Były premier zeznawał dziś w procesie b. szefa jego kancelarii Tomasza Arabskiego oraz czterech innych urzędników. Pytany, czy pojawiła się możliwość wspólnej wizyty jego oraz prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu Tusk odpowiedział, że nie miał „takiego sygnału od prezydenta Lecha Kaczyńskiego”.

Donald Tusk kręci i kłamie

- komentuje słowa byłego premiera Dorota Kania.

Od dawna przecież wiadomo, że decyzja o rozdzieleniu wizyt zapadła w kancelarii premiera przy wybitnym udziale strony rosyjskiej. Gdy śp. prezydent prof. Lech Kaczyński publicznie powiedział, ze wizyta powinna być wspólna, został uruchomiony przeciwko niemu przemysł pogardy. Ci sami dziennikarze, komentatorzy i eksperci, którzy jak na zawołanie Tuska i jego kompanów atakowali prezydenta, by nie leciał z premierem do Katynia, po katastrofie smoleńskiej stali się rzecznikami smoleńskiego kłamstwa. Zawsze przychodzili Tuskowi z pomocą, gdy fakty wskazywały na to, jaką grę prowadził

- przypomina naczelna Telewizji Republika.

CZYTAJ WIĘCEJ: Porównano słowa L. Kaczyńskiego i zeznania Tuska. Internauci: Czy były premier skłamał pod przysięgą?

I tak samo jest i teraz, chociaż ten głos jest dużo słabszy niż osiem lat temu. Teraz wiemy, że Donald Tusk panicznie boi się prawdy i robi wszystko, by nie wyszła ona na jaw. Ucieka się nawet do kłamstwa przed sądem, które na szczęście – szybko zostało zdemaskowane. Jego odpowiedzialność jest jednak niepodważalna i żadne kłamstwa mu nie pomogą. Był przecież premierem 10 kwietnia 2010 roku

- podkreśla Dorota Kania.