Polski Instytut Sztuki Filmowej odniósł się do treści zamieszczonych w artykule "Powstaje kolejny gniot za państwowe miliony? Przeciwników kręcenia filmu... zwolniono" opublikowanym we wtorek przez "Fakt". Napisano w nim, że dyrektor PISF Radosław Śmigulski przyznał 4 mln zł dotacji na film "Legiony", chociaż skrytykował go Dział Literacki Instytutu, m.in. jego kierownik, pisarz i krytyk filmowy Ernest Bryll. Jak podał "Fakt" pod koniec kwietnia zwolniono 12 osób z Działu Literackiego.

PISF podkreślił, że Bryll nie został zwolniony i nadal pozostaje pracownikiem Instytutu.

Likwidacji natomiast ma ulec Dział Literacki, którego Ernest Bryll jest kierownikiem i jedynym pracownikiem. W związku z przeprowadzonym w Instytucie audytem oraz analizą konieczności istnienia stanowisk pracy Dyrektor PISF podjął decyzję o przeniesieniu zadań Działu Literackiego do Działu Produkcji i Filmowej i Rozwoju Projektów Filmowych

- napisano w oświadczeniu przesłanym przez kierownik Działu Upowszechniania Kultury Filmowej i Promocji PISF Monikę Piętas-Kurek.

Zaznaczono w nim, że wobec powyższego dyrektor Instytutu zaproponował Bryllowi zmianę warunków pracy polegającą na przeniesieniu do Działu Produkcji i Filmowej i Rozwoju Projektów Filmowych, przy jednoczesnym pozostawieniu zadań i warunków finansowych bez zmian.

Ernest Bryll deklaruje chęć dalszej współpracy z PISF

 - zaakcentowano w oświadczeniu.

Odniesiono się również do stwierdzeń "Faktu", że współproducent "Legionów" Maciej Pawlicki dostał na film dotację z PISF, chociaż do tej pory miał nie rozliczyć się za "Smoleńsk". PISF zaznaczył, że firma Picaresque Macieja Pawlickiego nie otrzymała na "Smoleńsk" dofinansowania z Instytutu.

Film "Legiony" opowiada historię formacji utworzonej przez marszałka Józefa Piłsudskiego oraz jej czynów z lat 1914-1916, od wymarszu z Oleandrów aż po bitwę pod Kościuchnówką. Reżyserem obrazu jest Dariusz Gajewski, twórca takich produkcji jak "Warszawa" czy "Obce niebo", współproducentem jest Maciej Pawlicki.