Płażyński o aferze Amber Gold

/ Zrzut ekranu z youtube.com

  

– Obecna władza, obawiam się, że się wypaliła i pora zaoferować gdańszczanom nieco inny model zarządzania tym miastem i sposób w jaki sposób będą się kontaktować z władzami – mówił w TV Republika Kacper Płażyński, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska.

Odpowiadając na zarzut Pawła Adamowicza o tym, że nie ma doświadczenia, gość Telewizji Republika powiedział, że "pan Adamowicz wiele starszy nie był ode mnie, gdy został prezydentem".

Myślę, że to przejawia się zazdrość po stronie obecnego prezydenta, ale mówiąc na poważnie, że trudno mieć takie doświadczenie, jak pan prezydent, który rządzi 20 lat. Chociaż szczerze mówiąc akurat takiego doświadczenia, jak pan prezydent nie chciałbym mieć – dodał.

Kacper Płażyński odniósł się również do afery Amber Gold.

Chciałbym powiedzieć, że mnie to na początku zaskakiwało, ale im dłużej trwały pracę sejmowej komisji ds. Amber Gold, to wszyscy zaczęliśmy rozumieć, że te organy państwowe nie działały tak, jak powinny działać. Obawiam się, że dalej tak to może działać. Zdecydowana większość prokuratorów, którzy wtedy prowadzili te sprawy, do tej pory sprawują tę władzę – mówił.

Podkreślił, że "dzisiaj widzimy, że za tym wszystkim stały bardzo potężne interesy".

Trzeba się zastanowić kto za tym wszystkim stoi i kto na tym mógł najbardziej skorzystać. Wydaje się, że zagraniczne linie lotnicze – dodał.

Kandydat Zjednoczonej Prawicy zaznaczył jednak, że nie dziwi go to, że działo się właśnie w Gdańsku.

Ta bliskość relacji towarzyskich, służbowych, również między służbami a politykami są skandaliczne – wskazał.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: telewizjarepublika.pl, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Francja: w sobotę zakaz demonstracji

Manifestacja żółtych kamizelek / / By Obier - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74483210

  

Po incydentach spowodowanych przed tygodniem przez uczestników demonstracji "żółtych kamizelek" prefektura policji w Paryżu wydała zakaz organizowania w najbliższą sobotę demonstracji na Polach Elizejskich, na sąsiednich ulicach i nieopodal Zgromadzenia Narodowego.

Nie wolno będzie również demonstrować w okolicy Pałacu Elizejskiego, siedziby prezydenta Francji. Celem wprowadzonych ograniczeń dotyczących protestów "żółtych kamizelek", organizowanych w tę sobotę po raz dziewiętnasty, jest zapobieżenie ekscesom, jakich dopuścili się w zeszłą sobotę uczestnicy demonstracji, spośród których ponad dwustu zatrzymano.

Zaostrzenie środków ostrożności zapowiedział już w poniedziałek premier Francji Edouard Philippe. Uzasadnił je "udziałem w demonstracjach skrajnych elementów, których intencją było powodowanie zniszczeń".

Michel Delpuech, który stał jeszcze przed tygodniem na czele paryskiej prefektury policji i został zastąpiony przez Didiera Lallementa, przyznał, że popełniono błędy w działaniach zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa. Nowy prefekt zapowiedział "zero bezkarności" w stosunku do demonstrantów uciekających się do przemocy.

Lallement uzasadnił to wydarzeniami, podczas których doszło wzdłuż reprezentacyjnej alei Paryża do starć między policją, a niektórymi grupami demonstrantów plądrującymi sklepy.

Zaostrzone metody reakcji na ekscesy demonstrantów będą obowiązywały w sobotę od 6 rano i obejmą również na przestrzeni 100 metrów ulice odchodzące od Pól Elizejskich. Dotyczy to również ruchu samochodowego.

Zmiana rządowej strategii kontrolowania demonstracji "żółtych kamizelek", która ma zapobiec wymknięciu się ich spod kontroli sił porządkowych, obejmuje wprowadzenie większych sił wojskowych do udziału w operacji "Sentinelle" w celu ochrony siedzib oficjalnych instytucji.

Chociaż rząd francuski podkreśla, że wojsko nie będzie wchodziło w bezpośredni kontakt z demonstrantami, francuska opozycja uważa jego obecność za "potencjalnie prowokacyjną".

Prezydent Francji Emmanuel Macron odpowiadając w piątek podczas konferencji prasowej w Brukseli na krytykę, z jaką spotkały się ze strony ruchu "żółtych kamizelek" zapowiedziane środki nadzwyczajne, oświadczył: "Jest to dokładnie to samo, co postanowiliśmy już w grudniu i wielokrotnie w przeszłości, odwołując się do wojska, ponieważ walka z terroryzmem i ochrona wrażliwych miejsc jest jego misją".

"Chodzi o odciążenie policji i żandarmerii w ich zadaniach" - dodał Macron.

Nowe rozporządzenie prefektury zawiera również zakaz noszenia przez demonstrantów broni, "wszelkich przedmiotów mogących służyć jako broń" oraz "niebezpiecznych substancji".

Jedna z grup "żółtych kamizelek" zgłosiła w piątek prefekturze policji zamiar zorganizowania demonstracji, która ma wyruszyć w sobotę o godzinie 13 z Denfert Rochereau na południu Paryża do Sacre-Coeur w północnej części stolicy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl