Chrześcijanie są buforem bezpieczeństwa w Syrii i Iraku. Ich rola dla zachowania pokoju jest bardzo ważna

Zniszczona świątynia ewangelicka w Aleppo; zdjęcie ilustracyjne / By Preacher lad - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58371307

  

Chrześcijanie są buforem bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie. Rola chrześcijan w tych zapalnych rejonach jest nie do przecenienia. Jeśli chrześcijan tam nie będzie to pozostanie grupa, która nie jest w stanie ze sobą pokojowo żyć. Chrześcijanie są potrzebni do zachowania pokoju - mówił w Krakowie Mark von Riedemann, dyrektor ds. publicznych i wolności religijnej w ACN International ( Aid to the Church in Need), międzynarodowej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Rozmowa z Markiem von Riedemannem odbyła się w „Polach Dialogu” krakowskiego biura Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Poprzedziła ją premiera filmu, który przygotowali członkowie ACN International. Opowiada on o niesieniu pomocy prześladowanym chrześcijanom w Równinie Niniwy w Iraku, o tym jak byli zmuszani do ucieczki ze swoich domów oraz jak przez wiele lat migrowali do różnych obozów. Film ukazuje też jak wspólnoty chrześcijańskie wracają do swych domów, aby podjąć trud ich odbudowy.

- Powodem powstania filmu było to, co dzieje się na tamtym terenie, czyli zbrodnia ludobójstwa, której jesteśmy świadomi we współczesnych czasach. Gdy zaczęła się inwazja było tam 1,3 mln chrześcijan, a dziś jest 300 tys.

- mówił w trakcie spotkania Mark von Riedemann. Jak dodał, film został stworzony przez ludzi, którzy wielokrotnie byli obecni w Iraku, a podczas podróży słyszeli od prześladowanych, aby o nich nie zapominać i aby ich cierpienie nie było na nic.

- Chcieliśmy przekazać informację o tej strasznej sytuacji ludziom w Europie i Stanach Zjednoczonych, aby ci, którzy mogą coś zrobić, uczynili to

– podkreślił.

W latach 2014-2018 organizacja ACN przekazała 38 mln dolarów amerykańskich na pomoc w nagłych wypadkach na potrzeby chrześcijan wewnętrznie przesiedlonych w Równinie Niniwy. Dziś chcąc, by ci ludzie wrócili do domu, ACN dostarczy dodatkowe 5 mln dol., aby odnowić 2 tys. domów z około 13 tys. uszkodzonych lub zniszczonych budynków.

- Kościół lokalny zwrócił się do takich instytucji jak nasza o pomoc prześladowanym. Razem z innymi organizacjami zobaczyliśmy, że to krytyczny moment dla chrześcijan i musimy im teraz pomóc. Przeznaczyliśmy 38 mln dol. na wsparcie chrześcijan, aby mogli zostać w Iraku, dostarczając im pożywienie, opiekę medyczną. Teraz stajemy przed wyzwaniem jakim są powroty chrześcijan, oni chcą odbudowywać swoje domy

– podkreślił von Riedemann. Jak dodał, w ubiegłym roku ACN przekazała kolejne 10 mln dol. na ten cel, a ostatnie statystyki wskazują, że około 40-50 proc. populacji wróciło do Niniwy. Zdaniem Marka von Riedemanna obecnie przed organizacjami dobroczynnymi i chrześcijanami, którzy chcą wrócić do swoich domów, stoi wiele wyzwań. Jedną z pilnych potrzeb jest zapewnienie edukacji i pracy młodym.

- Nie da się przecenić tego, jak ważne jest chrześcijaństwo na Bliskim Wschodzie. Ono stanowi kolebkę chrześcijaństwa. Oni są buforem bezpieczeństwa pomiędzy sunnitami a szyitami. Rola chrześcijan w tych zapalnych rejonach jest bardzo ważna. Oni mogą pośredniczyć w tym konflikcie. Jeśli chrześcijan tam nie będzie to pozostanie grupa, która nie jest w stanie ze sobą pokojowo żyć. Chrześcijanie są potrzebni do zachowania pokoju

 – wyjaśniał uczestnik spotkania.

Przyznał także, że na południu Iraku rząd zobaczył to, że chrześcijanie pełnią ważną rolę w konflikcie i szyici zaczynają uczyć się na temat chrześcijaństwa, przekazano też im ponad tysiąc egzemplarzy Biblii.

- Komunikowanie sytuacji chrześcijan jest naszym zadaniem. To, ile potrwa odbudowa zależy od tego jakie będzie wsparcie. Np. rząd Węgier przeznaczył 2 mln euro na odbudowę wiosek i chce teraz przeznaczyć tyle samo na odbudowę szkół. Polski rząd jest aktywnie wspiera Syrię, a obecnie chce się też skoncentrować na pomocy w Iraku

– podkreślił.

Początki działalności międzynarodowej organizacji ACN (Pomoc Kościołowi w Potrzebie) sięgają 1947 r. Obecnie organizacja zajmuje się głównie pomocą dla chrześcijan prześladowanych za wiarę. Opracowuje też raporty dotyczące skali tego zjawiska. Realizuje rocznie pięć tysięcy projektów w 140 krajach świata. Swoje biura krajowe ma w 24 krajach, w tym od stycznia 2006 także w Polsce (dyrekcja krajowa w Warszawie oraz biura regionalne w Krakowie i Poznaniu).

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: KAI, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Policyjna ochrona dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. U byłej prezydent pojawił się agresywny mężczyzna

Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Rafał Trzaskowski zaczął dostawać groźby. Zapowiedział, że pójdzie na policję. Ten krok wykonała już Hanna Gronkiewicz-Waltz i otrzymała policyjną ochronę. Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna", kiedy 14 stycznia była prezydent Warszawy przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim, pojawił się u niej mężczyzna, który zachowywał się agresywnie.

"DGP" ustalił, że Hannie Gronkiewicz-Waltz przyznano policyjną eskortę. Jak czytamy w artykule, "Hanna Gronkiewicz-Waltz sama prosiła o ochronę w piśmie do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego". Jednak "resort nie chce oficjalnie potwierdzić, czy ochrona policji została ustanowiona ani w jakim zakresie. Przyznaje, że po otrzymaniu korespondencji minister osobiście spotkał się z Hanną Gronkiewicz-Waltz" - napisano.

[polecam:https://niezalezna.pl/255614-trzaskowski-zapowiada-ze-pojdzie-na-policje-bo-zaczal-dostawac-grozby-coraz-powazniejsze]

Dziennik, "ze względu na charakter sprawy", nie informuje o szczegółach dotyczących tej rozmowy, ponieważ - jak podaje - "zakres wykonywanych czynności ochronnych oraz formy i metody są informacjami niejawnymi".

"Funkcjonariusze zawsze podejmują i będą podejmowali działania adekwatne do konkretnej sytuacji"

– cytuje wydział prasowy resortu "DGP". Dziennik podaje, że Hanna Gronkiewicz-Waltz w odpowiedzi na prośbę o komentarz odpowiedziała, że nie może "udzielać szczegółowych informacji".

"Jeśli chodzi o zgłoszenia konkretnych osób, ewentualne czynności operacyjne w postaci ochrony i pomocy pokrzywdzonemu i świadkowi są co do zasady niejawne".

– powiedział "DGP" podkom. Robert Opas z Komendy Głównej Policji (KGP).

Dziennikarze "DGP" nieoficjalnie ustalili, "że powodem prośby był incydent z 14 stycznia, a więc dnia śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Była prezydent przebywała na dyżurze w pokoju nauczycielskim na Uniwersytecie Warszawskim. Pojawił się u niej mężczyzna, który miał zachowywać się dość agresywnie. Interweniowała policja".

[polecam:https://niezalezna.pl/254606-gronkiewicz-waltz-chce-ochrony-mialam-nieprzyjemny-incydent-czuje-sie-zagrozona]

Jak słyszymy od kilku niezależnych źródeł, nie był to pierwszy raz, gdy mężczyzna odwiedzał Gronkiewicz-Waltz na terenie uniwersytetu. Z kolei w lutym rządząca Warszawą w latach 2006–2018 polityk ma się udać do jednego z miast powiatowych na proces, który wytoczyła internaucie za nienawistne sformułowania pod jej adresem.

"Trudno sobie wyobrazić, by w takiej sytuacji pani prezydent miała udać się tam jedynie z adwokatem – tłumaczy jeden z rozmówców DGP".

- czytamy w artykule.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl