Zatrzymania CBA! Chodzi o pranie pieniędzy

/ youtube.com/printscreen

  

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego wiceprezesa Urzędu Dozoru Technicznego, policjanta oraz specjalistkę od pozyskiwania dotacji - dowiedziała się Państwowa Agencja Prasowa. Dwie z nich usłyszały już zarzuty w toczącym się od 2016 r. śledztwie dotyczącym korupcji. Sprawa ma związek z przyjmowaniem i wręczaniem łapówek oraz praniem pieniędzy w latach 2014-15.

Pierwszymi zatrzymanymi w tej sprawie była wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu RP Patrycja Z. i szef firmy komputerowej Wasko Wojciech W.

Zatrzymań dokonali agenci rzeszowskiej delegatury CBA - powiedział Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura. Śledczy ustalili, że zatrzymany były wiceprezes UDT po zakończeniu pracy w urzędzie miał otrzymać stanowisko w prywatnej spółce. CBA uważa, że była to łapówka za załatwienie umorzenia 50 mln zł na rzecz tej spółki.

Kaczorek podał, że dwie pozostałe osoby, to były funkcjonariusz policji, którego CBA zatrzymało na Podkarpaciu i specjalistka od pozyskiwania dotacji, zatrzymana na Śląsku.

Wobec dwojga zatrzymanych czynności prokuratorskie w mazowieckim wydziale zamiejscowym departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej zostały zakończone. Wiceprezesowi i specjalistce postawiono zarzuty, prokurator zdecydował nie kierować wniosku do sądu o areszt i zastosować poręczenia majątkowe (odpowiednio 25 tys. i 10 tys. zł), dozór policji i zakaz opuszczana kraju. Wobec trzeciego zatrzymanego - policjanta, czynności prokuratorskie jeszcze się nie zakończyły - dowiedziała się PAP.

Według ustaleń agentów CBA, były policjant powoływał się na wpływy w lokalnej prokuraturze i za pieniądze miał załatwić korzystne rozstrzygnięcie śledztwa w sprawie karnej. Kobieta pracowała dla firmy, która przedłożyła w ARP poświadczające nieprawdę dokumenty, dotyczące sfinansowania projektu o wartości 15 mln zł. Według śledczych, kobieta brała czynny udział w wytworzeniu tej dokumentacji - zaznaczył Kaczorek.

- W sumie w śledztwie jest obecnie 12 podejrzanych, w tym b. wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu Patrycja Z. - przypomniał Kaczorek.

Zatrzymany wiceprezes pracował w UDT od 2012 do 2016 r. Tuż po zwolnieniu z Urzędu został wiceprezesem jednej z czołowych polskich firm teleinformatycznych, której prezes został zatrzymany przez CBA już w wcześniej w innym wątku tego śledztwa. Agenci CBA ustalili, że b. wiceprezes miał powoływać się na wpływy i podjąć się załatwienia na korzyść tej spółki umorzenia ok. 50 mln zł kar umownych. Kary wynikały z umowy na montaż mobilnych urządzeń rejestrujących w pojazdach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

W grudniu 2014 r. Wasko podważało zasadność tych kar w komunikacie giełdowym podając, że kwoty 50,7 mln zł Główny Inspektorat Transportu Drogowego domagał się za jego zdaniem nienależyte wywiązanie się z umowy z 2012 r. na dostarczenie i montaż w pojazdach Inspekcji mobilnych urządzeń rejestrujących na kwotę 3,9 mln zł. Według GITD kara należała się za niedotrzymanie poziomu sprawności urządzeń, co według Wasko było bezzasadne i wynikać miało m.in. ze zwłoki w naprawie siedmiu plastikowych uchwytów do tabletów wartych 100 zł każdy, które mieli mechanicznie uszkodzić pracownicy Inspekcji.

Całe śledztwo ma związek z przyjmowaniem i wręczaniem korzyści łapówek oraz praniem pieniędzy w latach 2014-15. Wszystkim wcześniej zatrzymanym zostały przedstawione zarzuty korupcyjne – wręczania i przyjmowania korzyści majątkowych oraz udzielania pomocy w przyjęciu tych korzyści - przypomniał Kaczorek.

Dodatkowo była wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu Patrycja Z. usłyszała w 2016 r. zarzut przekroczenia uprawnień, a jedna z osób prania brudnych pieniędzy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy będą mieli droższy prąd

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

W Niemczech w 2020 roku znowu wzrosną rachunki za prąd. Gospodarstwa domowe zapłacą od około 20 euro do ponad 50 euro więcej w skali roku. Ceny prądu w Niemczech dla klientów indywidualnych i tak należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Powodem kolejnej podwyżki jest planowane zwiększenie opłaty na wsparcie odnawialnych źródeł energii (tzw. EEG-Umlage). Jest ona uiszczana przez odbiorców w rachunkach za prąd i stanowi ok. 25 proc. całej ceny. O planowanym wzroście poinformowali we wtorek operatorzy największych sieci przesyłowych energii.

Obecnie wysokość EEG-Umlage za kilowatogodzinę wynosi 6,41 eurocenta. W 2020 roku będzie to o 5,5 proc. więcej - 6,76 eurocenta. Nie jest to jednak jedyny składnik podwyżki. Średnio o 9 proc. wzrosnąć ma też opłata sieciowa, która składa się na kolejną jedną czwartą końcowego rachunku.

Decyzja, czy przerzucić wyższe opłaty na odbiorców indywidualnych, należy co prawda do dostawców prądu, ale eksperci są zgodni, że do tego dojdzie.

Jak wyliczył tygodnik "Der Spiegel", jednoosobowe gospodarstwo domowe zapłaci w 2020 roku średnio o około 21 euro więcej w skali rocznej, gospodarstwo trzyosobowe - około 37 euro, a czteroosobowe - 53 euro.

Roczne rachunki za prąd czteroosobowego gospodarstwa domowego wynoszą w RFN około 1200 euro. Ceny energii elektrycznej w Niemczech i Danii należą do najwyższych w Unii Europejskiej.

Tabloid "Bild" w środę z oburzeniem skomentował zapowiedziane podwyżki.

"Wielka koalicja reklamowała swój pakiet klimatyczny, mówiąc o sprawiedliwości społecznej. Tymczasem wychodzi na to, że zapowiadane ulgi będą nic nie warte. Coś podobnego można życzliwie nazwać naginaniem liczb. Albo po prostu kłamstwem. Takie eksperymenty księgowe nie przekonają obywateli do ochrony klimatu. Nie może tak być, że na końcu to zawsze obywatel budzi się z ręką w nocniku"

- przekonuje najpoczytniejszy dziennik w RFN.

W ubiegłym tygodniu rząd Niemiec przyjął tzw. pakiet klimatyczny, czyli szereg projektów ustaw dotyczących ochrony klimatu. Wprowadza on m.in. wiążący prawnie cel ograniczenia emisji CO2 oraz zobowiązuje wszystkie ministerstwa, by do tego celu dążyły.

Zgodnie z przyjętymi projektami ustaw do 2030 roku Niemcy mają emitować o 55 proc. mniej gazów cieplarnianych niż w roku 1990. Do 2050 roku RFN ma stać się "neutralna klimatycznie", czyli osiągnąć zerowe emisje netto.

Oprócz promowania podróży transportem publicznym przewiduje się podniesienie cen biletów samolotowych oraz kosztów emisji CO2. Wszystkie zyski z nowego systemu wyceny emisji CO2 zgodnie z zapowiedziami mają być przeznaczone na ochronę klimatu lub wracać do obywateli w postaci ulg podatkowych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl