Zofia Szlendak-Cholewińska była pielęgniarką i wychowanką Chrzanowskiej. Poznały się w 1950 r. To ona przedstawiła Hannę Chrzanowską w 1957 r. ks. Karolowi Wojtyle. Odtąd krakowska pielęgniarka mogła liczyć na jego pomoc w rozwijaniu domowej opieki nad chorymi.

W 2001 r. pani Zofia trafiła do szpitala z pękniętym naczyniakiem, z masywnym wylewem krwi do mózgu, w efekcie czego nastąpił niedowład kończyn oraz zawał. Lekarze określali stan pacjentki jako bardzo ciężki i przekazali jej bliskim, że nie ma szans na przeżycie, a jeśli przeżyje grozi jej trwałe kalectwo i będzie wymagać stałej opieki.

Stowarzyszenie Katolickich Pielęgniarek rozpoczęło modlitwę o zdrowie Zofii Szlendak-Cholewińskiej nowenną za wstawiennictwem Hanny Chrzanowskiej w krakowskim kościele św. Mikołaja oraz w kościele św. Marka. Pewnej nocy chorej przyśniła się Chrzanowska, która z uśmiechem powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Zofia Szlendak–Cholewińska wyzdrowiała, powróciła do sprawności intelektualnej i fizycznej oraz zbliżyła się na nowo do Boga.

Przez dziesięć kolejnych lat żyła pełnią życia. Zmarła na chorobę nowotworową w 2011 r.

7 lipca 2017 r. papież Franciszek podpisał dekret zatwierdzający cud za wstawiennictwem Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej.

Proces beatyfikacyjny Hanny Chrzanowskiej trwał 20 lat. Z formalnym wnioskiem o jego wszczęcie zwróciły się w 1995 r. do ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego pielęgniarki z Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych.

Jak podkreśla delegat arcybiskupa krakowskiego ds. kanonizacji ks. dr Andrzej Scąber warunkiem koniecznym do rozpoczęcia każdej sprawy kanonizacyjnej jest opinia świętości, która musi być „spontaniczna, oddolna i trwała”. O tym, że zmarła w 1973 r. Hanna Chrzanowska cieszyła się taką właśnie opinią świadczyło m.in. kazanie, które na jej pogrzebie wygłosił kard. Karol Wojtyła.

"Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem. Dziękujemy Bogu za to, że byłaś wśród nas taka, jaka byłaś - z tą Twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym spokojem, a zarazem z tym wewnętrznym żarem; że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze"

– powiedział kard. Wojtyła.

W fazie przygotowawczej każdego procesu beatyfikacyjnego powołana jest Komisja Historyczna, która bada życie i działalności kandydata na ołtarze, a cenzorzy-teologowie sprawdzają czy w jego pismach nie znajduje się coś przeciwnego wierze katolickiej i obyczajom chrześcijańskim.

Pozytywną opinię co do prowadzenia procesu beatyfikacyjnego Hanny Chrzanowskiej wydał w marcu 1997 r. przewodniczący Episkopatu Polski kard. Józef Glemp, żadnych zastrzeżeń nie miała też Stolica Apostolska.

Postulatorem sprawy Hanny Chrzanowskiej został proboszcz parafii św. Mikołaja w Krakowie ks. prałat Antoni Sołtysik, a wicepostulatorem jedna z jej uczennic, pielęgniarka Halina Matoga.

Na szczeblu diecezjalnym proces rozpoczął się 3 listopada 1998 r. Pracujący w Krakowie trybunał zebrał się wówczas na pierwszym posiedzeniu w kaplicy arcybiskupów krakowskich przy ul. Franciszkańskiej 3.

Podczas 80 sesji trybunału przesłuchano 72 naocznych świadków. Zeznania złożyli: biskup, sześciu kapłanów, dziewięć sióstr zakonnych oraz 56 osób świeckich.

Do szczególnie wartościowych należały zeznania Aliny Rumun, która znała Hannę Chrzanowską od września 1945 r. i Wacławy Bogdal, która poznała ją w 1946 roku. Obie były wykonawczyniami testamentu Hanny Chrzanowskiej.

Obok zeznań świadków, Komisja Historyczna dotarła do 28 archiwów państwowych i kościelnych i 34 archiwów prywatnych.

Proces na szczeblu diecezjalnym trwał do końca 2002 roku. Zebrana dokumentacja została przekazana watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

W Rzymie sprawa Chrzanowskiej czekała cztery lata. W lipcu 2006 r. metropolita krakowski abp Stanisław Dziwisz ustanowił postulatorem sprawy ks. prałata Mieczysława Niepsuja, dyrektora Domu Polskiego w Rzymie. Kardynał przejął na siebie także ciężar finansowy prowadzenia procesu.

30 września 2015 r. papież Franciszek potwierdził dekret o heroiczności cnót Hanny Chrzanowskiej.

6 kwietnia 2016 r. szczątki Hanny Chrzanowskiej zostały przeniesione z grobowca rodzinnego na Cmentarzu Rakowickim do krypty kościoła św. Mikołaja w Krakowie. 4 kwietnia tego roku szczątki Chrzanowskiej przeniesiono z krypty do poświęconej jej kaplicy. Tam po beatyfikacji wierni będą mogli się modlić przy jej relikwiach.

W sobotę, 28 kwietnia w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach o godz. 10.00 rozpoczną się uroczystości beatyfikacyjne Hanny Chrzanowskiej. Archidiecezja Krakowska przygotowała specjalną stronę internetową poświęconą nowej polskiej błogosławionej


Hanna Chrzanowska urodziła się 7 października 1902 w Warszawie. Jej ojciec, Ignacy Chrzanowski pochodził z katolickiej rodziny podlaskich ziemian, a matka Wanda z domu Szlenkier, pochodziła z ewangelickiej rodziny zamożnych warszawskich przemysłowców. Ciotka - Zofia Szlenkierówna, była fundatorką szpitala dziecięcego w Warszawie oraz dyrektorką Warszawskiej Szkoły Pielęgniarstwa. Obie rodziny znane były z rozległej działalności dobroczynnej.

Gdy Hanna miała 8 lat, rodzina zamieszkała w Krakowie, gdzie jej ojciec - profesor literatury polskiej - Ignacy Chrzanowski - objął katedrę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po maturze przeszła krótki kurs pielęgniarski, aby nieść pomoc ofiarom wojny polsko - bolszewickiej, a w grudniu 1920 r. rozpoczęła studia polonistyczne na UJ. Przerwała je, gdy powstała Warszawska Szkoła Pielęgniarstwa, do której wstąpiła.

Po ukończeniu szkoły w 1924 r. wyjechała na stypendia do Francji i Belgii, gdzie pogłębiała swą wiedzę, w zakresie pielęgniarstwa społecznego. W latach 1926 - 1929 Chrzanowska pracowała jako instruktorka w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie. Od 1929 do 1939 r. redagowała miesięcznik "Pielęgniarka Polska" - pierwsze w Polsce czasopismo zawodowe dla pielęgniarek.

Uczestniczyła w pracach Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Zawodowych i brała udział w przygotowaniu, uchwalonej przez Sejm w 1935 r. "Ustawy o pielęgniarstwie". Przyczyniła się również do powołania w 1937 r. Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich.

Podczas wojny przeżyła ogromną osobistą tragedię. W 1940 r. umarł jej ojciec wywieziony wraz z innymi profesorami UJ do obozu w Sachsenhausen, a brat Bohdan zginął w Katyniu. O więzi, jaka łączyła Hannę z ojcem może świadczyć fakt, że prochy Ignacego Chrzanowskiego, które rodzinie udało się uzyskać od Niemców, po latach zostały włożone do trumny jego córki.

Podczas okupacji Hanna Chrzanowska pracowała w Polskim Komitecie Opiekuńczym działającym pod przewodnictwem abpa Adama Stefana Sapiehy, opiekując się uchodźcami, więźniami i przesiedlonymi. Szczególną troską otacza osierocone dzieci, w tym dzieci żydowskie, poszukując dla nich rodzin zastępczych i bezpiecznych miejsc pobytu.

W kwietniu 1945 r. rozpoczęła pracę w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek w Krakowie, gdzie kierowała działem pielęgniarstwa społecznego. Metody pracy pielęgniarek społecznych poznała m.in. podczas półrocznego stypendium w USA.

Uczennice i wychowanki nazywały Chrzanowską "Cioteczką". „Kochałyśmy ją i podziwiałyśmy. Była dla nas niekwestionowanym autorytetem" - podkreśla jedna z jej uczennic – Helena Matoga, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego.

W 1956 r. Chrzanowska została oblatką - związując się jako osoba świecka z opactwem oo. Benedyktynów w Tyńcu.

We wrześniu 1957 r. objęła stanowisko dyrektorki Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie. Niespodziewana likwidacja szkoły spowodowała, że Chrzanowska przeszła na wcześniejszą emeryturę. Rozpoczęła pracę nad podręcznikiem dla pielęgniarek pracujących poza szpitalem, jednocześnie organizując opiekę nad obłożnie chorymi samotnymi i opuszczonymi w oparciu o sieć duszpasterstwa parafialnego.

Jej uczennice i współpracowniczki wspominają, że Chrzanowska w ramach opieki domowej chodziła do wszystkich chorych, nawet do najcięższych przypadków, którymi nikt zajmować się nie chciał. Wykonywała nie tylko zabiegi pielęgniarskie, często robiła zakupy, dbała też o samopoczucie psychiczne podopiecznych i ich potrzeby duchowe, choć jednocześnie nikogo nie nawracała na siłę. Do pomocy chorym umiała pozyskać studentów, kleryków, siostry zakonne.

"Często powtarzała, że trudno mówić choremu o sakramentach świętych, gdy dokuczają mu odleżyny i podstawowe potrzeby nawet w najmniejszym stopniu nie są zaspokojone. Była przekonana, że gdy ciało jest pielęgnowane, to i dusza z czasem otworzy się na Boże sprawy" – wspominała jej uczennica Alina Rumun w książce "Radość dawania" Marzeny Florkowskiej.

W dziele domowej opieki nad chorymi Chrzanowską wspierali ks. Karol Wojtyła, którego poznała w 1957 r. oraz ks. infułat Ferdynand Machay, proboszcz Bazyliki Mariackiej. Dzięki jej staraniom upowszechnił się zwyczaj odprawiania mszy św. w domu chorego oraz odwiedzin chorych w ramach wizytacji duszpasterskich. W okresie Wielkiego Postu w roku 1960 Hanna Chrzanowska odwiedziła razem z biskupem Karolem Wojtyłą 35 chorych w ich mieszkaniach.

"Dla 'Cioteczki' praca przy łóżku chorego to nie było żadne poświęcenie ani wyrzeczenie. To było szczęście i spełnienie, nawet gdy niektóre sytuacje mogły być przerażające. Bo miała w sobie ducha służby i ofiarności: nie można bać się cierpienia, nie można bać się śmierci, jest się po to, by pomóc. I ta radość była” - wspominała jedna z uczennic H. Chrzanowskiej, później także nauczycielka pielęgniarstwa domowego Zofia Szlendak-Cholewińska.

Chrzanowska opracowała "Rachunek sumienia pielęgniarki", w którym zwróciła uwagę na kwestie etyczne. Wskazała w nim na konieczność stałego dokształcenia się pielęgniarek, niepopadania w rutynę, wykonywania wszystkich zabiegów, a nie dzielenia ich na "wyższe i niższe", indywidualnego traktowania każdego chorego, dbanie o jego psychikę i potrzeby religijne.

W latach 60. zdiagnozowano u niej nowotwór. W grudniu 1966 roku przeszła pomyślną operację. Wszystkie późniejsze lata uważała za dodatkowy dar od Boga.

Zmarła w Krakowie 29 kwietnia 1973 r. W testamencie pieniądze, biżuterię, wszystkie rzeczy osobiste, meble, zapisała na rzecz chorych, przekazując jedynie obraz Tadeusza Pankiewicza Opactwu Benedyktynów w Tyńcu i książki Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu.