Korupcja, pralnia, arystokraci Kwaśniewscy… Zobacz, jak Mazurek wrzuca granat w bagno polskiej sztuki!

Pranie pieniędzy, korupcja, postkomunistyczne elity pozujące na nową arystokrację – tak wygląda polska sztuka współczesna. - Większa jej część to wydmuszki, za którymi jest pustka. Myślę, że teraz nastaje taki czas, gdy trzeba będzie pisać historię sztuki na nowo – mówi malarz Maciej Mazurek. Całą mocną rozmowę obejrzeć można poniżej.

fragment okładki magazynu "VIVA!", o której z Piotrem Lisiewiczem rozmawia Maciej Mazurek
fragment okładki magazynu "VIVA!"

- Na dworcu zobaczyłem okładkę „Vivy”. Na kanapie Biedermeier Kwaśniewski z prezydentową Jolantą. Obok pies. I podpis „Spotykają się każdej nocy”. To nie była parodia, oni tak na poważnie, uznali się za nową arystokrację – mówi Maciej Mazurek, malarz i poeta, który był gościem programu „Wywiad z chuliganem”.

Świadome pozowanie na arystokratów było w postkomunistycznych elitach dość częste. Pisma kolorowe pełne były zdjęć Dominiki Kulczyk i księcia Jasia Lubomirskiego.

- Te „nowe” elity postanowiły korzystać z bogactwa symbolicznego nagromadzonego przez tradycję. Pozować na arystokratów. Pławić się w tym, maskując swoją pustkę duchową – ocenia w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem malarz.

Efektem była straszna degradacja polskiej sztuki i humanistyki w ogóle.

- Warunkiem kariery w naukach humanistycznych była średnia znajomość jednego języka obcego i brak własnych poglądów. A u artystów? Chcesz karierę robić, musisz być w mainstreamie, robić sztukę feministyczną czy ekologiczną.

Jak mówi Mazurek, autor pięknych obrazów krajobrazu wielkopolskich nizin, degradacja języka w III RP prowadziła do degradacji uczuć.

- Skąd to  moje urzeczenie Wielkopolską, przede wszystkim Sierakowem i Międzychodem? Na czym polega ta fascynacja? Powiem krótko: miłość. A jak powiedział Oscar Wilde „Miłość, a nie filozofia niemiecka jest ostatecznym wyjaśnieniem sensu świata”.  Dlaczego  nizina, a nie góry? - Bo widać horyzont. A horyzont, jak gdzieś wyczytałem, jest znakiem ludzi wolnych. Myślę, coś jest tu na rzeczy. To jest taka obsesja – malowanie horyzontów.

Czemu służyło udawanie „światowców” przez postkomunistyczne elity, które chwilę wcześniej występowały w zjazdach PZPR czy zebraniach ORMO?

- Zawsze bawił mnie snobizm elity kulturalnej, która jechała do Toscanii czy Wenecji, do Paryża, do Luwru, do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku i z tamtych pozycji patrzyli z demonstracyjną wyższością na te nasze biedne kościoły. To jest właśnie prowincjonalizm. Właśnie to dowodzi prowincjonalizmu tej elity.

Mazurek, w latach 80. działacz antykomunistycznej opozycji, do pisania publicystyki politycznej wrócił po 10 kwietnia 2010. – Zrozumiałem, że trzeba odłożyć pędzel. Bo ta horda, co była na Krakowskim Przedmieściu, to potencjalna klientela nazistów. Natychmiast jeszcze raz przeczytałem „Korzenie totalitaryzmu” Hannah Arendt gdzie tam ten mechanizm rasistowski jest opisany. To było rzeczywiście przerażające. Tam się przekonałem, jak cienka jest ta warstwa tego, co się nazywa mianem kultury. Jak mechanizmy polityczne wyzwalać mogą ciemne siły.

Cała rozmowa z Maciejem Mazurkiem poniżej:
 

 

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Aleksander Kwaśniewski #Maciej Mazurek #sztuka #kultura #III RP #PZPR

mn
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo