Komorowski pojawił się w prokuraturze przed godz. 10 w towarzystwie funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa i prawników. Zastanawiał się, czy to przypadek, czy celowy zamysł, aby jego przesłuchanie odbyło się blisko daty 10 kwietnia.

Jedyna rzecz, która przychodzi do głowy, to to, że 10 kwietnia ujawniła się w pełni nicość zarzutów PiS-owskich dotyczących zamachów, wybuchów, mgły sztucznej itd. I chyba próbuje się zwrócić uwagę na inne aspekty i pewnie są potrzebni ludzie, którzy mają odwrócić uwagę od tego, że PiS kompletnie się skompromitował wcześniejszymi teoriami głoszonymi przez 8 lat, słynnym już i bolesnym w dalszym ciągu kłamstwem smoleńskim - mówił Komorowski.

Zamiast dzisiaj uklęknąć, pospać głowę popiołem, walnąć się w pierś i przeprosić naród Polski za to, że władze w Warszawie, p.o. prezydenta, premier – z tej samej partii, nie podjęli żadnych działań, żeby to śledztwo było wspólne, rosyjsko-polskie, lub międzynarodowe. Teraz broni się w sposób kompromitujący dla niego

– powiedział nam Ryszard Czarnecki.

Nasz rozmówca odniósł się do daty, na jaką zaplanowano przesłuchanie.

W zasadzie najlepszą obroną jest atak. Ciekawy jaki termin byłby dobry dla prezydenta Komorowskiego na to przesłuchanie? Przed rocznicą byłoby źle, po rocznicy też jest źle, więc rozumiem, że na świętego nigdy, tak?

– pytał europoseł PiS.

Rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik informowała wcześniej, że wezwanie do byłego prezydenta wystosowano 18 grudnia ub.r., a jego odbiór został pokwitowany 21 grudnia.

Szkoda, że o tym nie chciał powiadomić pan prezydent Komorowski. Myślę, że prokuratura wykazała się tutaj pewną delikatnością, że zrobiła to po rocznicy katastrofy smoleńskiej, a nie przed. Proszę sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby Bronisław Komorowski był wezwany nie dwa dni po 10 kwietnia, tylko dwa dni przed.

– zaznaczył polityk.

Szczerze mówiąc, zdaje się, że pan Komorowski jest z tej sekty, która uważa, że są w Polsce święte krowy, on też taką świętą krową jest i w związku z tym nie można go nawet przesłuchać, w treści która przecież dotyczy jego roli. Przypominam, że był on pełniącym obowiązki głowy państwa zaraz po katastrofie, gdy śledztwo to zostało oddane Rosjan bez mrugnięcia ze strony prezydenta z PO i premiera z PO – dodał Czarnecki.