Analityk wywiadu USA po lekturze raportu smoleńskiego: "Nowe dowody wskazują na Rosję"

/ Dmitry Karpezo/ Luxo

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

"Teza, że za Smoleńskiem znajduje się ukryta, zabójcza ręka Rosjan, staje się przekonująca. Polska zasługuje na prawdę o tym, co stało się 10 kwietnia 2010 r." - pisze były analityk amerykańskiego wywiadu John Schindler na łamach portalu Observer.com. Warto podkreślić, że portal ten założony został przez Jareda Kuschnera, zięcia Donalda Trumpa.

John Schindler to były analityk Agencji Bezpieczeństwa Narodowego - amerykańskiej wewnętrznej agencji wywiadowczej koordynującej m.in. zadania wywiadu elektronicznego.

Pisze, że zapoznał się z ostatnim raportem podkomisji smoleńskiej, który - jego zdaniem - zasługuje na analizę. Amerykanin podaje nawet linki do pełnej wersji raportu oraz jego skrótu (anglojęzyczną wersję dokumentu promował portal Niezalezna.pl). Schindler podkreśla, że ustalenia podkomisji wsparł Frank Taylor, który nie jest żadnym specem od teorii spiskowych, lecz poważnym ekspertem światowej sławy.

- W lutym odrzucił oficjalny werdykt rosyjskich i polskich dociekań jako wygodną politycznie fantazję, stwierdzając: „Nie ulega wątpliwości, że na pokładzie samolotu doszło do eksplozji”. W kolejnym wywiadzie Taylor wyjaśnił: „Istnieje mocny dowód, że kilka sekund później drzwi po lewej stronie kadłuba, tuż przed skrzydłem, zostały wyrwane i wbite w ziemię przez kolejną eksplozję kadłuba”. Dodał, że śledztwo prowadzone w sprawie katastrofy przez Kreml było oszustwem: „Rosyjscy politycy przejęli śledztwo, uniemożliwiając profesjonalnemu badaczowi przejęcie kontroli nad miejscem wypadku, od zakończenia pełnego dochodzenia, w tym pełnej rekonstrukcji wraku, napisania ostatecznego raportu z katastrofy” - czytamy w artykule.

Biorąc pod uwagę status Taylora jako cenionego specjalisty od katastrof lotniczych, należałoby powierzyć ponowne zbadanie katastrofy smoleńskiej doświadczonym osobom trzecim [...]

- pisze Schindler.

W swoim artykule John Schindler, były analityk Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA, podkreśla, że dla wielu Polaków kolejne ustalenia dotyczące okoliczności tragedii z 10 kwietnia 2010 roku wskazywały na „rosyjski ślad”. Przypomina on, że pojawiały się książki, artykuły oraz filmy, które zawierały różne wersje tego, co zagorzali krytycy dociekania prawdy o okolicznościach katastrofy smoleńskiej nazywali przez lata „teorią spiskową”. Schindler podkreśla, że kiedy Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy, zapowiadając jednocześnie wyjaśnienie przyczyn tragedii smoleńskiej, ówczesny szef MON Antoni Macierewicz przejął w tej sprawie inicjatywę i jednoznacznie potępił wcześniejsze ustalenia zespołu Laska oraz raport komisji Millera.

„Macierewicz obiecał świeże spojrzenie na Smoleńsk, oparte na nowych dowodach. [...] Jak powiedział mi Macierewicz kilka miesięcy temu o Smoleńsku: „Był to wielki wstrząs dla wszystkich w Polsce, bez względu na ich poglądy na temat tej tragedii”. Następnie obiecał: „nasz raport o tragedii, który ukaże, jak to wszystko się stało, to międzynarodowe śledztwo”

- czytamy w artykule.

W dalszej jego części John Schindler informuje, że - zgodnie z obietnicą - raport zespołu kierowanego przez Antoniego Macierewicza ukazał się. Schindler zwraca uwagę na ustalenia ekspertów dotyczące wielokrotnych eksplozji na pokładzie Tu-154M jako głównej przyczyny katastrofy jeszcze przed kolizją z ziemią.

„Innymi słowy, to nie był przypadek – stali za tym Rosjanie” - podkreśla były analityk NSA.

Schindler zwraca uwagę, że od samego początku pojawiały się podejrzenia kierowane właśnie w kierunku Rosji.

„Polacy dobrze znają swojego sąsiada, a Kaczyński nie miał złudzeń co do bandyckiego reżimu Władimira Putina” - podkreśla były analityk NSA zwracając uwagę na symboliczną wymowę śmierci polskiej delegacji na rosyjskiej ziemi, gdy Moskwa jest pod rządami człowieka wywodzącego się wprost z KGB. Schindler podkreśla, że „to właśnie tacy ludzie” przeprowadzili, a następnie tuszowali masakrę polskich oficerów w Katyniu.

Były analityk NSA zwraca uwagę, że choć większość śledczych zgodziła się z oficjalną wersją katastrofy smoleńskiej, a w 2013 r. kanadyjski program telewizyjny „Mayday” przygotował nawet specjalny odcinek o wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 r., wpisujący się niejako w tę narrację, rosyjskie postępowanie wokół katastrofy rodziło wątpliwości wśród wielu naukowców i ekspertów.

„Moskwa obiecała pełną współpracę, ale nie dotrzymała słowa. Osiem lat później wrak nadal nie został przekazany Polsce, co uniemożliwiło przeprowadzenie śledztwa w Warszawie. Co gorsza, ciała ofiar zostały ograbione pod nadzorem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), a sami funkcjonariusze FSB podobno wykradli tajemnice NATO, w tym tajne protokoły komunikacyjne, z których ograbili zwłoki polskich dowódców wojskowych”

- czytamy w artykule.

Ponadto Schindler wskazuje na skandaliczne zachowanie Kremla w stosunku do ofiar katastrofy smoleńskiej na kolejnym etapie. Wspomina o zamianie ciał ofiar, błędnej identyfikacji i wysłaniu szczątków w zapieczętowanych trumnach do Polski. Podkreśla on, że nawet w trumnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego znajdowały się szczątki dwóch innych ofiar.

„Taka beztroska nieuchronnie prowadziła do pytań o to, z czym jeszcze Rosjanie sobie nie poradzili – lub co jeszcze zrobili źle”

- zastanawia się były analityk NSA.

I dodaje bardzo ciekawą rzecz:

Prawdę mówiąc, zachodni wywiad miał poważne wątpliwości co do "oficjalnej" wersji Smoleńska od samego początku. Wysoko postawiony polski urzędnik ds. bezpieczeństwa otwarcie informował mnie: "Oczywiście Warszawa znała prawdę", co oznaczało, że poprzedni rząd starał się dogadać z Putinem, powielając rosyjską wersją katastrofy. Dodawał: "Co mieli robić? Czy myślisz, że NATO rzeczywiście poszłoby dla Polski na wojnę z Rosją o Smoleńsk?".

Schindler pisze dalej:

W tym cały szkopuł. Funkcjonariusze wywiadu USA zasugerowali mi podobną historię - że amerykańscy szpiedzy, podobnie jak Warszawa, od początku wiedzieli, że Rosjanie kłamią nt. katastrofy. Niemiecki wywiad wydaje się też znać brudną prawdę. To, że za dochodzeniami w 2011 r. kryje się coś nieprzyjemnego, teraz wygląda na bardzo prawdopodobne. Kiedyś sugerowanie, że Putin zaryzykowałby wojnę, mordując czołowych polskich polityków, mogło wydawać się dziwaczne, ale w ciągu ośmiu lat od katastrofy Kreml przejął Krym i najechał wschodnią Ukrainę - nie wspominając, że użył broni chemicznej w Anglii, aby uciszyć swoich wrogów.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, observer.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Odwaga 15-latka doceniona przez Komendanta sądeckiej Policji

/ malopolska.policja.gov.pl

  

Komendant Miejski Policji w Nowym Sączu – insp. Jarosław Tokarczyk wraz ze swoim Zastępcą – podinsp. Adamem Bukańskim, spotkali się wczoraj z 15-letnim Mateuszem, któremu pogratulowali odważnej reakcji na kradzież i odzyskania skradzionego mienia.

Zdarzenie, miało miejsce w tym tygodniu, w godzinach porannych. Mateusz z okna autobusu zauważył jak dorosły mężczyzna kradnie portfel starszej pani, która wsiadała do pojazdu. Wówczas postanowił wysiąść na następnym przystanku i pobiec za sprawcą. Tak właśnie zrobił, dogonił złodzieja i zażądał by ten wydał mu skradzioną rzecz. Był sam, zatem nie udało mu się zatrzymać dorosłego mężczyzny, jednak portfel odzyskał. Przekazał go następnie do szkoły, a stamtąd odebrała go dzielnicowa osiedla Stare Miasto. W efekcie skradziony portfel wraz z zawartością wrócił do prawowitej właścicielki.

Właśnie ta wyjątkowa odwaga Mateusza, jego natychmiastowa reakcja i obywatelska postawa, spowodowały, że szef sądeckich policjantów postanowił mu osobiście pogratulować. Wyrazy uznania komendant przekazał w obecności jego mamy Wioletty i pani Dyrektor Jolanty Bodziony z Oddziału Gimnazjalnego przy Szkole Podstawowej nr 1 w Nowym Sączu.

W trakcie spotkania okazało się, że to nie jedyny przejaw troski 15-latka o los drugiego człowieka. Po koniec kwietnia, przy ulicy Aleje Wolności udzielił pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie. Osoby zebrane wokół twierdziły, że jest on nietrzeźwy, ale pomimo to Mateusz natychmiast przystąpił do działania – sprawdził jego puls oraz oddech i poprosił o wezwanie karetki.

We współczesnych czasach, w których obojętność na los drugiego człowieka staje się coraz bardziej powszechny, taka reakcja na kradzież, i to tak młodej osoby, zasługuje na szacunek i uznanie. Powinna być wzorem do naśladowania nie tylko dla rówieśników, ale także dla całego społeczeństwa.

Jednak co ważne, w takich sytuacjach zawsze należy ocenić, czy nasza reakcja wobec sprawcy wykroczenia czy przestępstwa, nie będzie stanowić zagrożenia dla nas samych i od tego uzależnić swoje działanie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl