kompromitującą wpadkę podczas lansowanej przez siebie imprezy „Marsz Wolności”. Od samego początku Piotr Lisiewicz zaznaczał, że wybryk Neumanna i Halickiego trudno mu jest komentować na poważnie. Chodzi o race, które w pewnym momencie postanowili odpalić posłowie.

Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że to właśnie Platforma Obywatelska wypowiedziała frontalną wojnę racom i odpalającym je kibicom. Najwyraźniej jednak w myśl powiedzenia „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”, Sławomir Neumann i Andrzej Halicki uznali, że race teraz chyba nie są już takie złe...

Już na wstępie rozmowy na antenie Telewizji Republika Piotr Lisiewicz żartował, że przyszedł do studia w roli kibola i odniósł się do incydentu w trakcie meczu Legia-Lech, gdy w 77. minucie na murawę poleciały race i świece dymne.

- My chuligani jesteśmy całkiem sympatyczni. W Poznaniu nie stało się nic czym powinien zajmować się rząd. Ludzie nie chodzą na mecze dla bezpieczeństwa, tylko dla adrenaliny. Źle, że w to wszystko dają się wciągać politycy. Ta zadyma Nie wiąże się z faktem jaka partia w kraju rządzi. Doradzam partii rządzącej, aby w ogóle się w tę sytuację nie mieszała. (…) Kibice to ludzie, którzy żyją przygodą i adrenaliną. Race powinny być legalne. W wielu krajach tak jest. Race są istotą kibicowania, pokazują piękno opraw. Nie jest to teatr i filharmonia tylko mecz! (…) To ma być dla ludzi, którzy lubią adrenalinę, a nie dla tych, którzy boją się rac i faktu, że coś się stanie. Ten spektakl medialny szybko się skończy i przetrwamy go tak jak zawsze – mówił Lisiewicz.
 

Dziennikarz odniósł się również do wątków związanych z polityką. Zwrócił uwagę, że z walki z kibolami i właśnie odpalaniem rac na stadionie swój sztandarowy program uczynił Donald Tusk.

– To czy na meczu Lecha z Legią, czyli odwiecznych wrogów, dojdzie do zadymy, nie ma nic wspólnego z tym, czy rządzi PiS czy PO. Wiadomo, że kibice są konserwatywni i chętniej pójdą na Marsz Wolności, niż Równości. (…) Kibice są wielką wartością dla współczesnego społeczeństwa [...] Osoby ds. PR wymyśliły Tuskowi, że będzie wrogiem kiboli. Coś co było nieautentyczne zderzyło się z pasją tysięcy ludzi. Wynik był do przewidzenia. Pasja tych ludzi zawsze zwycięży. Fakt, że młodzież zaczęła kontestować PO – rozpoczął się właśnie od kibiców – tłumaczył Lisiewicz.

Tymczasem okazuje się, że Andrzej Halicki i Sławomir Neumann na Marszu Wolności odpalili właśnie race. Piotr Lisiewicz nie ma wątpliwości, że to przejaw skrajnej hipokryzji.

- Za rządów PO było tak, że o szóstej rano policja pukała do drzwi osób, które odpalały te race. To był kompletny idiotyzm. Po co posłowie PO odpalają te race? Wydaje mi się, że Platforma rozpaczliwie szuka, aby powołać jakąś kontestację młodzieży przeciwko PiS. Prośba do PiS – wiedzcie, że kibiców trzeba szanować to jest emanacja wszystkiego, co dało wam energię. Ci kibole to ludzie z dzielnic, oni nie są idealni i grzeczni, ale jeśli mamy na nich oddziaływać to w sposób w jaki to robi ksiądz Wąsowicz – mówi Lisiewicz

Odnosząc się do samego wybryku Halickiego i Neumanna dziennikarz ironizuje, nawiązując do prób zaostrzania kar za odpalanie rac za rządów PO:

- Kara śmierci dla Halickiego i Neumana byłaby najsłuszniejsza – prześmiewczo mówił w Telewizji Republika Lisiewicz.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rejs Grety Thunberg obciąża klimat! Cała prawda o "ekologizmie" nowej ikony zielonych

/ European Parliament from EU [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Konserwatywny niemiecki tabloid "Bild" krytykuje nastoletnią klimatyczną aktywistkę Gretę Thunberg za rejs przez Atlantyk do Nowego Jorku. Bezemisyjna w założeniu podróż wcale taka nie jest. Obciąża klimat w dużo większym stopniu niż myślano - ujawnia gazeta.

"Żeglarska wyprawa szwedzkiej ikony klimatycznej Grety Thunberg (16 l.) obciąża atmosferę dużo bardziej, niż się spodziewano. Jacht oceaniczny Malizia II ma przetransportować aktywistkę z brytyjskiego Plymouth do Nowego Jorku, gdzie chce ona wziąć udział w konferencji klimatycznej ONZ. Bez prysznica na pokładzie. I nawet bez toalety. Ale przede wszystkim bez CO2. Okazuje się jednak, że podróż powrotna Grety zaburzy jej indywidualny bilans emisji dwutlenku węgla"

- drwi najpoczytniejszy niemiecki dziennik.

Rzecznik kapitana prowadzącego jacht Grety, zawodowego żeglarza Borisa Hermanna, poinformował, że łódź zostanie sprowadzona z powrotem do Europy przez pięć osób, które do Nowego Jorku... muszą się dostać samolotem. "Oczywiście, że tam polecimy. Przecież nie da się inaczej" - mówi rzecznik. Również Hermann w drodze powrotnej wybierze samolot.

"Dobrego lotu!" - życzy "Bild" i oblicza, że gdyby "klimatyczna Greta" i jej ojciec Svante, który jej towarzyszy na Atlantyku, po prostu kupili bilety lotnicze do Nowego Jorku i z powrotem, to obciążyliby klimat czterema podróżami w powietrzu. Pięciu żeglarzy i kapitan - to natomiast sześć podróży i odpowiednio wyższa emisja CO2 per capita.

Na tym jednak nie koniec. Jeszcze jedna okoliczność rzuca cień na bilans klimatyczny Grety Thunberg - podkreśla tabloid. Głównym sponsorem Malizii II jest Yacht Club de Monaco.

"Akurat Monako! Które nie ma nic wspólnego z ochrona klimatu. W księstwie odbywają się wyścigi Formuły 1, zanieczyszczając atmosferę ogromną ilością spalin. Jachtklub jest z kolei ojczyzną gigantycznych łodzi z silnikami diesla, które należą do największych klimatycznych złoczyńców"

- ironizuje tabloid. Przypomina też, że monarchia jest szczególnie dumna z oferowania przystani dla jednej czwartej ze stu najbardziej luksusowych jachtów na świecie.

"Greta zapewniła księstwu reklamę. Monako jest światowym symbolem beztroskiej konsumpcji i marnotrawstwa. Ludzie śledzący rejs Szwedki mogą pomyśleć, że mikroskopijna monarchia jest dla niej wzorcowym przykładem podejścia do ochrony klimatu"

- pisze "Bild".

Przed wyruszeniem w podróż Greta Thunberg alarmowała, że czasu na zatrzymanie globalnego wzrostu temperatur zostało bardzo mało. Z kolei jej kapitan - Boris Hermann, oświadczył, że rejs ma uświadamiać dwie rzeczy:

"Zastąpienie paliw kopalnych przez odnawialne źródła energii nie jest sprawą łatwą. Jednak opanowanie tego wyzwania może być świetną przygodą".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl