Kuriozalne ultimatum z Brukseli. Chodzi im o posadę dla... Gersdorf

/ Fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Rezygnacja ze skargi nadzwyczajnej oraz pozostawienie w Sądzie Najwyższym I prezes Małgorzaty Gersdorf i sędziów, którzy ukończyli 65 lat - to warunki minimum, które Komisja Europejska miałaby postawić Polsce. Postawili kuriozalne żądania, a do tego sugerują, że ich spełnienie pozwoli na... zawieszenie procedury związanej z artykułem 7 Traktatu UE. Zawieszenie.

Informację o tym podał dziś portal rmf24.pl, powołując się na nieoficjalne informacje swojej korespondentki z Brukseli - Katarzyny Szymańskiej-Borginon.

Robimy postępy. Istnieje wyraźna chęć po obu stronach, żeby to kontynuować. Musimy kontynuować ten dialog, żeby osiągnąć bardziej konkretne postępy. Zachęcamy polskie władze, żeby kontynuowały (ten kierunek) z nami

- mówił we wtorek na konferencji prasowej po spotkaniu unijnych ministrów w Luksemburgu wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

Według relacji dyplomatów - za zamkniętymi drzwiami oświadczył on, że przyjęte przez polski parlament ustawy sądowe nie rozwiązują problemów, na jakie wskazała KE. Mówił, że potrzebne jest "solidne rozwiązanie".

CZYTAJ WIĘCEJ: Timmermans po staremu: znów wygłasza pogróżki. Ostateczne decyzje w maju

W miniony poniedziałek Senat przyjął bez poprawek nowelizację ustaw o ustroju sądów powszechnych, SN i KRS. Zmiany zakładają m.in. dwustopniową procedurę konsultacji przy odwołaniu prezesa sądu. Senatorowie poparli także nowelizację przepisów dotyczącą Trybunału Konstytucyjnego, która przewiduje ogłoszenie trzech niepublikowanych "rozstrzygnięć", gdy prezesem TK pozostawał Andrzej Rzepliński, który był w ostrym sporze z rządem Prawa i Sprawiedliwości.

Dziś portal rmf24.pl opisał warunki KE w sprawie przepisów reformujących polski wymiar sprawiedliwości. To zniesienie skargi nadzwyczajnej przed Sądem Najwyższym, wprowadzonej do nowelizacji przepisów przez prezydenta Andrzeja Dudę, pozostawienie na stanowisku I prezes SN Małgorzaty Gersdorf (która nie miałaby mimo to wpływu na funkcjonowanie nowej Izby Dyscyplinarnej), a także pozostawienie sędziów, którzy ukończyli 65 rok życia bez zatwierdzenia głowy państwa.

Do ewentualnych zmian w prawie miałoby dojść jeszcze w połowie maja, gdy obradować będą Sejm i Senat. Zatwierdzenie poprawek sprawiłoby, że Komisja Europejska odstąpi od procedowania artykułu 7 traktatów unijnych, który mówi o wprowadzeniu sankcji wobec kraju członkowskiego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: rmf24.pl, niezalezna.pl, PAP,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pijany wjechał w przystanek. Sąd nie złagodził kary

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Sąd Apelacyjny w Krakowie podtrzymał dziś wyrok 12 lat więzienia dla Roberta C., który pod wpływem alkoholu wjechał autem w przystanek autobusowy w Kielcach. Zginęła jedna osoba, a cztery trafiły do szpitala. Wyrok jest prawomocny.

Karę oskarżonemu na początku października wymierzył Sąd Okręgowy w Kielcach.

Do wypadku doszło w listopadzie 2017 r. Kierujący BMW 52-letni mieszkaniec Kielc zjechał w stronę zatoki autobusowej i uderzył w przystanek. W wypadku rannych zostało pięć osób. Jedna z nich, 77-letnia kobieta, w wyniku odniesionych obrażeń zmarła w szpitalu. Pierwsze badanie wykazało, że kierowca miał ponad 3 promile alkoholu w organizmie.

Mężczyzna usłyszał zarzuty "sprowadzenia w stanie nietrzeźwości katastrofy w ruchu lądowym z następstwem w postaci śmierci jednej osoby i kierowania pojazdem mechanicznym w ruchu lądowym w stanie nietrzeźwości".

Wobec Roberta C. sąd orzekł także dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, zadośćuczynienie dla 10 poszkodowanych w kwocie od 2 do 10 tys. zł i wpłatę 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej.

Apelację od wyroku złożył obrońca oskarżonego. W ocenie obrony okoliczności łagodzące nie zostały wystarczająco uwzględnione. Wskazywała ona również, że sąd pierwszej instancji nie uwzględnił w wystarczającym stopniu tego, że Robert C. nie był karany do momentu spowodowania wypadku, co w przypadku człowieka dojrzałego zasługuje na zauważenie.

Obrońca zwracał również uwagę na postawę oskarżonego po zdarzeniu – na to, że przepraszał on pokrzywdzonych i nie próbował zbiec z miejsca wypadku. Przypominał również o prywatnych problemach Roberta C. – rozwodzie i utracie pracy – które doprowadzić miały do depresji i uzależnienia od alkoholu. Oskarżony nadużywał także leków. W ocenie obrony, gdyby podjęta została terapia, do przestępstwa by nie doszło.

Reprezentujący oskarżonego podkreślał także, że wina Roberta C. nie budzi wątpliwości, jednak zasługuje on na łagodniejszą karę. Argumentował także, że jeśli trafi on do więzienia na długie lata, zapłacenie zadośćuczynienia poszkodowanym nie będzie możliwe. Przypomniał także, że jego klient opiekował się starszą, schorowaną matką, która poprosiła w liście o zmniejszenie synowi wymiaru kary.

Argumenty obrony jednoznacznie odparła prokuratura, uznając, że zarówno okoliczności obciążające oskarżonego, jak i działające na jego korzyść, zostały przez sąd pierwszej instancji dobrze wyważone. Choć prokuratura domagała się jeszcze wyżej kary, wyrok uznała za sprawiedliwy i odpowiedni.

"Codziennie i o każdej godzinie żałuję tego, co się stało" – powiedział Robert C., zabierając głos w sądzie. Przeprosił bliskich ofiar, a także swoją matkę i syna. Podkreślał, że żałuje tego, co zrobił, oraz że "nie poradził sobie z własnym życiem". Sąd poprosił z kolei o najłagodniejszy wymiar kary.

Ten z kolei nie przychylił się do prośby obrony oraz Roberta C. i podtrzymał wyrok sądu pierwszej instancji. Wskazywał przy tym na bardzo obciążające oskarżonego okoliczności. Przypomniał, że Robert C. wsiadł za kierownicę w stanie znacznej nietrzeźwości, a także prowadził w sposób bardzo niebezpieczny, jadąc bardzo szybko w terenie zabudowanym.

To, że nie było więcej ofiar tego zdarzenia – zdaniem sądu – nie jest zasługą oskarżonego, ale jedynie tego, że jego auto zatrzymało się na przystanku, na który wjechało. Ponadto oskarżony znał szkodliwe działanie leków, które przyjmował. Zdaniem sądu nie ma zatem podstaw do złagodzenia kary, mimo że jest ona surowa – jak podkreślono – zbliżona do kary za zabójstwo.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl