Duńczyk idzie do więzienia. Za rozpowszechnianie fake newsów

/ Nick Youngson CC BY-SA 3.0 Alpha Stock Images creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/

  

Na tydzień więzienia skazał malezyjski sąd obywatela Danii, który przyznał się do umyślnego rozpowszechniania fake newsów na temat zabójstwa działacza Hamasu w Kuala Lumpur. Duńczyk jest pierwszą osobą skazaną na mocy krytykowanej ustawy o fake newsach.

Ustawa ta została przyjęta przez parlament Malezji zaledwie kilka tygodni temu mimo krytycznych opinii, że jej rzeczywistym celem jest uciszenie opozycji przed zaplanowanymi na 9 maja wyborami parlamentarnymi. Nowe prawo przewiduje maksymalną karę sześciu lat pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości do 500 tys. ringgitów (ok. 130 tys. dolarów).

Salah Salem Saleh Sulaiman - pochodzący z Jemenu obywatel Danii, który w Malezji przebywał na urlopie - został zatrzymany 23 kwietnia, tj. dwa dni po opublikowaniu w serwisie YouTube nagrania, w którym twierdził, że przebywał z działaczem Hamasu, gdy ten został zastrzelony w Kuala Lumpur przez nieznanych sprawców.

Salah twierdził, że wielokrotnie próbował zgłosić zabójstwo na policję, ale ta reagowała opieszale, oraz że karetka zjawiła się na miejscu dopiero po godzinie.

Tymczasem według lokalnych mediów Salah nie znał osobiście ofiary, Fadiego al-Bacza - palestyńskiego wykładowcy elektrotechniki, który należał do palestyńskiego radykalnego ruchu Hamas.

Sąd skazał Duńczyka na tydzień więzienia oraz grzywnę w wysokości 10 tys. ranggitów (ok. 2,5 tys. dolarów).
Jak przekazały media, obcokrajowiec tłumaczył, że przebywał w Malezji od niedawna i nie wiedział o nowym prawie; swoje zachowanie określił jako błąd i za nie przeprosił. Również według medialnych relacji Duńczyk powiedział, że nie ma pieniędzy na zapłacenie grzywny, i w zamian będzie musiał odsiedzieć dodatkowy miesiąc w więzieniu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Przeżył wypadek, ale sąd wydał wyrok: ma umrzeć! Bliscy Francuza są przerażeni

/ Jan Środa/Gazeta Polska

  

Miał wypadek samochodowy, od 2008 r. jest podtrzymywany przy życiu, bliscy opiekują się mężczyzną. Ale stało się coś szokującego - na Vincenta Lamberta francuski sąd wydał wyrok: odłączenie od aparatury, wbrew woli rodziny. Powód?  Szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Walkę o życie brytyjskiego chłopca Alfiego Evansa obserwował cały świat. Urodził się 9 maja 2016 r., jednak już po pół roku okazało się, że cierpi na nieznaną chorobę należącą do grupy tzw. schorzeń neurodegeneracyjnych, powodującą stopniowy zanik kolejnych funkcji mózgu.

Po roku leczenia, mimo sprzeciwu rodziców chłopca, lekarze postanowili się poddać. Wystąpili do sądu o zgodę na zaprzestanie intensywnej terapii i podtrzymywania życia. Sąd przyznał im rację. Wyrok podtrzymały Najwyższy Sąd Wielkiej Brytanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, do których odwoływali się rodzice Alfiego. [polecam:https://niezalezna.pl/225170-ostatnie-pozegnanie-alfiego-evansa-byly-oklaski-kwiaty-slowa-o-wojowniku-i-bohaterze]

W tej nierównej walce z chorobą, Alfiego i jego rodzinę wspierał cały świat. Sam papież Franciszek wyraził chęć pomocy i apelował o umożliwienie rodzicom poszukania nowych form leczenia. Niestety i te apele nie dotarły do serc bezdusznych urzędników. Alfie został odłączony od aparatury 23 kwietnia 2018 roku. Tego samego dnia otrzymał włoskie obywatelstwo, by umożliwić mu leczenie w papieskiej klinice pediatrycznej Bambino Gesu. Wyrok Sądu Apelacyjnego jednak przekreślił nadzieje rodziców na uratowanie ich jedynego dziecka.

Alfie miał nie przeżyć bez aparatury, a walczył 5 dni. Okrzyknięty bohaterem i małym wojownikiem zmarł 28 kwietnia pozostawiając w żałobie nie tylko rodziców, ale prawie cały świat.

Tymczasem teraz z bezdusznością francuskiego dla odmiany sądu walczą bliscy Vincenta Lamberta, który w 2008 roku miał wypadek samochodowy. Obrażenia, jakich doznał, były na tyle rozległe, że od tamtej pory utrzymywany jest przy życiu za pomocą szpitalnej aparatury.

Sąd - wbrew woli rodziny - postanowił jednak odłączyć mężczyznę, a cała procedura ma być zrealizowana już jutro. 

Jak informują francuskie media, Lambert ma zostać odłączony od aparatury, gdyż szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Na stronie „Pozwól mu żyć” przyrodni brat Vincenta Lamberta, David Philippon, zapewnia, że rodzina nie zaprzestanie walki o Vincenta.

„Dla nas ta decyzja jest ciosem, ale spróbujemy ją zablokować. Vincent Lambert jest osobą niepełnosprawną. Pani Buzyn (Minister Zdrowia) i inni starają się, aby umarł z głodu i pragnienia"

- stwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl