Nie milkną echa zamachu w Paryżu. Ekspert ostrzega: "najgorsze dopiero przed nami".

Po sobotnim zamachu w centrum Paryża eksperci i władze we Francji powtarzają, że „ryzyka nie da się zredukować do zera”, a politycy prawicy oskarżają rząd o „pustosłowie” i wzywają do „zdecydowanych działań” przeciw terroryzmowi.

Paryż
pixabay.com/CC0/Walkerssk

Po sobotnim zamachu, w którym młody obywatel Francji pochodzenia czeczeńskiego zabił nożem mężczyznę i ranił cztery osoby, w kraju trwa coraz gorętsza i gwałtowniejsza debata na temat sposobów przeciwdziałania terroryzmowi islamskiemu. Nożownik, którego organizacja Państwo Islamskie (IS) uznała za swego „żołnierza”, figurował w policyjnej kartotece podejrzanych o radykalizację i był przesłuchiwany w 2016 r.

- Do czego służą policyjne kartoteki, jeśli nie wykorzystuje się ich do uniemożliwienia tym "bombom zegarowym" popełniania zbrodni na terytorium Francji?

 – pytała przywódczyni skrajnie prawicowego Frontu Narodowego (FN) Marine Le Pen, która szefowi MSW Gerardowi Colombowi zarzuca, że „po każdym zamachu, zamiast działać, mamrocze zawstydzająco puste komentarze”.

Również przewodniczący centroprawicowej partii Republikanie (LR) Laurent Wauquiez potępił „islamskie barbarzyństwo”, jednocześnie pouczając rząd, że „w wojnie z terroryzmem słowa są niewystarczające, potrzeba działań”.

Nicolas Dupont-Aignan, przywódca niewielkiej prawicowej partii Powstań Francjo (DLF), który wszedł w sojusz z FN, gdy odpadł w pierwszej turze zeszłorocznych wyborów prezydenckich, wezwał do przywrócenia stanu wyjątkowego, deportacji cudzoziemców figurujących w policyjnych kartotekach jako potencjalni dżihadyści, systematycznych kontroli granicznych i zamykania meczetów, w których „głosi się nienawiść”.

Były deputowany LR Georges Fenech, który przewodniczył parlamentarnej komisji śledczej w sprawie paryskich zamachów z listopada 2015 r., w licznych wywiadach udzielonych od soboty wieczór wzywa do systematycznego korzystania z możliwości, jakie daje uchwalona w 2017 r. ustawa w sprawie bezpieczeństwa wewnętrznego i walki z terroryzmem.

- Sprawca sobotniego zamachu figurował w kartotece "podejrzanych o radykalizację terrorystyczną" i mimo to mógł przejść do czynów. To nie do przyjęcia dla opinii publicznej

 - zaznaczył Fenech, tłumacząc, że „choć prawo nie pozwala na zatrzymywanie tych osobników”, to „można wiele zrobić, by stracili poczucie całkowitej bezkarności (...) bez uszczerbku dla swobód jednostki, tak jak w Izraelu” – dodał były parlamentarzysta, proponując „uczulenie społeczeństwa na słabe sygnały radykalizacji”.

Thibault de Montbrial, adwokat i szef think tanku Ośrodek Myśli nad Bezpieczeństwem Wewnętrznym, w wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” rozwija tę myśl, wskazując na niemożność prowadzenia przez policję stałej inwigilacji wszystkich 20 tys. osób podejrzanych o zamiary terrorystyczne. Proponuje więc, by zgłaszanie sygnałów wskazujących na radykalizację powierzyć też innym instytucjom. „Kluby sportowe i służby socjalne dysponują mnóstwem użytecznych informacji” – twierdzi de Montbrial.

Jego zdaniem władze powinny wykazywać najwyższą czujność przy przyznawaniu azylu i bez wahania go odbierać, gdy zajdzie taka potrzeba. Wskazuje również, że „istnieją możliwości odbierania obywatelstwa”.

Zarówno Fenech, jak i de Montbrial przyznają jednak, że „zagrożenie na poziomie zero jest nie do osiągnięcia”. Adwokat wyraża nawet przekonanie, że „najgorsze jest przed nami”, gdyż z więzienia dopiero zaczynają wychodzić bojownicy skazani za udział w zagranicznych konfliktach zbrojnych, a - jak zaznacza - „są ich setki i większość gotowa jest walczyć z naszym krajem”.

- Dodać do nich trzeba tysiące francuskojęzycznych dżihadystów, których nie zabito i nie aresztowano w Syrii i Iraku

 - podkreśla.

- "Terroryzm niskokosztowy" jest charakterystyczny dla przejściowego okresu fałszywego spokoju, poprzedzającego powrót wielkich akcji (terrorystycznych)

– ostrzega de Montbrial.

Wiceprzewodnicząca LR Virginie Calmels uznała dziś w wywiadzie radiowym: „doskonale pracują nasze służby wywiadowcze i świetnie radzi sobie policja, ale prawo nie jest dostosowane do sytuacji”. Polityk proponuje, by „wprowadzając zmiany w konstytucji”, umożliwić zatrzymywanie figurujących w kartotekach podejrzanych.

- Wystarczy już liczenia zabitych, nie wolno dopuścić, byśmy przyzwyczaili się do niedopuszczalnego

 – podkreśliła Calmels, oceniając, że obecnie „zła nie nazywa się po imieniu”. „Mamy meczety, w których za zagraniczne pieniądze głosi się nienawiść do Francji. To nie może trwać” – mówiła.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Paryż #zamach #terroryzm #islamski terroryzm #Francja #bezpieczeństwo wewnętrzne

redakcja
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo