W mijającym tygodniu przed komisją ds. afery Amber Gold przesłuchani zostali byli szefowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - Dariusz Łuczak i Krzysztof Bondaryk. Zwrócono szczególną uwagę na zasłanianie się przez Bondaryka niepamięcią w sprawie przekazania Donaldowi Tuskowi informacji o pracy jego syna w instytucji mogącej być zamieszaną w przestępczy proceder.

- Czasami warto się ośmieszyć, niż powiedzieć prawdę i zaszkodzić swojemu środowisku politycznemu. Są trzy kategorie funkcjonariuszy ABW, jeśli chodzi o wiedzę o pracy Michała Tuska w OLT Express. Pierwsza kategoria to funkcjonariusze, którzy wiedzieli o tym od marca 2012, większość świadków – funkcjonariuszy ABW dowiedziało się o tym z prasy, o zgrozo, bo jest to najpotężniejsza służba specjalna, powołana po to, by wiedzieć wszystko, co się dzieje w kraju, a zwłaszcza jeśli ma to związek z najbliższą rodziną szefa rządu. Trzecia kategoria, do której zalicza się szefostwo, Bondaryk i Łuczak, to są osoby, które dowiedziały się na kilka godzin przed publikacją prasową, podejrzewam, że z raportów, które wpłynęły po zastosowaniu podsłuchów procesowych, na których Marcin P. z Jarosławem Frankowskim mówił m.in. o wykorzystaniu współpracy Tuska jako elementu osłonowego. To też jest kolejny kamyczek do ogródka ABW. Mamy do czynienia z grupą przestępczą, która szykowała się do szantażu najważniejszych osób w państwie, a szefowie służb kompletnie to bagatelizują

- mówił Tomasz Rzymkowski. 

Mówiąc o wątku lotniczym w aferze Amber Gold, Tomasz Rzymkowski, poseł Kukiz'15 zaznaczył, że służby w ogóle "nie chciały się nim zajmować".

- Służby polskie absolutnie nie chciały zajmować się kwestią rynku lotniczego. Wątek lotniczy był traktowany jako nieistniejący, ten wątek nie był poruszany i to za sprawą zatrudnienia Tuska w spółce OLT Express. Służby nic nie robiły, by ten wątek badać

- podkreślił wiceszef komisji ds. afery Amber Gold.