Premier Donald Tusk upoważnił polską ambasador w Tokio do podpisania umowy ACTA. Przeciwko przystąpieniu Polski do umowy sprzeciwia się ok. pół miliona polskich internautów. Minister Michał Boni ocenia, że powinna być ratyfikowana przez parlament z dodatkową klauzulą.

Premier poinformował, że upoważnił polską ambasador w Tokio do podpisania umowy ACTA. Zapowiedział, że złoży wniosek do Sejmu o zgodę na ratyfikację umowy wtedy, kiedy wszystkie wątpliwości w tej sprawie zostaną rozwiane. Premier zobowiązał ministrów, aby w ciągu kilku tygodni przygotowali pakiet rozwiązań ustawowych, które dadzą użytkownikom internetu poczucie bezpieczeństwa w związku z przyjęciem ACTA. Nad takim pakietem ustaw mają pracować m.in. ministrowie spraw zagranicznych, kultury oraz administracji i cyfryzacji. Donald Tusk zapowiedział dalsze konsultacje dotyczące tej umowy.

Premier przekonywał, że nad ACTA nie procedowano w tajemnicy. Zaznaczył, że dokument wcześniej poddany był konsultacjom, w których uczestniczyło kilkadziesiąt organizacji zajmujących się prawami autorskimi.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski o uwagi i komentarze ws. ACTA poprosił w maju 2010 r. 27 organizacji i instytucji, m.in. Federację Stowarzyszeń NOT, ZAiKS, ZASP, ZPAV, SFP, TVN, TVP i Polsat, Polskie Izby: Informatyki i Telekomunikacji oraz Komunikacji Elektronicznej. Organizacje miały czas na przesłanie opinii do 31 maja 2010 r. "Ponieważ informacje o negocjacjach w sprawie dokumentu nie wywołały żadnego większego zainteresowania ani też nie spowodowały przesłania do MKiDN opinii przez zainteresowane strony, można było uznać, iż poszerzanie konsultacji nie ma uzasadnienia. Potwierdziły to jawne posiedzenia Komisji Sejmu i Senatu, które informowały o przedmiocie obrad" - skomentował rzecznik ministra kultury Maciej Babczyński.

Zdaniem ministra administracji i cyfryzacji Michała Boniego, ACTA powinno być ratyfikowane przez parlament z dodatkową klauzulą, która wskaże, jak Polska interpretuje punkty w umowie, które należą do naszych kompetencji. Boni przypomniał w RMF FM, że umowa ACTA musi być ratyfikowana przez parlament. "Będziemy bardzo czuli na wszystkie argumenty, które będą się pojawiały. Myślę, że powinniśmy dobudować do tej umowy klauzulę, która będzie pokazywała, jak my interpretujemy te punkty, które należą do polskiej kompetencji, bo dokument ACTA w 10 proc. daje kompetencje Polsce i polskiemu rządowi - to dotyczy obszaru spraw karnych" - powiedział Boni.

Sprzeciw wobec zamiaru przystąpienia Polski do międzynarodowego porozumienia ACTA wyraża ok. pół miliona polskich internautów. Protest koncentruje się na Facebooku, gdzie założono kilkanaście stron wyrażających sprzeciw wobec podpisania umowy. Najwięcej osób - ponad 400 tys. - przyłączyło się do wydarzenia "Nie dla ACTA - nie zgadzam się na podpisanie umowy przez Polskę".

Demonstracje przeciwko ACTA odbyły się w Warszawie, Wrocławiu i we Włocławku. Najwięcej osób zgromadziło się przed warszawską siedzibą Biura Parlamentu Europejskiego. Swój sprzeciw manifestowało - według szacunków służb porządkowych - ponad tysiąc osób. Skandowali m.in. "Precz z cenzurą", "Nie dla ACTA", "Rząd się sprzedał". Część osób miała usta zaklejone taśmą z napisem "ACTA".

Generalny inspektor ochrony danych osobowych Wojciech Wiewiórowski swoimi wątpliwościami ws. ACTA dzielił się w Brukseli. Jak ocenił, ACTA może stworzyć alternatywną do policyjnej sieć wymiany informacji o podejrzanych o piractwo, nałoży też dodatkowe obowiązki informacyjne na operatorów telekomunikacyjnych.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich wyraziło zaniepokojenie sposobem procedowania dotyczącego porozumienia ACTA. Według SDP ratyfikacja takiej międzynarodowej umowy zasługuje na szeroką debatę społeczną. Polskie Towarzystwo Informatyczne zaapelowało do polskiego rządu o wstrzymanie się z podpisaniem porozumienia ACTA, a następnie podjęcie ponownego, jawnego procesu renegocjacji umowy albo szerokich konsultacji społecznych.