W ciągu od 15 do 30 minut opad w deszczu w Gdańsku wyniósł: w okolicach Strzyży - 38,1 mm, Góry Gradowej i Śródmieścia - 39 mm, Brzeźna - 28,89 mm, Jelitkowa - 17,43 i Dolnego Miasta - 12. Średnia miesięczna z 10 ostatnich lat w maju to 50-60 mm.

Ulewa dała się we znaki również mieszkańcom Łodzi.

Do usuwania skutków ulewy skierowano wszystkie dostępne siły. W ciągu ok. 3 godzin do łódzkiej straży wpłynęło 180 zgłoszeń o podtopieniach i zalaniach, ale ta liczba nie oddaje jeszcze skali problemu, bo zgłoszenia nadal napływają 

- poinformował rzecznik miejskiej straży pożarnej w Łodzi Łukasz Górczyński.

W wielu miejscach Łodzi – m.in. pod wiaduktem przy ul. Niciarnianej, na ul. Pomorskiej i al. Śmigłego-Rydza – na jezdniach i torowiskach tworzyły się rozlewiska, w których uwięzione zostały pojazdy, często również z pasażerami. Na Dąbrowie – która obok Śródmieścia najbardziej ucierpiała podczas ulewy – strażacy musieli pomóc w wydostaniu się z zalanego auta kobiecie z 5-miesięcznym dzieckiem.

Według Górczyńskiego, podtopionych zostało wiele instytucji i posesji prywatnych, przy czym w niektórych poziom wody w piwnicach sięga nawet 2 m. Częściowo zalany został m.in. Dworzec Łodź Fabryczna, Teatr Wielki, Szkoła Muzyczna im. Wieniawskiego czy sale terapeutyczne Fundacji JiM, co oznaczać będzie przymusową przerwę w funkcjonowaniu działającego tam przedszkola i szkół dla dzieci z autyzmem. Z kolei w budynku Fujitsu trzeba było ewakuować 40 osób, bo woda spowodowała oderwanie się dużego fragmentu tynku.

Ulewa i jej skutki spowodowały także paraliż miejskiej komunikacji – jest bardzo dużo opóźnień, a niektóre tramwaje nie jeżdżą w ogóle.

Zdaniem Górczyńskiego, najbliższe godziny będą dla łódzkiej straży pożarnej bardzo pracowite; zgłoszeń jest tak dużo, że trzeba było podzielić je na mniej i bardziej pilne – niektórzy zgłaszający będą musieli poczekać na pomoc do jutra.