Nie zabrakło też zeznań, które potwierdzały to, co o Amber Gold wiedzieliśmy wcześniej: służby albo były zarządzane przez kompletnych ignorantów, albo celowo tuszowały aferę. Gdy Jarosław Krajewski, członek komisji ds. Amber Gold, podczas przesłuchania byłego szefa ABW gen. Dariusza Łuczaka, zapytał o to, kto był odpowiedzialny za koordynację prac pomiędzy jednostkami ABW, usłyszał odpowiedź

Można by powiedzieć, że ja. Jednak szef ABW nie wyznaczył konkretnej osoby, która byłaby za to odpowiedzialna

- wyznał rozbrajająco Łuczak.

Jak zaznaczył, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego spodziewała się, że Amber Gold będzie wielką aferą, która może uderzyć w szefa rządu.

Wynikało to z faktu, że niektóre osoby, które można było powiązać ze spółką Marcina P. powiązane były z tzw. gdańskim środowiskiem

- dodał.

Dopytywany przez Krajewskiego o działania nieformalnej grupy ABW w Gdańsku, powiedział, że "dzięki działalności grupy powstała charakterystyka przestępczości zorganizowanej w Gdańsku" oraz "ustalono powiązania pomiędzy trójmiejskimi politykami a środowiskiem przestępczym".


Przewodnicząca komisji ds Amber Gold Małgorzata Wassermann ujawniła dziś podczas przesłuchania byłego szefa ABW gen. Dariusza Łuczaka szokującą notatkę. Wynika z niej, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pozytywnie zaopiniowała pomysł, by najważniejsze osoby w państwie mogły korzystać z usług linii OLT Express. A wówczas wiadomo już było, że Marcin P., do którego należały linie, jest oszustem.

Dariusz Łuczak pracę w służbach specjalnych rozpoczął w 1995 r. w delegaturze UOP w Białymstoku, od marca 2008 do lipca 2011 r. był dyrektorem Departamentu Ochrony Ekonomicznych Interesów Państwa, następnie m.in. pełnił w 2012 r. funkcję dyrektora kontrwywiadu ABW. Od kwietnia 2012 do stycznia 2013 r. był zastępcą szefa ABW, a od kwietnia 2013 do listopada 2015 r. był szefem ABW. Obecnie jest na emeryturze.