Tłumy idą pod dom Tuska

  

Tysiące demonstrantów przeszły z Gdyni pod dom Donalda Tuska w Sopocie, gdzie protestowali przeciwko porozumieniu ACTA.

Jak ustalił portal Niezależna.pl w tej chwili niemal 10 tys. osób zmierza z Gdyni do Sopotu. Demonstranci wykrzykują hasła krytyczne wobec rządu i porozumienia ACTA.

W związku z tym, że zgody na protest odmówiły władze Gdańska i Sopotu, a pozwolenia udzielił jedynie prezydent Gdyni, ok. 10 tysięcy zgromadzonych u zbiegu ulicy Świętojańskiej i alei Piłsudskiego pod urzędem miasta demonstrantów idzie pod dom Donalda Tuska w Sopocie.

Po rozpoczęciu demonstracji, do zgromadzonych wyszedł prezydent miasta. Demonstranci podziękowali za wydanie zgody na protest.

Protestujący przeciwko ACTA zdecydowali, aby protest zakończyć pod domem Donalda Tuska.


fot.Marek Nowicki

- „Platforma złodzieje”, „Donald Tusk – dymisja”, „Precz z cenzurą”, „Tusk pod sąd”, „Kto nie skacze ten za ACTA. Hop, hop, hop” - to tylko część haseł, które wykrzykują demonstranci.

Mijani na ulicy przechodnie odnoszą się do manifestacji przyjaźnie. Kierowcy zatrzymują samochody i trąbią, ludzie w oknach machają, a demonstranci nawołują „Chodźcie z nami”.

Przed domem donalda Tuska jest już kilkudziesięciu uzbrojonych policjantów. Funkcjonariusze mają tarcze i pałki. Są przygotowani do zatrzymania demonstrantów, ponieważ manifestacja jest ich zdaniem nielegalna.

Demonstranci przed domem Donalda Tuska skandowali: „Rząd pod sąd”. Manifestacja zakończyła się pokojowo, a jej uczestnicy krzyczeli: „Jeszcze tu wrócimy”.


fot.:Marek Nowicki

fot.:Marek Nowicki

fot.:Marek Nowicki

fot.:Marek Nowicki

fot.:Marek Nowicki
 
fot.:Marek Nowicki

fot.:Marek Nowicki

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Rozmowy ministrów edukacji RP i Białorusi

/ https://twitter.com/MEN_GOV_PL

  

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski odbył dziś spotkanie z białoruskim ministrem edukacji Iharem Karpienką. „Głównym tematem rozmów było nauczanie języka polskiego na Białorusi” – poinformował szef MEN.

Jak powiedział minister Piontkowski, stronie polskiej zależy na tym, by na Białorusi „otwierane były klasy z nauczaniem języka polskiego tam, gdzie pojawiają się osoby chętne do nauki”.

„Druga sprawa to pozostawienie możliwości zdawania egzaminów maturalnych dla uczniów szkół z polskim językiem nauczania”

– powiedział Piontkowski. Wcześniej organizacje polskie alarmowały, że planowane zmiany w kodeksie edukacji doprowadzą do likwidacji takiej możliwości i konieczne będzie zdawanie matury w jednym z języków państwowych – białoruskim lub rosyjskim.

Minister edukacji powiedział, że „spotkanie pokazało, że jest otwartość strony białoruskiej na rozmowę o nauczaniu języka polskiego”.

„Na razie przekazaliśmy szczegóły do komisji dwustronnej. Tam są dwa albo trzy elementy, które dotąd budziły pewne kontrowersje, mamy nadzieje, że po tych rozmowach uda się doprowadzić do pozytywnego efektu” – oświadczył Piontkowski.

Dodał, że w trakcie rozmów polska delegacja zaproponowała także stronie białoruskiej możliwość dwustronnej wymiany młodzieży – „tak, jak Polska to robi z Niemcami, Ukrainą czy Litwą”.

Jak przekazał Piontkowski, minister Karpienka zadeklarował, że strona białoruska „nie widzi problemu w tym, aby mogły powstawać polskie klasy (klasy z nauczaniem języka polskiego – red.)”.

„Mamy nadzieję, że to przełoży się na praktyczne działania i na realną możliwość tworzenia takich klas w białoruskim systemie szkolnictwa” – dodał. Jak powiedział, władze białoruskie wskazują, że w dużej mierze decyzje takie leżą w gestii władz lokalnych, a język polski jest traktowany jak inne języki obce.

„My natomiast kładziemy nacisk na to, aby stworzyć ramy prawne, które pozwolą – tak jak jest to w Polsce – aby mniejszości narodowe mogły mieć swoje klasy, swoje szkoły, kultywować naukę języka, tradycji, historii”

– podkreślił Piontkowski.

Dlatego m.in., jak powiedział, zaprosił ministra edukacji Białorusi do odwiedzin w Polsce, „by mógł porównać rozwiązania polskie (kierowane do mniejszości białoruskiej – red.) i białoruskie”.

Na Białorusi języka polskiego w szkołach w różnej formie uczyło się w ubiegłym roku szkolnym blisko 13 tys. dzieci. Ponad połowa z tego przypadła na szkoły społeczne, działające przy organizacjach polskich. Ich przedstawiciele zwracają uwagę, że liczba uczniów szkół społecznych rośnie, ale jest to nie tylko efekt ogólnej tendencji, ale częściowo także wypierania języka polskiego ze szkół państwowych.

Na Białorusi działają dwie państwowe szkoły polskie w Grodnie i Wołkowysku (ich powstanie sfinansowała RP jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku). Oprócz tego w systemie szkolnictwa państwowego w niektórych białoruskich szkołach jest możliwa nauka języka polskiego jako przedmiotu lub w ramach zajęć dodatkowych.

Zarówno przedstawiciele Związku Polaków na Białorusi, jak i Polskiej Macierzy Szkolnej, mówią o tym, że obserwują stopniowe ograniczanie nauki języka polskiego jako przedmiotu i fakultetu.

W czasie dwudniowej wizyty na Białorusi minister Dariusz Piontkowski spotkał się z Polakami mieszkającymi na Białorusi i rozmawiał z przedstawicielami środowisk oświaty polskiej. W niedzielę wziął udział w rozpoczęciu roku szkolnego w Szkole Społecznej im. Króla Stefana Batorego, prowadzonej przy ZPB w Grodnie.

W poniedziałek w Mińsku minister Piontkowski odwiedził szkołę państwową nr 69, gdzie język polski jest nauczany jako jeden z przedmiotów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl