Zwiadowcy w swoim żywiole

/ mat. 10. BKPanc. / http://10bkpanc.wp.mil.pl/pl/2_4197.html

  

Miesiąc spędzą żołnierze kompanii rozpoznawczej 10. Brygady Kawalerii Pancernej w Ośrodku Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Wędrzynie, gdzie od tygodnia uczestniczą w zgrupowaniu poligonowym pododdziałów rozpoznawczych.

Jak podaje oficjalny portal 10. BKPanc. miesięczne szkolenie podzielone jest na cztery etapy. W pierwszym zwiadowcy szkolą się głównie w oparciu o centralny ośrodek zurbanizowany. Kolejny tydzień to czas związany z realizacją szkolenia w oparciu o kanał Malcz oraz jezioro Buszno, gdzie żołnierze wykonywać będą przeprawy i strzelania nawodne z pojazdów BRDM oraz łodzi desantowych. Dalsze szkolenie poligonowe to czas sprawdzenia umiejętności strzeleckich zarówno na strzelnicach piechoty, jak i strzelnicach wozów bojowych. Zwiadowcy realizować będą strzelania szkolne, bojowe oraz sytuacyjne. Ostatni etap obejmował będzie szkolenie taktyczne w terenie lesisto – jeziornym.

Z kolei podczas tego tygodnia żołnierze kompanii rozpoznawczej skupią się głównie na doskonaleniu patrolowania pieszego i na pojazdach czy działaniu na posterunkach obserwacyjnych. 

Żołnierze do szkolenia poligonowego przygotowywali się już od kilku miesięcy, tak aby teraz głównie doskonalić nabyte umiejętności. Zaangażowanie jest duże. Każdego dnia widoczne są postępy. Ważne jest to, aby wyciągać wnioski i nie popełniać tych samych błędów po raz kolejny. Miesięczne szkolenie zakończone będzie certyfikacją plutonów, tak więc wszystkich żołnierzy kompanii czeka bardzo duże wyzwanie

 – powiedział dowódca kompanii rozpoznawczej por. Marcin Nieckarz, cytowany przez oficjalny portal 10. BKPanc. 

Wczoraj kompania rozpoznawcza odbyła zajęcia w centralnym ośrodku zurbanizowanym.

Realizowaliśmy szkolenie z taktyki, w ramach którego żołnierze mieli za zadanie skryte podejście do budynku oraz przeszukanie go i zdobycie. Dodatkowym zadaniem było odbicie żołnierza, którzy był przetrzymywany przez grupę rebeliantów. Każdy żołnierz miał ściśle określone zadanie, każdy wiedział jakie czynności ma wykonać, aby całe zadanie zakończyło się sukcesem. Dużą rolę odgrywali tutaj dowódcy, którzy musieli dokładnie sprecyzować zadania dla swoich podwładnych

– podsumował plutonowy Artur Dobrzański, doświadczony podoficer, dowódca drużyny rozpoznawczej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: 10. BKPanc., DG RSZ
Tagi

Wczytuję komentarze...

Pijany wjechał w przystanek. Sąd nie złagodził kary

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał dziś wyrok 12 lat więzienia dla Roberta C., który pod wpływem alkoholu wjechał autem w przystanek autobusowy w Kielcach. Zginęła jedna osoba, a cztery trafiły do szpitala. Wyrok jest prawomocny.

Karę oskarżonemu na początku października wymierzył Sąd Okręgowy w Kielcach.

Do wypadku doszło w listopadzie 2017 r. Kierujący BMW 52-letni mieszkaniec Kielc zjechał w stronę zatoki autobusowej i uderzył w przystanek. W wypadku rannych zostało pięć osób. Jedna z nich, 77-letnia kobieta, w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu. Pierwsze badanie wykazało, że kierowca miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie.

Mężczyzna usłyszał zarzuty "sprowadzenia w stanie nietrzeźwości katastrofy w ruchu lądowym z następstwem w postaci śmierci jednej osoby i kierowania pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości".

Wobec Roberta C. sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, zadośćuczynienie dla 10 poszkodowanych w kwocie od 2 do 10 tys. zł i wpłatę 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Apelację od wyroku złożył obrońca oskarżonego. W ocenie obrony okoliczności łagodzące nie zostały wystarczająco uwzględnione. Wskazywała ona również, że sąd pierwszej instancji nie uwzględnił w wystarczającym stopniu tego, że Robert C. nie był karany do momentu spowodowania wypadku, co w przypadku człowieka dojrzałego zasługuje na zauważenie.

Obrońca zwracał również uwagę na postawę oskarżonego po zdarzeniu – na to, że przepraszał on pokrzywdzonych i nie próbował zbiec z miejsca wypadku. Przypominał również o prywatnych problemach Roberta C. – rozwodzie i utracie pracy – które doprowadzić miały do depresji i uzależnienia od alkoholu. Oskarżony nadużywał także leków. W ocenie obrony, gdyby podjęta została terapia, do przestępstwa by nie doszło.

Reprezentujący oskarżonego podkreślał także, że wina Roberta C. nie budzi wątpliwości, jednak zasługuje on na łagodniejszą karę. Argumentował także, że jeśli trafi on do więzienia na długie lata, zapłacenie zadośćuczynienia poszkodowanym nie będzie możliwe. Przypomniał także, że jego klient opiekował się starszą, schorowaną matką, która poprosiła w liście o zmniejszenie synowi wymiaru kary.

Argumenty obrony jednoznacznie odparła prokuratura, uznając, że zarówno okoliczności obciążające oskarżonego, jak i działające na jego korzyść, zostały przez sąd pierwszej instancji dobrze wyważone. Choć prokuratura domagała się jeszcze wyżej kary, wyrok uznała za sprawiedliwy i odpowiedni.

"Codziennie i o każdej godzinie żałuję tego, co się stało" – powiedział Robert C., zabierając głos w sądzie. Przeprosił bliskich ofiar, a także swoją matkę i syna. Podkreślał, że żałuje tego, co zrobił, oraz że "nie poradził sobie z własnym życiem". Sąd poprosił z kolei o najłagodniejszy wymiar kary.

Ten z kolei nie przychylił się do prośby obrony oraz Roberta C. i podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Wskazywał przy tym na bardzo obciążające oskarżonego okoliczności. Przypomniał, że Robert C. wsiadł za kierownicę w stanie znacznej nietrzeźwości, a także prowadził w sposób bardzo niebezpieczny, jadąc bardzo szybko w terenie zabudowanym.

To, że nie było więcej ofiar tego zdarzenia – zdaniem sądu – nie jest zasługą oskarżonego, ale jedynie tego, że jego auto zatrzymało się na przystanku, na który wjechało. Ponadto oskarżony znał szkodliwe działanie leków, które przyjmował. Zdaniem sądu nie ma zatem podstaw do złagodzenia kary, mimo że jest ona surowa – jak podkreślono – zbliżona do kary za zabójstwo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl