Murale na 100-lecie niepodległości

Ratusz w Łomży / By Arkadiusz Zarzecki, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=33334473

  

Orszak księcia mazowieckiego Janusza I przedstawia pierwszy z historycznych murali, które w roku 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę powstają w Łomży (Podlaskie). Miasto w czerwcu będzie obchodzić 600-lecie nadania praw miejskich.

Na muralu gotowe jest już tło i są narysowane postacie, dzieło jest wykonane w połowie

- powiedział wykonujący mural znany i ceniony artysta w tej dziedzinie Rafał Roskowiński, twórca Gdańskiej Szkoły Muralu.

Prace trwają od 10 maja na ścianie przy ul. Giełczyńskiej, przy Muzeum Północno-Mazowieckim.

Jak mówi projektant i wykonawca muralu Rafał Roskowiński, ze względu na upalną pogodę prace można prowadzić głównie rano i po południu, bo ściana, na której powstaje dzieło jest na tzw. wystawie południowej, upał przeszkadza więc w prowadzeniu prac, bo miejsce jest długo nasłonecznione w ciągu dnia. Mural powstaje więc partiami.

Mural z okazji 600-lecia miejskości Łomży - jak opisuje miasto - prezentuje grupę mieszczan łomżyńskich w strojach historycznych z połowy XV w. witających księcia Janusza I i jego orszak. Jest też tzw. kartusz z rokiem nadania praw miejskich i herbem Łomży. Łącznie na muralu jest ponad 20 postaci. "Stroje inspirowane są m.in. akwarelami i szkicami Jana Matejki" - czytamy w opisie muralu, który przedstawiły władze Łomży.

Drugi mural, który powstanie w Łomży przy ul. Polowej 35, w miejscu udostępnionym przez Łomżyńską Spółdzielnię Mieszkaniową, będzie bezpośrednio nawiązywał do 100-lecia niepodległości Polski. Znajdą się na nim dwie znane w mieście postacie związane z odzyskaniem niepodległości: Leon Kaliwoda (komendant X Okręgu Polskiej Organizacji Wojskowej w Łomży) i jego ukochana Hanka Jarnuszkiewiczówna.

Kaliwoda zginął 11 listopada 1918 r., Jarnuszkiewiczówna 19 stycznia 1919 r. zastrzeliła się na jego grobie. Miała 16 lat. Daty ich śmierci są na muralu. Para, o której mówi się i pisze w rożnych publikacjach "Romeo i Julia z Łomży", na muralu trzyma się za ręce. Jak podało w opisach muralu miasto, do portretów współczesnych wojskowych na tym muralu pozowali żołnierze z Centrum Szkolenia Informatyki i Łączności w Zegrzu.

- Duch tamtej wolnej Polski, za którą poległ Kaliwoda, płynie w żyłach ich następców, polskich współczesnych żołnierzy 

- tak o muralu mówi, cytowany przez miasto, Rafał Roskowiński. Dodaje, że "miłość, heroizm" czy poświęcenie dla Ojczyzny to wartości, które przyświecają także współczesnym żołnierzom.

Trzeci mural będzie związany z postacią marszałka Józefa Piłsudskiego. Projekt "Piłsudski w Łomży" będzie połączony z warsztatami dla młodzieży, a mural młodzi ludzie stworzą wspólnie z muralistami z Fundacji RoskoARt. Przedtem odbędą zajęcia ze street-artu, które poprowadzi Rafał Roskowiński. Projekt przygotował Miejski Dom Kultury-Dom Środowisk Twórczych w Łomży, a jest finansowany jest przez Narodowe Centrum Kultury z programu Murale Polskiej Niepodległości.

Roskowiński dodał, że w roku odzyskania niepodległości historyczne murale będą powstawały w wielu miejscach w Polsce. On i tworzący z nim muraliści mają zaplanowane prace na cały sezon letni. Np. w czerwcu wspólnie ze studentami z Lublina będzie malował mural w Wasilkowie koło Białegostoku, projekty będą też realizowane w Legionowie czy Elblągu.

W 2017 r. w Łomży powstały cztery murale z serii "Ku Niepodległej”. Prezentują m.in. żołnierzy 33. Pułku Piechoty z bitwy z bolszewikami w 1920 r. i kapitana Mariana Raganowicza, powstanie styczniowe, autora "Flory Polskiej" Jakuba Wagę, etnografa Adama Chętnika.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pijany wjechał w przystanek. Sąd nie złagodził kary

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał dziś wyrok 12 lat więzienia dla Roberta C., który pod wpływem alkoholu wjechał autem w przystanek autobusowy w Kielcach. Zginęła jedna osoba, a cztery trafiły do szpitala. Wyrok jest prawomocny.

Karę oskarżonemu na początku października wymierzył Sąd Okręgowy w Kielcach.

Do wypadku doszło w listopadzie 2017 r. Kierujący BMW 52-letni mieszkaniec Kielc zjechał w stronę zatoki autobusowej i uderzył w przystanek. W wypadku rannych zostało pięć osób. Jedna z nich, 77-letnia kobieta, w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu. Pierwsze badanie wykazało, że kierowca miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie.

Mężczyzna usłyszał zarzuty "sprowadzenia w stanie nietrzeźwości katastrofy w ruchu lądowym z następstwem w postaci śmierci jednej osoby i kierowania pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości".

Wobec Roberta C. sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, zadośćuczynienie dla 10 poszkodowanych w kwocie od 2 do 10 tys. zł i wpłatę 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Apelację od wyroku złożył obrońca oskarżonego. W ocenie obrony okoliczności łagodzące nie zostały wystarczająco uwzględnione. Wskazywała ona również, że sąd pierwszej instancji nie uwzględnił w wystarczającym stopniu tego, że Robert C. nie był karany do momentu spowodowania wypadku, co w przypadku człowieka dojrzałego zasługuje na zauważenie.

Obrońca zwracał również uwagę na postawę oskarżonego po zdarzeniu – na to, że przepraszał on pokrzywdzonych i nie próbował zbiec z miejsca wypadku. Przypominał również o prywatnych problemach Roberta C. – rozwodzie i utracie pracy – które doprowadzić miały do depresji i uzależnienia od alkoholu. Oskarżony nadużywał także leków. W ocenie obrony, gdyby podjęta została terapia, do przestępstwa by nie doszło.

Reprezentujący oskarżonego podkreślał także, że wina Roberta C. nie budzi wątpliwości, jednak zasługuje on na łagodniejszą karę. Argumentował także, że jeśli trafi on do więzienia na długie lata, zapłacenie zadośćuczynienia poszkodowanym nie będzie możliwe. Przypomniał także, że jego klient opiekował się starszą, schorowaną matką, która poprosiła w liście o zmniejszenie synowi wymiaru kary.

Argumenty obrony jednoznacznie odparła prokuratura, uznając, że zarówno okoliczności obciążające oskarżonego, jak i działające na jego korzyść, zostały przez sąd pierwszej instancji dobrze wyważone. Choć prokuratura domagała się jeszcze wyżej kary, wyrok uznała za sprawiedliwy i odpowiedni.

"Codziennie i o każdej godzinie żałuję tego, co się stało" – powiedział Robert C., zabierając głos w sądzie. Przeprosił bliskich ofiar, a także swoją matkę i syna. Podkreślał, że żałuje tego, co zrobił, oraz że "nie poradził sobie z własnym życiem". Sąd poprosił z kolei o najłagodniejszy wymiar kary.

Ten z kolei nie przychylił się do prośby obrony oraz Roberta C. i podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Wskazywał przy tym na bardzo obciążające oskarżonego okoliczności. Przypomniał, że Robert C. wsiadł za kierownicę w stanie znacznej nietrzeźwości, a także prowadził w sposób bardzo niebezpieczny, jadąc bardzo szybko w terenie zabudowanym.

To, że nie było więcej ofiar tego zdarzenia – zdaniem sądu – nie jest zasługą oskarżonego, ale jedynie tego, że jego auto zatrzymało się na przystanku, na który wjechało. Ponadto oskarżony znał szkodliwe działanie leków, które przyjmował. Zdaniem sądu nie ma zatem podstaw do złagodzenia kary, mimo że jest ona surowa – jak podkreślono – zbliżona do kary za zabójstwo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl