Noworodek w warszawskim oknie życia

/ Zrzut ekranu z youtube.com

  

– W warszawskim oknie życia przy ul. Hożej znaleziono dziecko. Chłopczyk miał przy sobie kartkę z informacją, że ma na imię Kubuś – poinformowała siostra Barbara ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, które opiekują się oknem życia.

Siostra Barbara poinformowała, że dziecko zostało znalezione około godz. 13:00. 

Byłyśmy zdziwione, że w ciągu dnia, bo zwykle dzieci pozostawiane są wieczorem albo w nocy – wyjaśniła.

Dodała, że przy dziecku siostry znalazły karteczkę z informacją, że chłopiec ma na imię Kubuś, urodził się 5 maja, jest zdrowy i ma wszystkie szczepienia.

Matka napisała, że bardzo żałuje, że musi podjąć taką decyzję, ale nie ma innego wyjścia – podkreśliła s. Barbara.

Poinformowała, że zgodnie z procedurami zakonnice zawiadomiły policję i pogotowie, po czym dziecko zostało przetransportowane do szpitala przy ul. Madalińskiego, gdzie zostanie gruntownie przebadane. S. Barbara poinformowała, że to 16 dziecko znalezione w tym oknie życia.

W chwili, kiedy matka zostawia dziecko w oknie życia, zrzeka się wszelkich praw rodzicielskich i nie jest ścigana przez prawo. W tej chwili trwa śledztwo, czy matka nie została przez kogoś zmuszona do tego, by zostawić dziecko. Jednak w tym wypadku - w związku z tym, że zostawiła list - wszystko wskazuje na to, że była to jej decyzja – oceniła.

Podkreśliła, że najprawdopodobniej dziecko trafi do adopcji już po 4-5 tygodniach od pozostawienia go w oknie życia. Do tego czasu będzie przebywało w ośrodku preadopcyjnym.

Okno życia przy klasztorze sióstr franciszkanek Rodziny Maryi znajduje się przy ul. Hożej 53. Siostry pełnią nieustanny dyżur w tym miejscu. Poświęcił je 6 grudnia 2008 roku abp Kazimierz Nycz; było to wówczas drugie w kraju takie miejsce.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Koronawirus: Francuski problem z dyscypliną

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

We Francji w ciepły, słoneczny weekend wiele osób ruszyło do lasów, do których nie wolno wchodzić ze względu na pandemię koronawirusa, oraz na zamknięte plaże. Biegacze i inni miłośnicy przechadzek pośród drzew zatrzymać się musieli przed szlabanami ustawionymi na ścieżkach prowadzących do lasów.

W Bretanii kilku nudystom udało się rozebrać na nadmorskim piasku, nieopodal pływali windsurferzy i kitesurferzy. Większość, wykryta przy pomocy dronów, została spisana przez żandarmów i zapłaci spore grzywny.

Nadawane przez radio i telewizję komunikaty powtarzają, że całe wybrzeże francuskie (5853 km, nie licząc terytoriów zamorskich) objęte jest zakazem wstępu. Nie zrozumieli tego liczni amatorzy nadmorskich spacerów i sportów wodnych, szczególnie w bretońskim departamencie Finistere.

Tamtejszy prefekt już w sobotę ogłosił, że wspomagani dronami żandarmi wystawili kilkadziesiąt mandatów sportowcom ślizgającym się po falach przy pomocy żagli lub latawców. Ubolewając nad tym, że nowe wykroczenia wciąż są sygnalizowane, urzędnik na Twitterze starał się przemawiać zarówno do poczucia obywatelskiego, jak i troski obywateli o własną kieszeń.

Nie przemówił do wszystkich, bo w piękny niedzielny dzień na innej plaży jego departamentu stróże porządku przyłapali nagiego 30-latka, który właśnie wchodził do wody. Odmówił żandarmom podania swych danych, doprowadzony więc został na posterunek.

W ten sam weekend, w miejscowości Plouhinec, w tym samym departamencie Finistere, spisano parę 50-letnich nudystów na plaży, na której nie mieli prawa być nawet w ubraniu. Mężczyzna udał się następnie do merostwa. Chciał się tam dowiedzieć, gdzie znajduje się najbliższa plaża dla nudystów.

Niektórzy uprawiają sport, nie łamiąc przepisów, i to w czynie obywatelskim. Mieszkaniec Mauguio w pobliżu Montpellier, 844 razy okrążył swój przydomowy ogródek, co dało, jak wyliczył, 42 195 km, czyli dystans maratonu, który przebiegł w 8 godzin i 34 minuty. A wszystko po to, by okazać solidarność z miejscowymi pracownikami służby zdrowia i zachęcić do udziału w składce na ich pomoc.

Jeszcze w marcu na podobny pomysł wpadł Elisha Nochomovitz z Tuluzy. Nie mając domku, a jedynie mieszkanie w bloku, dystans maratonu przebiegł na swym balkonie. Jak mówi, biegł 6 tys. razy od jednej do drugiej poręczy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts