Sąd Apelacyjny we Wrocławiu przedłużył w ubiegły piątek areszt Jakubowi R. na kolejne trzy miesiące. SA uwzględnił wniosek prokuratury i wstrzymał wykonanie postanowienia o zastosowaniu tzw. aresztu kaucyjnego wobec b. wiceszefa Biura Gospodarki Nieruchomościami stołecznego ratusza. Wcześniej sąd zdecydował, że R. będzie mógł opuścić areszt po wpłaceniu 2 mln zł kaucji.

Osobiście uważam, że Jakub R. jest najważniejszą osobą, o najbardziej poważnych zarzutach w aferze reprywatyzacyjnej. Śledztwo jeszcze trwa, a w szeregu spraw, w których wydawał on decyzje wychodzą na światło dzienne nowe fakty. Z tego powodu najlepiej byłoby, by dla biegu postępowania prokuratura mogła wykonywać te czynności bez możliwości wpływania na śledztwo przez Jakuba R., a to mogłoby mieć miejsce, gdyby pozostawał na wolności

– ocenił w rozmowie z naszym portalem Sebastian Kaleta.

Członek komisji weryfikacyjnej przypomniał, że kwota wskazanej kaucji, jest kwotą, którą „według zarzutów prokuratury miał uzyskać w formie korzyści majątkowej za nieruchomość przy ulicy Mokotowskiej 63” – tak brzmi zarzut prokuratury. Jak przypomniał Kaleta, nieruchomość ta była badana przez komisję weryfikacyjną.

Mówiąc wprost, skala zarzutów korupcyjnych jest tak gigantyczna, że ciężko jest mówić o możliwości zabezpieczenia aresztu kaucją w tym przypadku

– podał nasz rozmówca.

Dodał, że nie jest wykluczone pojawienie się kolejnych zarzutów.

Tych zarzutów jest znacznie więcej i nie jest wykluczone, że pojawią się kolejne ponieważ na bieżąco prokuratura bada szereg spraw, w których Jakub R. wydawał decyzje zwrotowe. W mojej opinii jak najbardziej zasadne jest, by środek w postaci aresztu tymczasowego był utrzymany

– ocenił Sebastian Kaleta.