Senator RP Maciej Łuczak do władz Białorusi: „Ujawnijcie Białoruską Listę Katyńską!”

/ fot. Aleś Pinczukow i Taras Abramienko

  

Przebywający w Mińsku wiceprzewodniczący senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą Maciej Łuczak wspólnie z członkami Związku Polaków na Białorusi i przedstawicielami Ambasady RP na Białorusi na czele z chargé d’affaires Michałem Chabrosem odwiedzili miejsce pamięci ofiar stalinizmu w uroczysku Kuropaty na skraju białoruskiej stolicy.

W tym miejscu kaźni, która w czasach stalinowskich była dokonana, jest ogromnym dla mnie zaszczytem, oddawać hołd zamordowanym tutaj ludziom: Białorusinom i Polakom. Chciałbym jednocześnie zaapelować do dzisiejszych władz białoruskich o ujawnienie wciąż nieznanej nam Białoruskiej Listy Katyńskiej. Uważam, że wszystkim ofiarom, tym, którzy zostali zamordowani w Katyniu i zostali zamordowani tutaj, należy się szacunek i pamięć, a naszym obowiązkiem jest doprowadzić do tego, aby Białoruska Lista Katyńska została ujawniona. To należy się tym osobom, które tutaj zginęły, które są tutaj pochowane.

 

– powiedział Maciej Łuczak.

Senator RP Maciej Łuczak i chargé d’affaires Ambasady RP w Mińsku Michał Chabros przed Krzyżem upamiętniuającym Polaków zamordowanych w Kuropatach w latach 1937 – 1941/fot. Aleś Pinczukow i Taras Abramienko

Białoruska Lista Katyńska dotyczy 3870 polskich obywateli (z liczby ok. 22 tys. wszystkich ofiar zbrodni katyńskiej), zamordowanych w 1940 roku przez funkcjonariuszy NKWD, na terenach położonych obecnie w Republice Białorusi. Termin ten odnosi się do list dyspozycyjnych, na podstawie których więźniowie zostali przewidziani do rozstrzelania przez NKWD na mocy decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 roku. Białoruska lista katyńska dotyczy ofiar zbrodni katyńskiej – obywateli polskich, którzy zostali skierowani transportami do więzień, znajdujących się na terenie Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (prawdopodobnie do więzienia w Mińsku). Ostatecznym celem nie było jednak internowanie, lecz egzekucja.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Ludmiła Burlewicz/znadniemna.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Skandaliczny atak na Beatę Szydło! W roli głównej... Marek Belka. Te słowa nie powinny paść

Marek Belka / Fot. Marcin Pegaz/Gazeta Polska

  

Markowi Belce marzy się powrót z politycznego niebytu. Były premier postanowił więc pójść do "Gazety Wyborczej", by bezpardonowo zaatakować byłą premier Beatę Szydło. Ona już jest pewna startu w wyborach, on... jeszcze czeka na propozycję. Być może dlatego wypowiedział te skandaliczne słowa - by zwrócić na siebie uwagę.

Marek Belka postanowił zaatakować byłą premier w czasie, gdy powoli przygotowujemy się do startu kampanii wyborczej przed wyborami do Europarlamentu.

„Beata Szydło to zdaje się, że ma problem z tym biciem się, bo jednak ta bitwa to się nie na posiedzeniu plenarnym odbywa, gdzie się odczytuje jakieś przygotowane wystąpienie, to też ważne ale nie tam się rodzą kompromisy, tylko rodzą się w kuluarach, może nawet gdzieś w restauracji, gdzie trzeba się jakimś 'languagem' posługiwać, że się tak wyrażę, komunikować się trzeba i to najlepiej bez tłumacza. Jak ktoś jest, że tak powiem niemota, to przepraszam ale tam jego użyteczność jest minimalna

– mówił w rozmowie z Piotrem Maślakiem w gazeta.pl.

Skandaliczne słowa byłego premiera warto przypominać, szczególnie w jednym kontekście. To nie kto inny, jak Marek Belka miał olbrzymie problemy, by przekonać większość sejmową do poparcia własnego rządu. W maju 2004 roku rząd Belki nie uzyskał wotum zaufania po wygłoszonym przez niego expose. Za głosowało tylko 188 posłów, przeciw było 262. Dopiero za drugim razem Belce udało się osiągnąć większość. Beata Szydło takiego problemu nie miała już za pierwszym razem. I kto tu sobie lepiej poradził?!

Belkę można jednak zrozumieć, gdyż jemu samemu również marzy się polityczny powrót. Pytany, czy rozważał start w wyborach do Europarlamentu, odpowiedział:

„Gdybym tylko ja rozważał, to nie mielibyśmy o czym mówić, ale także rozważają to liderzy tej Koalicji Europejskiej, która jeszcze się chyba do końca nie stworzyła ale się tworzy i rzeczywiście jest koncepcja żebym wystartował do Parlamentu z Łodzi. Jeżeli będzie taka propozycja startu w wyborach, to tak”

Należy jednak przypomnieć, że wybory do Brukseli będą tylko jedne. Drugiej szansy, jaką w 2004 roku dostał od Aleksandra Kwaśniewskiego, nie będzie. Może warto więc przemyśleć, by tym razem uniknąć kompromitacji?

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl