Starsi sędziowie Sądu Najwyższego do 3 kwietnia mogą składać wnioski do prezydenta, by mimo osiągnięcia wieku nie musieli przechodzić w stan spoczynku. Obniżono też dla nich próg wiekowy pełnienia obowiązku – do 65 lat, a nie 70 lat, jak przed reformą sądownictwa.

O tym, czy ci sędziowie będą musieli przejść w stan spoczynku, czy mogą przedłużyć swoją zawodową drogę o trzy lata, będzie decydował prezydent. Spośród 27 sędziów SN, którzy skończyli 65 lat, 12 zadeklarowało chęć pozostania czynnym w zawodzie.

Wśród nich jest sędzia SN Bogumiła Ustjanicz. Dała o sobie znać w grudniu 2010 r., gdy uchyliła prawomocny wyrok, który stwierdzał, że prezes PiS u nie powinien przepraszać wydawcy „Gazety Wyborczej” za porównanie jej do „Trybuny Ludu”. Sędzia Ustjanicz i jej koledzy ze składu orzekającego stwierdzili, że proces należy powtórzyć.

O kolejne trzy lata w SN ubiega się też sędzia Maria Szulc znana z wyroku uniewinniającego sędziego obwinionego o kradzież 50 zł ze stacji benzynowej. Szulc została powołana na sędziego uchwałą Rady Państwa PRL u z 1980 r. Na kolejne szczeble sędziowskiej kariery do 1990 r. awansował ją zwierzchnik reżimu komunistycznego Wojciech Jaruzelski.

Jej koleżanka po fachu, sędzia Anna Owczarek, również mimo zaawansowanego wieku nie zamierza odchodzić z SN. Została sędzią za sprawą uchwały Rady Państwa PRL u z 1979 r. W stanie wojennym orzekała w sądzie wojewódzkim w Kaliszu.

Obie panie w togach Maria Szulc i Anna Owczarek zostały nominowane na sędziów Sądu Najwyższego w 2012 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"