Prezes JSW poinformował dziś, że w kopalni Zofiówka pracuje 15 zastępów ratowniczych. W ciągu całej doby będzie ich 40.
 
Do godzin porannych ratownicy doszli do 84 metra wyrobiska, zostało im do spenetrowania jeszcze około 50-60 metrów. By można było kontynuować poszukiwania, trzeba usunąć zalegający tam uszkodzony sprzęt oraz doprowadzić lutniociąg doprowadzający powietrze.

Jak podał prezes JSW, ratownicy odebrali w nocy sygnały radiowe.

W nocy ratownicy odebrali sygnał radiowy. W najbliższych godzinach chcą do końca spenetrować chodnik z urządzeniem odbierającym sygnał z nadajników w lampach górników

– powiedział.

Odebrany przez ratowników sygnał radiowy może pochodzić z lamp dwóch z trzech poszukiwanych górników.

Nie wiemy, czy sygnał radiowy emituje nadajnik z jednej górniczej lampy czy z dwóch; ratownicy penetrują wyrobisko z urządzeniem namierzającym sygnał

– dodał.

Wstrząs spowodował wypiętrzenie spągu, czyli spodu chodnika, wypychając do góry znajdujące się tam urządzenia. Prześwity w chodniku, który penetrują ratownicy, mają ok. 70 cm – powiedział Daniel Ozon.

Do wstrząsu o sile szacowanej na ok. 3,4 stopnia w skali Richtera doszło około godziny 11 w sobotę. Pod ziemią pracowało w tym czasie ok. 250 górników. Siedmiu zaginionych pracowało w 11-osobowej brygadzie przy drążeniu nowego chodnika. Czterem pracownikom udało się ewakuować, siedmiu górników zostało pod ziemią. Dwóch z nich udało się uratować w sobotę, w niedzielę znaleziono ciała dwóch górników. Do tej pory nie zlokalizowano trzech osób.