Premier Morawiecki przyjechał w dzisiaj wieczorem do kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie po silnym wstrząsie trwają poszukiwania pięciu górników. Wcześniej ratownicy dotarli do dwóch pierwszych poszkodowanych - są w szpitalu, ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ratownicy dotarli do rumowiska w zawalonym chodniku. Premier w kopalni Zofiówka

Po spotkaniu w sztabie akcji ratowniczej premier poinformował, że jest ona prowadzona obecnie równolegle w dwóch chodnikach. Zaangażowani są - jak mówił szef rządu - najlepsi ratownicy i sprzęt. W akcji uczestniczy 12 siedmioosobowych, zmieniających się zastępów ratowniczych.

Rozmawiałem z kierownictwem centrum dowodzenia akcją ratunkową. Wiem, że zaangażowanie ludzi jest ogromne. Dopóki tutaj trwa ta akcja, mam ogromną nadzieję, że zakończy się dobrze.

- powiedział Morawiecki.

 

Jestem też przekonany, że tutaj wszystkie profesjonalne służby działają tak, jak powinny działać. Na pewno natura, z którą się teraz zmagamy, (...) jest i była nie do przewidzenia, ale w tym momencie robimy absolutnie wszystko co w naszej mocy, żeby tych górników, którzy tam jeszcze zostali, uratować

- podkreślił premier.

 

Trwam w nadziei, razem z rodzinami i ze wszystkimi w Polsce, że ta akcja zostanie zakończona powodzeniem

- zakończył szef rządu.

Według przekazanych premierowi informacji, do poszkodowanych ratownikom pozostało ok. 250-350 metrów.

Morawiecki odebrał w kopalni meldunki m.in. od sztabu kryzysowego, kierownictwa kopalni, szefostwa Wyższego Urzędu Górniczego oraz od samych ratowników, którzy dotarli do dwóch pierwszych poszkodowanych górników.

Premier podkreślił, że wstrząs, do którego doszło w kopalni, był bardzo silny, o sile blisko 3,5 stopnia w skali Richtera; był nie do przewidzenia.

Mogę zapewnić, że rząd robi wszystko i zaangażowaliśmy wszystkie możliwe środki, wszystkie najlepsze sprzęty, aparaturę poszukiwawczą, po to, żeby doprowadzić do jak najszybszego odnalezienia tych pięciu górników.

- mówił premier.

W penetrowanych chodnikach ratownicy natrafili na kilka rumowisk. Na razie trudno powiedzieć, jak bardzo są one trudne do sforsowania. Najważniejszy jest dopływ powietrza do górników.

Tam są wentylatory, które doprowadzają powietrze. To pomogło i uratowało tych dwóch górników: mamy nadzieję, że będzie podobnie z pozostałymi pięcioma górnikami

- mówił premier.

 

Do wstrząsu o sile ok. 3,42 stopnia w skali Richtera doszło ok. godz. 11. Pod ziemią pracowało w tym czasie ok. 250 górników. Siedmiu zaginionych pracowało w 11-osobowej brygadzie przy drążeniu nowego chodnika. Czterem osobom udało się ewakuować, siedmiu górników zostało pod ziemią - nadal trwają poszukiwania pięciu z nich, dwaj są już w szpitalu.