Były prezydent Zawiercia skazany na 4 lata więzienia

/ By Jakub Kosoń - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=31352397

  

Karę 4 lat więzienia wymierzył dziś Sąd Rejonowy w Myszkowie oskarżonemu o korupcję byłemu prezydentowi Zawiercia Ryszardowi M. Według prokuratury, jako prezydent i starosta zawierciański M. przyjął ok. 170 tys. zł łapówek.

Sąd wymierzył M. także 20 tys. zł grzywny, orzekł przepadek korzyści z przestępstwa i zakazał mu pełnienia funkcji i stanowisk w organach samorządu terytorialnego przez 5 lat.

Zdaniem prokuratury i sądu I instancji, M. przyjmował łapówki w zamian za przychylność i pozytywne decyzje - dla przedsiębiorców, którzy realizowali prace na rzecz samorządu oraz prywatnych osób, a z tych korzyści majątkowych uczynił sobie stałe źródło dochodu. Od jednego z zarzucanych mu przestępstw został uniewinniony - chodzi o przyjęcie obietnicy łapówki.

Zarówno w śledztwie, jak i na początku procesu - w maju 2017 r. - M. nie przyznał się do korupcji. Zarzuty kwestionowali także trzej inni mężczyźni, którzy razem z b. prezydentem zasiedli na ławie oskarżonych. Bartłomieja K. sąd skazał na rok i dwa miesiące więzienia oraz grzywnę, były wiceprezydent Zawiercia Marek K. został skazany na 9 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wobec ostatniego oskarżonego, Krzysztofa G., sąd umorzył postępowanie.

Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura domagała się dla M. 6 lat więzienia i znacznie wyższej grzywny niż orzekł sąd. Dla pozostałych oskarżonych prokurator chciał pozbawienia wolności w zawieszeniu i także kar finansowych.

Akt oskarżenia został sporządzony w czerwcu 2016 r. i pierwotnie trafił do sądu w Zawierciu. Tamtejsi sędziowie wyłączyli się z prowadzenia tej sprawy, częstochowski sąd okręgowy w tej sytuacji przeniósł proces do Myszkowa.

W sprawie zarzuty usłyszało pięć osób: poza byłym prezydentem Zawiercia także b. wiceprezydent tego miasta Marek K., dwaj przedsiębiorcy Czesław I. i Bartłomiej K. oraz kierownik budowy, której inwestorem było miasto. Czesław I. dobrowolnie poddał się karze, jego sprawa zakończyła się już prawomocnym wyrokiem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy będą mieli droższy prąd

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

W Niemczech w 2020 roku znowu wzrosną rachunki za prąd. Gospodarstwa domowe zapłacą od około 20 euro do ponad 50 euro więcej w skali roku. Ceny prądu w Niemczech dla klientów indywidualnych i tak należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Powodem kolejnej podwyżki jest planowane zwiększenie opłaty na wsparcie odnawialnych źródeł energii (tzw. EEG-Umlage). Jest ona uiszczana przez odbiorców w rachunkach za prąd i stanowi ok. 25 proc. całej ceny. O planowanym wzroście poinformowali we wtorek operatorzy największych sieci przesyłowych energii.

Obecnie wysokość EEG-Umlage za kilowatogodzinę wynosi 6,41 eurocenta. W 2020 roku będzie to o 5,5 proc. więcej - 6,76 eurocenta. Nie jest to jednak jedyny składnik podwyżki. Średnio o 9 proc. wzrosnąć ma też opłata sieciowa, która składa się na kolejną jedną czwartą końcowego rachunku.

Decyzja, czy przerzucić wyższe opłaty na odbiorców indywidualnych, należy co prawda do dostawców prądu, ale eksperci są zgodni, że do tego dojdzie.

Jak wyliczył tygodnik "Der Spiegel", jednoosobowe gospodarstwo domowe zapłaci w 2020 roku średnio o około 21 euro więcej w skali rocznej, gospodarstwo trzyosobowe - około 37 euro, a czteroosobowe - 53 euro.

Roczne rachunki za prąd czteroosobowego gospodarstwa domowego wynoszą w RFN około 1200 euro. Ceny energii elektrycznej w Niemczech i Danii należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Tabloid "Bild" w środę z oburzeniem skomentował zapowiedziane podwyżki.

"Wielka koalicja reklamowała swój pakiet klimatyczny, mówiąc o sprawiedliwości społecznej. Tymczasem wychodzi na to, że zapowiadane ulgi będą nic nie warte. Coś podobnego można życzliwie nazwać naginaniem liczb. Albo po prostu kłamstwem. Takie eksperymenty księgowe nie przekonają obywateli do ochrony klimatu. Nie może tak być, że na końcu to zawsze obywatel budzi się z ręką w nocniku"

- przekonuje najpoczytniejszy dziennik w RFN.

W ubiegłym tygodniu rząd Niemiec przyjął tzw. pakiet klimatyczny, czyli szereg projektów ustaw dotyczących ochrony klimatu. Wprowadza on m.in. wiążący prawnie cel ograniczenia emisji CO2 oraz zobowiązuje wszystkie ministerstwa, by do tego celu dążyły.

Zgodnie z przyjętymi projektami ustaw do 2030 roku Niemcy mają emitować o 55 proc. mniej gazów cieplarnianych niż w roku 1990. Do 2050 roku RFN ma stać się "neutralna klimatycznie", czyli osiągnąć zerowe emisje netto.

Oprócz promowania podróży transportem publicznym przewiduje się podniesienie cen biletów samolotowych oraz kosztów emisji CO2. Wszystkie zyski z nowego systemu wyceny emisji CO2 zgodnie z zapowiedziami mają być przeznaczone na ochronę klimatu lub wracać do obywateli w postaci ulg podatkowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl