Coraz więcej Włochów poznaje historię rtm. Pileckiego! Wystawa, prelekcje i film w Mediolanie

Rotmistrz Witold Pilecki w Rzymie / arch. Fundacja Gdzie

  

W 70. rocznicę śmierci Witolda Pileckiego Konsulat Generalny RP w Mediolanie pragnie złożyć hołd najodważniejszemu z odważnych. W sobotę otwarta zostanie, kolejna we Włoszech, wystawa fotograficzna „Rotmistrz Witold Pilecki. Wolontariusz do Auschwitz” wraz z ekspozycją plakatów poświęconych Pileckiemu, nagrodzonych w konkursie zorganizowanym przez Fundację „Gdzie”: „Rotmistrz Pilecki – Bohater Niezwyciężony. Raport z Auschwitz”. Wystawie towarzyszyć będą prelekcje o Rotmistrzu oraz pokaz filmu „PILECKI” w reż. Mirosława Krzyszkowskiego (jęz. polski z włoskimi podpisami).

Wśród zaproszonych przez Konsula Generalnego Adriannę Siennicką, gości będzie m.in. prof. Marco Patricelli, historyk, włoski autor biografii Witolda Pileckiego „Ochotnik” (wyd. Laterza). Prof. Patricelli od lat propaguje w Italii sylwetkę bohatera z Auschwitz i wspiera wszelkie inicjatywy związane Rotmistrzem. Także i teraz opowie zebranym o życiu i działalności naszego rodaka. Z kolei Małgorzata Kupiszewska, prezes fundacji „Gdzie”, przedstawi „Raport Witolda” sporządzony przez Pileckiego we Włoszech po ucieczce z obozu koncentracyjnego w Auschwitz.

Projekt graficzny Paweł Kasperek (fb Kasperek_art)

Małgorzata Kupiszewska poprowadzi również, na drugi dzień, lekcje języka polskiego i historii dla uczniów polskiej szkoły w Mediolanie. O Rotmistrzu, jego życiu, rodzinie, poświęceniu, walce z niemieckim i rosyjskim okupantem, będą miały okazję posłuchać dzieci od klasy pierwszej szkoły podstawowej aż po młodych ludzi z gimnazjum.

***

Darmowy PDF z „Raportem Witolda” w języku polskim i angielskim jest do pobrania na stronie www.rtmpilecki.eu

***

We wrześniu 1940 r., aby dostać się do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, Witold Pilecki pozwolił się zaaresztować Gestapo. Chciał w ten sposób  zdobyć wiarygodne informacje o tym, co dzieje się za obozowymi drutami oraz zorganizować tam siatkę konspiracji wojskowej. Po ucieczce z obozu w czerwcu 1943 r. sporządził pierwszą wersję raportu, który następnie rozszerzył i uzupełnił podczas służby w II Korpusie Polskim, w San Giorgio we Włoszech. Po wojnie wrócił do Polski pomimo grożącego mu ze strony władz komunistycznych niebezpieczeństwa. W 1948 r. został aresztowany, skazany na wielokrotną karę śmierci i rozstrzelany w mokotowskim więzieniu. Tak jak wielu innych żołnierzy podziemia antykomunistycznego, pochowano go potajemnie, aby skazać na wieczne zapomnienie.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Fundacja Gdzie, mediolan.msz.gov.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl