Jacek Sasin - który był zastępcą szefa kancelarii prezydenta Kaczyńskiego - był pytany w Radiu Maryja, czy były premier powinien ponieść odpowiedzialność polityczną i zostać napiętnowany za swoje działania w kwestii rozdzielenia wizyt w Katyniu premiera i prezydenta, oraz przygotowania wizyty Lecha Kaczyńskiego.

Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Chodzi nie tylko o czas przed tą wizytą 10 kwietnia. Ja jako pracownik Lecha Kaczyńskiego miałem wtedy możliwość obserwować w z bliska jakie działania Donald Tusk podejmował wtedy, a te zmierzały do tego, by wyeliminować prezydenta z możliwości oddania hołdu polskim oficerom pomordowanym w Katyniu – odpowiedział.

Ocenił, że "te działania podejmowano w porozumieniu, we współdziałaniu z ambasadą rosyjską w Warszawie" i "te działania podejmowano poza prawem i służyły one dyskredytowaniu pana prezydenta".

I on nie tylko te działania sam osobiście podejmował, ale i inspirował polityków wówczas rządzącej PO, którzy w niewybrednych słowach odnosili się do tej naturalnej chęci pana prezydenta, by 10 kwietnia być w Katyniu – dodał.

Sasin powiedział, że "to jest tylko jedna strona medalu". Drugą - dodał - "było fatalne przygotowanie tej wizyty".

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Donald Tusk kłamie!” Jacek Świat wprost o zeznaniach byłego premiera

Zdaniem Sasina "jeszcze bardziej obciążające Donalda Tuska jest to, co działo się już po 10 kwietnia i oddanie tego śledztwa w ręce Rosjan, rezygnacja z suwerenności w tym zakresie, czego konsekwencje ponosimy do dzisiaj". Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów mówił, że po 8 latach od katastrofy nie wiemy, "co się tamtego 10 kwietnia właściwie stało".

W sensie odpowiedzialności politycznej Tuska wina jest tu absolutnie przesądzona i faktycznie, takie jest moje przekonanie, że konsekwencją tego powinno być nie tylko napiętnowanie, ale i usunięcie z polskiej polityki Donalda Tuska jako człowieka, który się nie sprawdził, który podejmował działania przeciwko własnemu prezydentowi, który wchodził tu w porozumienie ze stroną rosyjską. Inną sprawa jest tu odpowiedzialność prawna, bo mam prawo przypuszczać, że również ta część odpowiedzialności powinna być tu zastosowana, za łamanie w procedur po 10 kwietnia, procedur prawnych, podejmowanie decyzji niezgodnych z prawem. Ale ta ocena nie należy już do mnie, należy do prokuratury – mówił.

Zaznaczył też, że trudno mu było "pogodzić się z taką linią obrony, że premier o niczym nie wiedział i o niczym nie decydował".

Sasin podkreślał też, że dla wszystkich współpracowników prezydenta Lecha Kaczyńskiego było oczywiste, że będzie wspólna wizyta w Katyniu ówczesnego prezydenta i premiera.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: B. premier minął się z prawdą? Macierewicz: „Decyzję o rozdzieleniu wizyt podjął osobiście Tusk wspólnie z Putinem”