Zacharowa określiła jako "antysyryjskie" i "bezpodstawne" oskarżenia dotyczące użycia broni chemicznej przez armię syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada. 

Zarzuty wysuwane są nie tylko pod adresem Damaszku, ich adresatem staje się także Federacja Rosyjska, jakoby broniąca reżimu Asada, a więc podzielająca odpowiedzialność za jego zbrodnie

- podkreśliła Zacharowa.

Wskazała, że deklaracje tego rodzaju wygłosił prezydent USA Donald Trump, i zapytała: "Jak można, zdając sobie sprawę z kosztów fake newsów, podejmować ogromnie odpowiedzialne decyzje dotyczące użycia siły wobec suwerennego państwa (...), nie mając przed sobą realnego obrazu wydarzeń?".

Wzywam społeczność międzynarodową, by poważnie zastanowiła się nad możliwymi konsekwencjami takich oskarżeń i gróźb, a tym bardziej planowanych działań. Liczymy na to, że nasi partnerzy będą mieli dość rozsądku, by powrócić na płaszczyznę prawa i wspólnie rozwiązywać pojawiające się problemy, jak przewiduje to statut ONZ

- powiedziała rzeczniczka rosyjskiego MSZ.

Zaznaczyła również, że "groźba użycia siły przeciwko krajowi, który jest członkiem ONZ, jest rażącym naruszeniem statutu tej organizacji".

USA i ich sojusznicy grożą podjęciem działań zbrojnych w reakcji na atak chemiczny w mieście Duma koło Damaszku, o którego dokonanie obwiniają reżim Asada. Prezydent USA Donald Trump napisał w środę na Twitterze, że Rosja powinna się przygotować na wystrzelenie przez jego kraj pocisków w kierunku Syrii. Trump kilkakrotnie potępiał atak chemiczny z 7 kwietnia na będącą bastionem rebeliantów Dumę i ostrzegał, że USA odpowiedzą rozwiązaniem siłowym.