We ubiegłym tygodniu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która przewiduje obniżenie uposażenia parlamentarzystów o 20 proc. We wtorek komisja regulaminowa, etyki i spraw senatorskich zarekomendowała Senatowi przyjęcie bez poprawek tej nowelizacji.

Ja nie będę w ogóle głosował, nie będę brał w tym udziału. To jest hucpa, która do niczego dobrego nie prowadzi i niczego nie załatwia

- powiedział Borusewicz, pytany w TVN24, czy popiera pomysł obniżenia uposażeń parlamentarzystów.

Według niego, jest to "działanie pod publiczkę".

To PiS rozpoczął, PiS realizuje, proszę bardzo, niech to robią, niech ponoszą konsekwencje

- oświadczył wicemarszałek.

Ustawa obniżająca uposażenia dla parlamentarzystów jest pokłosiem sprawy nagród przyznanych ministrom rządu Beaty Szydło. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Jarosław Kaczyński: Będą niższe pensje parlamentarzystów, samorządowców i szefów spółek

Były marszałek senatu ostatnio stał się bardzo nerwowy. W poniedziałek zrobił awanturę na cmentarzu Srebrzysko, bo chciał odwiedzić grób swojej żony właśnie wtedy, kiedy miała się odbyć kolejna, zaplanowana ekshumacja - Arkadiusza Rybickiego.

To jest bezczelność i skandal. Będę krzyczał, bo chyba pan jest głuchy 

- beształ policjanta Borusewicz.

Dziś na antenie stacji, która jak wiadomo podaje "całą prawdę - całą dobę" postanowił stanowczo zaprotestować przeciw obniżeniu pensji parlamentarzystów. Nikt go przy tej okazji nie spytał ile kosztowały podatników jego wyjątkowo częste loty - jak twierdził „Super Express” - m.in. w celu wyprowadzenia marszałkowego pieska na spacer.

CZYTAJ WIĘCEJ: Borusewicz w samolocie średnio co trzy dni. Latał do Gdańska, żeby wyprowadzić psa?

„Super Express” opublikował (27.03.2013) informację, że od 2007 roku do stycznia 2013 r. marszałek Senatu aż 713 razy latał na trasie Warszawa-Gdańsk, a jego podróże rejsowymi samolotami kosztowały podatników prawie 400 tys. zł. Informację podał również "Fakt" (28.03.2013)