Premier przypomniał dzisiaj, że uszczelnienie systemu podatkowego pozwoliło "zebrać" 40 mld zł więcej z podatków, a dzięki temu można realizować pięć nowych programów rządowych i doinwestować kluczowe obszary życia społecznego i gospodarczego jak służba zdrowia.

Dzięki temu uszczelnieniu, w ostatnich dziewięciu miesiącach dokonaliśmy zakupu sprzętu medycznego (...) za kwoty, za które nigdy nie był kupowany ten sprzęt

- poinformował Morawiecki. Dodał, że rozpoczęto także "skracanie kolejek". "Pierwszy raz w historii służby zdrowia skracamy kolejki, bo do tej pory one tylko rosły, m.in. na operacje endoprotez biodra, zaćmy" - mówił. 

Musimy teraz zainwestować w kilka obszarów w służbie zdrowia, w Narodowy Program Walki z Nowotworami, w Narodowy Pogram Walki z Chorobami Serca. Te dwie choroby (...) są przyczyną 75 proc. zgonów w Polsce. W ten sposób staramy się pomóc największej liczbie Polaków, którzy potencjalnie chorują już, albo mogą zachorować na takie właśnie choroby 

- podkreślił. 

Szef rządu zwrócił także uwagę, że w Polsce brakuje lekarzy:

Spójrzmy najpierw ile trwa wykształcenie lekarzy (...) dziesięć mniej więcej lat. I z Polski wyjechało przez ostatnie 15-20 lat ok. 30 tys. lekarzy. Czyli biedna Polska, Polska na dorobku, wspiera bogaty Zachód, bogatą Szwecję, bogate Niemcy, bogatą Francję. Czy to jest normalne? Nie jest to normalne. Ale mamy swobodę przepływu osób, swobodę świadczenia zawodów i usług, więc rozumiem, że z indywidualnego punktu widzenia te osoby podjęły taką decyzję, być może dla siebie najlepszą.

Premier zauważył, że między innymi po rozmowie z jedną z mieszkanek Żnina wie, iż zaczęły się powroty rodaków z Irlandii.

To mnie bardzo cieszy – podkreślił.

Braki lekarzy, są zdaniem premiera dobrym przykładem "jak my - państwo stosunkowo biedne - byliśmy drenowani".

300 lat temu brali w jasyr, dzisiaj sami jedziemy i zostajemy - taka jest rzeczywistość – ocenił. 

Premier zaznaczył, że były minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł, "bardzo słusznie w pierwszych miesiącach swojego urzędowania podjął decyzję o dodatkowych naborach na studia medyczne", a minister zdrowia Łukasz Szumowski "to kontynuuje".

Ale musi to trochę potrwać -- przyznał.