Dziś rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński stwierdził, że konkluzją wczorajszego spotkania w sprawie tzw. ustawy degradacyjnej jest to, iż sprawa degradacji "nie będzie regulowana na poziomie ustawy". Dodał, że "pojawiały się różne pomysły dotyczące oceny osób i wydarzeń z przeszłości".

Rzecznik prezydenta: Sprawa degradacji nie będzie regulowana na poziomie ustawy

- Dyskutowaliśmy nad różnymi możliwościami nieustawowymi. Ich celem jest powiedzieć jasno, kto był patriotą, a kto służył sowieckiej władzy komunistycznej, żeby te kwestie wreszcie rozgraniczyć, żeby większość społeczeństwa oceniała Jaruzelskiego jako zdrajcę, a nie jako bohatera

- powiedział w rozmowie z naszym portalem jeden z uczestników piątkowego spotkania, szef sejmowej komisji obrony, Michał Jach. 

30 marca 2018 r. prezydent Andrzej Duda zdecydował o zawetowaniu ustawy degradacyjnej, odbierającej stopnie wojskowe m.in. członkom Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, formalnego organu administrującego krajem podczas stanu wojennego. 

- Odmawiam podpisania ustawy i kieruję ją do do ponownego rozpatrzenia przez Sejm. Mówiąc krótko - wetuję tę ustawę. Jest to dla mnie trudne... Bo wierzę w symboliczny wymiar tej ustawy i odcięcia się od tamtych czasów, ale nie w ten sposób

- ogłosił wówczas prezydent i zapowiedział przedyskutowanie tej kwestii, czego efektem było wczorajsze spotkanie, w którym udział wzięli m.in. minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak oraz przedstawiciele środowisk kombatanckich oraz historycy. 

- Pan prezydent podtrzymał swoje zdanie na temat ustawy, to które zaprezentował podczas uzasadnienia weta. Efektem naszego spotkania jest wspólna zgoda co do tego, że trzeba rozwiązać kwestię ludzi, którzy służyli de facto Związkowi Radzieckiemu. W 2012 r. zostali oni określeni przez sąd "grupą przestępczą o charakterze zbrojnym" [według orzeczenia sądu, tak określone zostały osoby odpowiedzialne za wprowadzenie w Polsce stanu wojennego - wśród nich znalazł się Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak, Florian Siwicki oraz Tadeusz Tuczapski - red.]. To, zawarte w orzeczeniu, określenie należy jeszcze intensywniej wprowadzić do przestrzeni publicznej

- stwierdził poseł Michał Jach.