Trzydniowa państwowa wizyta Macrona w Waszyngtonie niemal zmonopolizowała francuskie media, szczególnie radia i telewizje informacyjne.

Obserwatorzy zauważali, że relacje przypominały niemal sprawozdania z podróży monarchy, co szczególnie rzucało się w oczy w styczności z reportażami o „królewskim niemowlęciu” brytyjskiej księżnej Kate.

Według filozofa Paula Thibaud, „jeśli chodzi o meritum, to wygląda na to, że Macron niczego nie uzyskał”.

Radio France Info od poniedziałku przedstawiało wizytę jako „podróż niekwestionowanego przywódcy Europy”, a tę pozycję Macrona tłumaczyło „dynamizmem jego polityki wewnętrznej i europejskiej”, powyborczą słabością Angeli Merkel i „marginalizacją zaplątanej w Brexit” Theresy May.

Jeszcze w środę większość komentarzy dotyczyła sukcesów prezydenta Francji, który jakoby potrafił uzyskać ustępstwa amerykańskiego gospodarza zarówno w kwestii utrzymania obecności wojsk amerykańskich w Syrii, jak i Iranu. Amerykańskie komunikaty nie potwierdzały takich interpretacji.

„Chcę wycofać amerykańskie wojska z Syrii, ale nie chcę dać Iranowi otwartego dostępu do Morza Śródziemnego”

– cytował Donalda Trumpa waszyngtoński korespondent dziennika „Le Figaro”.

Dziś zarówno socjalistyczny przeciwnik Macrona w zeszłorocznych wyborach Benoit Hamon, jak i przywódca prawicowej partii Republikanie Laurent Wauquiez uznali wizytę prezydenta Francji za „fiasko”.