Pudełko z niespodzianką od fiskusa

/ TeroVesalainen

  

Ministerstwo Finansów kończy pracę nad IP Boksem. W wersji roboczej podatek dochodowy od innowacji ma wynosić 5 proc. Przez 20 lat – podaje "Puls Biznesu”.

IP Box jest rozwiązaniem, które ma już wiele krajów Europy m.in. Węgrzy, Luksemburczycy, Portugalczycy, Brytyjczycy czy Francuzi. Najpierw wprowadzili go Irlandczycy, którzy po prostu znieśli podatek od dóbr intelektualnych zarejestrowanych w kraju – czytamy w gazecie.

W tym miesiącu projekt polskiej ustawy ma ujrzeć światło dzienne. Resort roboczo przyjął, że preferencyjna stawka podatkowa od przychodów z komercjalizacji innowacyjnych rozwiązań ma wynieść 5 proc. Jest to bardzo konkurencyjna stawka, ale nie ma pewności, że uda się ją utrzymać. Ministerstwo musi nawigować między Scyllą a Charybdą ograniczeń KE i OECD, żeby nie spotkać się z zarzutem stosowania szkodliwych rozwiązań podatkowych – podaje "Puls Biznesu”. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Puls Biznesu, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Będzie ekstradycja Czesława K.? Zdecyduje sąd w Londynie. Polak podejrzany o zabójstwo żony

  

23 stycznia 2020 roku odbędzie się w Londynie rozprawa ekstradycyjna Czesława K., męża Grażyny Kuliszewskiej, której ciało w lutym wyłowiono z rzeki Uszwicy. Informację przekazał prokurator Marcin Michałowski, prowadzący śledztwo w tej sprawie.

Dodał również, że na czwartek 21 listopada planowane jest posiedzenie, które będzie miało charakter porządkowy i odbędzie się w drodze wideokonferencji – sąd wysłucha stanowiska podejrzanego Czesława K.

Według nieoficjalnych źródeł, brytyjski sąd będzie jeszcze, na wniosek obrońców Czesława K., próbował uzyskać opinię od polskich prawników na temat... praworządności w Polsce. Negatywna opinia mogłaby wpłynąć na przedłużenie decyzji o ekstradycji podejrzanego.

Czesław K. 22 lipca zatrzymany został w Londynie na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania i od tego czasu pozostaje w londyńskim areszcie Her Majesty's Prison Wandsworth. Nakaz taki wydał Sąd Okręgowy w Tarnowie na wniosek Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Prokuratura z uwagi na dobro sprawy nie ujawnia, jakie zarzuty były podstawą do przygotowania Europejskiego Nakazu Aresztowania. Według nieoficjalnych doniesień podstawą do wystosowania nakazu był dla Czesława K. zarzut zabójstwa żony.

Jak dotąd brytyjski sąd (Westminster Magistrates’ Court w Londynie) negatywnie rozpatrywał wnioski o zastosowanie kaucji i dozoru policyjnego dla podejrzanego.

Pięcioletni syn małżeństwa – w związku z aresztowaniem ojca – trafił pod tymczasową opiekę swojej ciotki. O przyznaniu opieki zadecydował sąd w Brzesku (Małopolskie).

34-letnia Grażyna Kuliszewska zaginęła w nocy z 3 na 4 stycznia. Jej ciało odnaleziono 28 lutego w rzece Uszwica, 6 km od rodzinnego domu. O tajemniczym zniknięciu 34-latki informowały w lutym portale Onet i Fakt24. Prokuratura nie ujawnia dziennikarzom wyników szczegółowej sekcji zwłok 34-latki z Borzęcina.

Pochodząca z Borzęcina koło Brzeska kobieta wraz ze swoim mężem pracowała w Wielkiej Brytanii. Para ma pięcioletniego syna. Z relacji mediów i świadków wynika, że ostatnich świąt Bożego Narodzenia Kuliszewska nie spędziła z rodziną – została w Londynie, a mąż i syn wrócili do Polski.

3 stycznia również i ona przyleciała do kraju. Zdążyła z mężem Czesławem odwiedzić notariusza – zamierzali podpisać umowę, zgodnie z którą dom 34-latki w Polsce przechodzi na Czesława. Kuliszewska miała przepisać mężowi nieruchomość za 15 tys. funtów (ok. 70 tys. zł). Do podpisania umowy jednak nie doszło, ponieważ brakowało stosownych dokumentów. Portale podają również, że pieniądze, które Czesław miał przekazać żonie, zniknęły. 4 stycznia Kuliszewska planowała wrócić do Londynu, na lotnisko do Krakowa jednak nie dotarła. Jej ciało, po prawie dwumiesięcznych poszukiwaniach, wyłowiono 28 lutego z rzeki Uszwicy niedaleko Borzęcina.

Zgodnie z relacją jej męża, wieczorem 3 stycznia jego żona była podenerwowana. Poszli spać we trójkę: on, żona i syn. Kiedy obudził się rano, 34-latki nie było. Miała zostawić mu wiadomość, że zobaczą się w Londynie. Pojechał do Londynu, ale nie zastał tam kobiety. Zawiadomił o tym bliskich i policję.

Według siostry Grażyny, małżonkowie planowali rozwód, choć mąż twierdził, że nie miał informacji o takich planach. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że w Londynie Kuliszewska miała mieć romans z Kurdem o imieniu Sardar. Gdy ten dowiedział się o zaginięciu kobiety, zamieścił na Facebooku ogłoszenie o nagrodzie w wysokości 100 tys. zł za informacje o zaginionej. Sardar twierdził, że widział dokumenty rozwodowe przygotowane przez kobietę. Ta jednak nie chciała powiedzieć mężowi o swoich planach w obawie przed jego reakcją. Według mediów Polka bez zgody męża miała wziąć pożyczkę na dużą kwotę w jednym z brytyjskich banków.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl