Dziennikarze Onetu dostali nagrodę za... wsypanie Kijowskiego

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Andrzej Gajcy i Janusz Schwertner zostali laureatami nagrody im. Dariusza Fikusa. Okazuje się, że dziennikarze zostali nagrodzeni za publikację dotyczącą Mateusza Kijowskiego i historii z fakturami dla Komitetu Obrony Demokracji.

Nagroda jest przyznawana za tekstowy materiał dziennikarski, opublikowany drukiem w prasie lub w internecie w roku poprzednim. Nagrodę stanowią dyplom oraz 10 000 zł. Andrzej Gajcy i Janusz Schwertner zostali uhonorowani za tekst „Onet ujawnia: jak Mateusz Kijowski wystawiał faktury KOD-owi”. Tegoroczni laureaci znaleźli się wśród finalistów wyłonionych głosami kapituły, w skład której weszli redaktorzy naczelni ogólnopolskich dzienników, tygodników i portali.

Gajcy przyznał, że jest zaskoczony nagrodą i nie spodziewał się „tak wielkiego wyróżnienia”.

- Jesteśmy w takim momencie, że zawód dziennikarza jest w bardzo poważnym kryzysie i (...) często jest poniewierany - ocenił. Po chwili wyraził obawę, że „politycy, osoby związane z tą czy inną partią będą przejmowali nasze role, informowali opinię publiczną o wydarzeniach na swój sposób”.

Nie obyło się również bez akcentów politycznych. Współautor tekstu, Janusz Schwertner, odbierając nagrodę podczas gali, podkreślił, że pomimo „podporządkowania niektórych mediów obozowi władzy” uważa „obecne czasy za strasznie optymistyczne”.

- Jestem zachwycony, że jestem w tym momencie i z takimi ludźmi jak dzisiaj oraz na co dzień w mojej redakcji - oświadczył Schwertner.

Znacznie mniej zachwycony jest zapewne główny bohater nagrodzonego tekstu – Mateusz Kijowski.

Nagroda im. Dariusza Fikusa przyznawana jest corocznie za dziennikarstwo najwyższej próby autorom tekstów poruszających tematy społecznie ważne i doskonałe pod względem warsztatowym i językowym.


Dariusz Fikus od 1989 r. był redaktorem naczelnym "Rzeczpospolitej". Dwa lata później objął stanowisko prezesa wydającej gazetę Presspubliki. Obie funkcje pełnił do śmierci w 1996 r. Od 1998 r. nagrody jego imienia przyznawała redakcja "Rzeczpospolitej". W 2009 r. dzieci Dariusza Fikusa cofnęły tej gazecie pozwolenie na posługiwanie się ich nazwiskiem przy przyznawaniu nagrody. Obecnie właścicielem nagrody jest rodzina Fikusa, a współorganizatorem konkursu Press Club Polska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pentagon testuje pociski o zasięgu ponad 500 km

/ FLICKR.COM/clayirving/CC BY-SA 2.0

  

- USA przeprowadziły test wystrzelonego z lądu, konwencjonalnego pocisku manewrującego, który trafił w cel po pokonaniu odległości ponad 500 km - poinformował Pentagon. To pierwsza taka próba, odkąd USA oficjalnie wystąpiły z układu INF.

W wydanym komunikacie Pentagon przekazał, że test odbył się wczoraj na San Nicolas Island w odległości ok. 120 km od wybrzeża Kalifornii.

Gdyby USA nadal były stroną INF - układu o likwidacji pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu - taka próba byłaby zakazana. Porozumienie to zakazywało produkowania, przechowywania i stosowania pocisków rakietowych o zasięgu od 500 do 5500 km.

Pentagon zapowiadał już w marcu, że przeprowadzi tę próbę rakietową, jeśli Rosja nie zacznie stosować się do zapisów INF. Dziennik "Washington Post" pisał wówczas, że na listopad planowany jest dodatkowo test pocisku o zasięgu ok. 2900-4000 km.

Na początku sierpnia minął półroczny okres, jaki Stany Zjednoczone dały Rosji na powrót do przestrzegania INF. W konsekwencji USA oficjalnie wycofały się z traktatu. Moskwa odrzuca oskarżenia, że ponosi odpowiedzialność za jego zerwanie, i również wycofała się z układu.

USA zarzucają Rosji, że wbrew zapisom INF rozmieściła nowe pociski manewrujące SSC-8 (w rosyjskiej nomenklaturze wojskowej - 9M729), które są lądową wersją bazujących na okrętach podwodnych pocisków SSN-21 Sampson, mogą być uzbrojone w głowicę atomową i mają zasięg ponad 2000 km.

Cytowany wczoraj przez agencję Reutera rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu powiedział, że jego kraj nie rozmieści nowych pocisków tak długo, jak Stany Zjednoczone będą wykazywać się podobną powściągliwością w Europie i Azji.

Na początku sierpnia prezydent Rosji Władimir Putin ostrzegał, że Moskwa będzie zmuszona rozpocząć opracowywanie nowych pocisków nuklearnych średniego i pośredniego zasięgu, jeśli USA zaczną to robić po wycofaniu się z INF. Obwinił USA o "upadek" traktatu, ale zaznaczył, że Moskwa i Waszyngton muszą wznowić rozmowy o kontroli zbrojeń, aby zapobiec wybuchowi "nieograniczonego" wyścigu zbrojeń.

Traktat INF został podpisany w 1987 roku w Waszyngtonie przez przywódców USA i ZSRR: Ronald Reagana i Michaiła Gorbaczowa. Do czerwca 1991 roku obie strony wywiązały się z postanowień umowy; ZSRR zniszczył 1846 pocisków objętych umową, a USA - 846.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl