Ryszard Petru podkreślił w wywiadzie, że decyzja o wzięciu kredytu, była wspólną decyzją zarządu. 

Była to decyzja konieczna w obliczu błędu popełnionego przez Michała Pihowicza. Jak długo byłem przewodniczącym, dług ten spłacałem - bo taka jest odpowiedzialność przewodniczącego – podkreślił.

Dopytywany ile wynosił dług Nowoczesnej w chwili, kiedy przestał być jej liderem, powiedział, że wynosił on ok. 1 800 000 zł.

To jednak nie koniec złych wieści dla Nowoczesnej. Petru twierdzi, że długi partii mogą się jeszcze powiększyć, bo to właśnie on zorganizował 95 proc. funduszy, które do niej trafiły. 

Na pytanie, czy jego odejście oznacza odcięcie dopływu tych środków, odpowiedział:

Nie wiem. Z całą pewnością nie byłem już osobą, z którą rozmawiali potencjalni sponsorzy. Zebrałem na Nowoczesną kilkanaście milionów złotych od zera, nikt inny tego nie zrobił. Pozyskałem pieniądze na kampanię, potem przez dwa i pół roku finansowałem partię. Mój wkład jest bardzo duży.

Przypomnijmy, że w wywiadzie udzielonym kilka dni temu Petru dopytywany o zadłużenie Nowoczesnej stwierdził:

Jak chcą, to niech spłacają.

CZYTAJ WIĘCEJ: Petru wkurzył się na Nowoczesną. Zaskakujące słowa byłego lidera o długach partii