Nieludzkie traktowanie ofiar katastrofy. Rosjanie porzucili fragmenty ciał swoich obywateli… w polu

/ print screen YouTube

Olga Alehno

Szefowa działu „świat” w „Gazecie Polskiej Codziennie”. W tygodniku „Gazeta Polska” kieruje działem „Światowa prasa o Polsce”.

Kontakt z autorem

  

Dwa miesiące po katastrofie lotniczej An-148 pod Moskwą, władze rosyjskie nadal nie mogą poradzić sobie z identyfikacją ciał i ignorują sprawę zabezpieczenia terenu, gdzie spadł samolot. Według córki jednej z ofiar, zaproponowano jej do wyboru – czekać ponad pół roku na wyniki testu DNA, lub otrzymać… 20 proc. ciała bliskiej osoby. Ponadto, jak ujawniła wstrząśnięta kobieta, fragmenty samolotu i ludzkich ciał nadal znajdują się w miejscu katastrofy, który nie został należycie przeszukany i nie jest strzeżony.

Kobieta opublikowała w internecie nagranie z miejsca katastrofy An-148 Saratowskich Linii Lotniczych, który rozbił się 11 lutego br., niedługo po starcie z jednego z lotnisk w Moskwie. Zginęło wówczas 71 osób. Jak stwierdziła, na tym terenie nadal można znaleźć fragmenty kadłuba samolotu, ciał ofiar oraz ich rzeczy. 

CZYTAJ TEŻ: Samolot rozerwało na strzępy. Kordon policji strzeże szczątków w promieniu 2 km

Tu może chodzić kto chce. Tu leżą fragmenty samolotu i ciał. Osobiście widziałam uszy. (...) To jest nieludzkie

- mówiła na nagraniu Julia Sinicyna, zwracając się do Władimira Putina aby zareagował na sytuację. 

Na innym nagraniu Sinicyna pokazała miejsce, gdzie rozbił się samolot i opowiedziała, że widziała rzeczy osobiste zmarłych.

Tu po prostu jest wysypisko… To koszmar, nie wiem co robić. Boję sobie wyobrazić po czym teraz stąpam

- stwierdziła.

Wcześniej Sinicyna wysłała list do jednej z największych rosyjskich blogerek, prosząc o jego publikację. W nim podzieliła się innymi wstrząsającymi szczegółami nieludzkiego traktowania ciał ofiar i ich bliskich.

Minęło już prawie dwa miesiące, ale nikt z krewnych nadal nie był w stanie pochować bliskich. Trwa identyfikacja. 

Początkowo mówiono nam, że zajmie to od trzech tygodni do trzech miesięcy. Jednak 29 marca przedstawiciele od ekspertyzy sądowo-lekarskiej zapoznali mnie z wstępnymi wynikami badań DNA i powiedzieli, że możemy pochować część (20 proc. wszystkich fragmentów) teraz, albo czekać do zakończenia identyfikacji fragmentów ciał. Na pytanie, ile czasu to zajmie, odpowiedziano mi, że do czasu nieokreślonego. Po tym jak zaczęłam nalegać i domagać się konkretów, powiedziano mi, że 6-7-8 miesięcy”

- napisała córka ofiary.

Jak dodała, z nieoficjalnych informacji wynika, że termin identyfikacji wydłużono z powodu niedawnego pożaru w centrum handlowo-rozrywkowym Zimniaja Wisznia w Kemerowie, gdzie według oficjalnych danych zginęły 64 osoby.

„Ale dlaczego? Czy nie jesteśmy ludźmi? Dzieci, rodzice, mężowie i żony zmarłych nawet po dwóch miesiącach nie pochowali swoich bliskich. To jest co najmniej nieludzkie!”

- stwierdziła w swoim liście Julia Sinicyna.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Te województwa ostrzega IMGW

/ pixabay.com/SturmjaegerTobi/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Dziś trzeci, najwyższy stopień zagrożenia hydrologicznego obowiązuje jedynie na Lubelszczyźnie. Alert drugiego stopnia wydano dla województwa mazowieckiego. W południowej części województwa śląskiego, małopolskiego i podkarpackiego prognozowane są z kolei burze z gradem.

Przez kilka dni w południowej Polsce z powodu intensywnych opadów deszczu dochodziło do podtopień. Zgodnie z danymi PSP od wtorku do soboty liczba interwencji związanych z burzami opadami i wiatrem wyniosła ok. 8,8 tys. Łącznie ewakuowano 134 osoby. W tym czasie zostało rannych trzech strażaków oraz jeden z mieszkańców województwa lubelskiego.

Dzisiaj najwyższy, trzeci stopień zagrożenia hydrologicznego obowiązuje jedynie na terenie województwa lubelskiego. Dla Mazowsza wydano alert drugiego stopnia. Południowe powiaty województwa śląskiego, małopolskiego i podkarpackiego są objęte alertem pierwszego stopnia przed burzami z gradem. Prognozuje się tam wystąpienie opadów deszczu, które mogą wynieść do 25 mm oraz wiatru, który może w porywach wynieść do 70 km/h.

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinfomował w piątek, że największe fale wezbraniowe wystąpią w południowej Polsce w województwach świętokrzyskim, małopolskim i podkarpackim.

We wtorek przejście fali kulminacyjnej spodziewane jest w stolicy, jednak zgodnie z informacjami biura prasowego stołecznej komendy PSP nie będzie ona groźna.

Jeżeli chodzi o Warszawę, to sprawa powinna rozejść się po kościach. We wtorek o godz. 6 spodziewana jest fala na punkcie Warszawa Bulwary i ma mieć około 600 centymetrów, czyli tyle, ile wynosi stan ostrzegawczy. Nie przekroczy tym samym pułapu alarmowego

- poinformowało biuro.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl