Ocalały z Holocaustu honorowym obywatelem Lublina. Historia żydowskiego chłopca, który został księdzem

Ks. Grzegorz Pawłowski (w środku) / youtube.com/Archidiecezja Lubelska (screenshot)

  

Ksiądz infułat Grzegorz Pawłowski, ocalały z Holokaustu syn zamojskich Żydów, otrzymał dziś honorowe obywatelstwo Lublina. Rada miasta wyróżniła tego kapłana „o podwójnej tożsamości chrześcijańskiej i judaistycznej” za niezłomne propagowanie najważniejszych wartości ludzkich.

"Akt ten jest wyrazem naszej wdzięczności i wielkiego uznania dla Księdza postawy życiowej, Jego zasług i dorobku duchowego, historii człowieka cudownie ocalałego z Holocaustu, o podwójnym nazwisku i podwójnej tożsamości chrześcijańskiej i judaistycznej, zakorzenionego w dwóch ojczyznach, w Polsce i Izraelu. Jest Ksiądz niezłomnym propagatorem najważniejszych, uniwersalnych wartości ludzkich. Całym swoim życiem służył Ksiądz drugiemu człowiekowi, jako duszpasterz w Polsce i w Ziemi Świętej"

– głosi uzasadnienie uchwały o nadaniu honorowego obywatelstwa ks. Pawłowskiemu.

Metropolita lubelski abp Stanisław Budzik, który uczestniczył w uroczystości, powiedział, że ks. Pawłowski jest niezwykłym człowiekiem i kapłanem "w pełnym tego słowa znaczeniu". Abp przypomniał, że jedno z łacińskich określeń księdza – pontifex - oznacza budowniczego mostów.

- On buduje te mosty między Starym i Nowym Testamentem, między Izraelem a Polską, między katolikami a wyznawcami judaizmu. Bardzo nam potrzeba takich budowniczych mostów, bo wciąż budujemy mury, parkany. Ten człowiek przez swoją niezwykłą pogodę ducha, przez ogromny optymizm wiary, który w nim jest, po prostu uczy nas, jak rozmawiać ze sobą, jak budować mosty pomiędzy tymi pokłóconymi światami

 – powiedział abp Budzik dziennikarzom.

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk podkreślił, że osoba ks. Pawłowskiego pokazuje jak skomplikowane są historie Polaków, Żydów i chrześcijan.

- To jest przecież postać, która przeżyła II wojnę światową dzięki Polakom, a z drugiej strony była świadoma pochodzenia żydowskiego, wybrała wiarę katolicką i powołanie. (…) Dziś potrzebujemy go jako świadka tej skomplikowanej historii, świadka potwierdzającego, że potrafimy żyć ze sobą i sobie pomagać

 – powiedział.

Ks. Pawłowski został także uhonorowany za to, że – jak głosi uchwała – jest "wyjątkowym ambasadorem" Lublina w świecie, "głosząc jego dobre imię jako miejsca przez wieki przyjaznego współistnieniu narodów polskiego i żydowskiego".

Ks. Pawłowski podkreśla, że odwiedza regularnie Lublin i czuje się związany z tym miastem, gdzie m.in. chodził do gimnazjum i studiował w seminarium duchownym.

- Właściwie to jestem małym człowiekiem. A to wyróżnienie spotkało mnie chyba z tego powodu, że jestem unikatem, bo chłopczyk żydowski, który ocalał z Zagłady, został księdzem. Wcale nie jestem lepszy od moich kolegów, z którymi zostałem wyświęcony, a w tym roku obchodzę 60 lat kapłaństwa

- powiedział dziennikarzom ks. Pawłowski.


Ks. Grzegorz Pawłowski urodził się 23 sierpnia 1931 r. w rodzinie zamojskich ortodoksyjnych Żydów jako Jakub Hersz Griner. Miał 8 lat, gdy wybuchła wojna, w czasie której stracił najbliższych - jego ojciec został rozstrzelany w Zamościu, a matka i siostry podczas likwidacji getta w Izbicy. Jakubowi udało się stamtąd zbiec. Przeżył dzięki Polakom, którzy udzielili mu schronienia i aby go ocalić, nadali mu nowe nazwisko. Wychowywany w atmosferze wiary chrześcijańskiej, przyjął ją jako własną.

Przez kilka lat był wychowankiem domu dziecka w Lublinie, który musiał opuścić, będąc jeszcze w gimnazjum. Potem trafił do domu dziecka prowadzonego przez siostry zakonne w Puławach. Tam ukończył liceum, a potem wstąpił do seminarium duchownego w Lublinie. W 1958 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pracował w różnych parafiach archidiecezji. W latach 1968-1970 odbył studia specjalistyczne z biblistyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

Po odnalezieniu ocalonego z Zagłady brata w 1970 r. ks. Pawłowski wyjechał do Izraela, gdzie podjął posługę jako katolicki duszpasterz wspólnot języka hebrajskiego i Polonii. Jako kapłan archidiecezji lubelskiej od kilkudziesięciu lat pracujący wśród chrześcijan Izraela często powraca do Polski. Za gorliwą pracę duszpasterską został uhonorowany najwyższą godnością, jaką prezbiter może otrzymać od Stolicy Apostolskiej – infułą.

W mediach izraelskich i polskich ks. Pawłowski wiele razy mówił o przywiązaniu i wdzięczności wobec Polski i o dobrych relacjach między Polakami i Żydami. Wielokrotnie powtarzał, że Polska i Izrael to jego dwie ojczyzny i za każdą z nich oddałby życie. Przyczynił się do tego, aby polska rodzina, która pomogła mu przetrwać czas Zagłady, otrzymała tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

W ostatnich latach opublikował wiele książek o tematyce religijnej i autobiograficznej, m.in. "Sługa Mesjasza", "Ocalały z Zagłady w służbie Mesjasza"

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Nowe fragmenty taśm Wałęsy! „Był na krótkiej smyczy służb”

zdjęcie ze zbioru dokumentacji fotograficznej pochodzacej z VI pakietu materialow zabezpieczonych w domu wdowy po Czeslawie Kiszczaku. / Krzysztof Sitkowski / Gazeta Polska

  

W najnowszym wydaniu programu „Koniec Systemu” Dorota Kania ujawniła nowe fragmenty sensacyjnego nagrania rozmów Lecha Wałęsy z gdańskimi milicjantami. W lutym 1990 roku Lech Wałęsa spotkał się z gdańskimi milicjantami. Żartował i pozwalał sobie na... chwilę szczerości.

Należy podkreślić, że do tej pory w mediach znane były jedynie kilkuminutowe fragmenty tego nagrania, które opublikowały portal rebelya.pl., „Gazeta Polska” i Telewizja Republika. „Gazeta Polska” poznała cały zapis rozmowy przyszłego prezydenta RP i funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wyłania się z niego ponury obraz – Lech Wałęsa przekonany, że rozmawia z funkcjonariuszami Służby Bezpieczeństwa, zapewnia ich, że zawsze ich szanował i nie ma do nich żadnych pretensji.

[polecam:https://niezalezna.pl/263835-dorota-kania-ujawnia-sensacyjne-nagranie-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Lech Wałęsa w latach 80’ był stale przez 24h/na dobę chroniony operacyjnie przez funkcjonariuszy SB w Gdańsku. On się z nimi skolegował do tego stopnia, że obiecywał tym funkcjonariuszom pracę w czasach, kiedy on zostanie prezydentem – i tak się właśnie stało. Dwaj najbliżsi jego funkcjonariusze, którzy świadczą do dziś o niewinności Lecha Wałęsy – major Żabicki i major Grzegorowski to są właśnie ludzie z tych czasów, którzy współpracują z Lechem Wałęsą do dnia dzisiejszego. Jedno było wtedy pewne - Wałęsa nie zadowoli się byciem tylko przewodniczącym NSZZ „Solidarność” i że prędzej czy później ten spór z obozem Tadeusza Mazowieckiego musi się pojawić. Nie ulega wątpliwości, że Wałęsa już wtedy wiedział, że o tą prezydenturę będzie walczył. Z resztą jego zaplecze polityczne z tamtych czasów to potwierdza.
- tłumaczy prof. Sławomir Cenckiewicz.
 [polecam:https://niezalezna.pl/263858-nie-wiem-czy-was-nie-wesprzec-gazeta-polska-ujawnia-nagrania-z-rozmow-walesy-z-milicjantami]

Ostrych słów pod adresem Wałęsy nie szczędzi działacz opozycji antykomunistycznej, a obecnie szef Klubu „Gazety Polskiej” w Warszawie Adam Borowski.

Te dokumenty potwierdzają tylko wiedzę, którą już posiadam. Pokazują powikłania, które miały bezpośredni wpływ na jego prezydenturę. Był na krótkiej smyczy komunistycznych służb. Dokumenty jasno pokazują, że musiał wykonywać politykę, którą pisała strona postkomunistyczna. To porażające.
- mówił w programie „Koniec systemu” Borowski.

Z kolei Roman Zwiercan z „Solidarności Walczącej” wspomina:

Lecha Wałęsę poznałem w kwietniu 1985 roku w dość nietypowych okolicznościach. Dwa miesiące wcześniej zostałem pobity przez nieznanych sprawców. Wraz z Wiesią Kwiatkowską z Gdyni udaliśmy się do domu Lecha Wałęsy. Chodziło wtedy o nagłośnienie tej sprawy. „Lechu, oni go następnym razem zabiją” - powiedziała. Pobito mnie za udział w strajku, który Wałęsa odwołał. Wbrew zarządzeniu, poprowadziliśmy strajk. Za to uznał nas za wrogów. Do tamtego momentu był osobą bardzo ważną. Był niejako autorytetem. Okazał się jednak małym człowiekiem. Poczułem się wtedy jakbym w twarz dostał. Nie wiedziałem o co chodzi, dlaczego jest tak małostkowy.
- mówił Roman Zwiercan.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl