"Szturmowe Święto Pracy 2018" zorganizowały w Warszawie z okazji 1 maja cztery organizacje nacjonalistyczne. Ich przemarsz próbowali powstrzymać m.in. Obywatele RP.

Jak poinformował Mrozek, stołeczni policjanci zabezpieczali dziś kilka manifestacji. Jedną z nich było przejście z placu Zamkowego, Traktem Królewskim przez Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat do Alei Ujazdowskich.

- W momencie, kiedy uczestnicy zgromadzenia znajdowali się na Nowym Świecie i zbliżali do ulicy Świętokrzyskiej, trasę przejścia zagrodziło kilkanaście osób. Osoby te usiadły na jezdni, uniemożliwiając kontynuowanie przemarszu - powiedział Mrozek.

Podkreślił, że "policjanci zwracali im uwagę, że swoim zachowaniem uniemożliwiają przejście legalnemu zgromadzeniu". Jak tłumaczył, w tym momencie policja ma podstawę, aby żądać od nich usunięcia się z jezdni, a jeżeli takie polecenie nie będzie respektowane, funkcjonariusze mogą użyć siły fizycznej.

Mimo ostrzeżeń blokujący nie zeszli z jezdni, wobec tego funkcjonariusze znieśli ich na bok. Poinformował, że część osób została wylegitymowana, natomiast 5 z nich doprowadzono na komendę w związku z naruszeniem nietykalności policjantów. Jak wyjaśnił, chodzi o szarpanie i odpychanie policjantów.

Ukrywający swoją twarz pod kominiarką  Obywatel RP zaatakował dziennikarza Wojciecha Wybranowskiego, który uczestniczył w marszu.


I ciekawostka - w Toruniu wiec zorganizował Sojusz Lewicy Demokratycznej. Uczestnicy krytykowali zmiany w edukacji i lamentowali nad... obniżeniem emerytur esbekom.