Amerykański admirał powiedział agencji Associated Press, że prezydent Rosji Władimir Putin wykorzystał zdesperowanie prezydenta Syrii Baszara el-Asada, by rozszerzyć rosyjski potencjał militarny poza granice Syrii. Wspominając o pewnych "niebezpiecznych lub nieprofesjonalnych" zdarzeniach w Syrii z udziałem rosyjskich samolotów, admirał Foggo oświadczył w poniedziałek, że wschodnia część Morza Śródziemnego zaczęła być "zatłoczona" rosyjskimi okrętami, lecz - jak dodał - "to sytuacja, z którą musimy sobie poradzić jako profesjonalne marynarki".

Agencja AP pisze, że Waszyngton i Moskwa utrzymują, iż tzw. gorąca linia, ustanowiona w roku 2015 w celu uniknięcia incydentów między siłami zbrojnymi obu stron, działa dobrze, lecz że niedawne ataki USA, Wielkiej Brytanii i Francji na syryjskie obiekty chemiczne wzmogły napięcie. Chodzi o przeprowadzoną 14 kwietnia przez połączone siły amerykańskie, brytyjskie i francuskie serię ataków w Syrii w ramach akcji odwetowej za użycie broni chemicznej przez reżim Baszara el-Asada 7 kwietnia w mieście Duma na wschód od Damaszku; zginęło wówczas ponad 60 osób. AP przypomina, że Rosja ustanowiła swą bazę morską w śródziemnomorskim porcie syryjskim Tartus jeszcze za rządów ojca obecnego prezydenta Syrii, prezydenta Hafeza el-Asada. Admirał Foggo zaznaczył, że ostatnio Rosjanie "sprowadzili do tej bazy dużo samolotów i dużo okrętów".

Główna siedziba Połączonych Sił NATO Europy Południowej (ang. Allied Forces South Europe – AFSOUTH) znajduje się w Neapolu we Włoszech.